Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:OTOGIRISO a.k.a. St. John`s Wort

OTOGIRISO a.k.a. St. John`s Wort

Otogiriso

ocena:3
Rok prod.:2001
Reżyser:Ten Shimoyama
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Megumi Okina, Yoichiro Saito, Koji Ookura, Reiko Matsuo, Minoru
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Niebywały rozwój wizualnych technik filmowych, którego jesteśmy świadkami, pozwala na kreowanie światów możliwych do tej pory jedynie na kartach powieści. Dziś z pomocą komputera można wyczarować niemal wszystko, czego najlepszym przykładem jest trylogia "Matrixa", czy jeszcze bardziej ekranizacja "Władcy Pierścieni" Tolkiena. A takie filmy jak "Final Fantasy" czy europejski "Immortal - kobieta pułapka" przekonują nas, że do realizacji filmu niekoniecznie potrzebni są aktorzy czy kosztowna sceneria. Japoński "Otogiriso" Tena Shimoyamy, choć jest filmem o wiele bardziej skromniejszym, również stara się przekonać widza o możliwościach komputerów zaprzęgniętych w służbie szokowania widza wizualnym kształtem obrazu. Pozostaje tylko pytanie: po co?

Nami i jej czworo przyjaciół tworzy nową grę wideo. Dziewczyna chce wykorzystać w niej obrazy, które widziała w swoich snach. Mają one niepokojący związek z jej dzieciństwem i wielkim domem odziedziczonym po zmarłym ojcu - kontrowersyjnym malarzu szokujących obrazów. Razem z Kohei, byłym chłopakiem Nami, udają się więc do opuszczonego domostwa. Gdy badają stary dwór, natrafiają na fotografię bliźniaczych niemowląt, opisanych jako "Nami" i "Naomi". Kiedy dziewczyna i jej chłopak przeszukują dom, niewidoczna osoba wydaje się obserwować ich z ukrytego pokoju.

Już od pierwszych kadrów, gdy seria mroczno-krwistych, gwałtownie następujących po sobie obrazów atakuje wzrok widza, uwagę przykuwa strona wizualna filmu. Trzeba przyznać, że robi ona wrażenie - reżyser postarał się o to, by nasze oczy nasycić niezwykłym bogactwem kolorów, by naszą percepcję wystawić na konfrontację z najprzeróżniejszymi technikami filmowania i filmowymi efektami. Czegóż tu nie ma? Są obrazy zielonego nieba i fioletowych drzew, komputerowego ognia, brunatno-zgniłych wnętrz domostwa, matrixowych ujęć, zwolnionych zdjęć, przebarwiania kadrów, stop-klatek, gruboziarnistych, czarno-białych kadrów, cofanej taśmy, latającej kamery, filmowania z ręki i ...pewnie i tak coś pominąłem. Jest tak efektownie, że aż efekciarsko, a w końcu staje się nużąco. Fabularnym uzasadnieniem dla tej feerii barw i stylów filmowania jest stopienie w jednej historii obrazów tworzonej gry video z jej realizacją - ot, takie wymieszanie fikcji z prawdą. Tyle tylko, że do niczego ono nie prowadzi. Fabuła przemyka gdzieś tam w tle między jedną komputerową sztuczką a drugą, podążając ospale swoje drogą (przez pierwsze 20 minut bohaterowie snują się po domu), wyzbyta kompletnie emocji i jakiegokolwiek napięcia. Powiedzmy to wprost - fabuła jest słabiutka jak nogi paralityka. Nic więc dziwnego, że nie dźwiga, uginającego się pod ciężarem wizualnej pstrokacizny, filmu. Sama zaś opowieść o szalonym ojcu Nami i jej zaginionej siostrze bliźniaczce zmierza do oczywistego finału, kończąc film zgranym do cna chwytem, z nagle wynurzającym się z grobu zmarłym ojcem bohaterki.

"Otogiriso" to wizualny eksperyment, ale nawet jeśli spojrzeć na film Shimoyamy pod tym kątem, okaże się on mało interesującym. Bo też nie wiadomo czemu miałby służyć? Chyba tylko zabawie reżysera z obrazem, próbującego różnych filmowych technik, komputerowych efektów, montażu i ustawień kamery. Miał taką potrzebą, niech się bawi, choć szkoda, że nie pomyślano o potrzebie widza, pragnącego obejrzeć film z krwi i kości. Niestety, zamiast tego otrzymuje filmowego dziwoląga.

Na szczęście film trwa 85 minut, a my dysponujemy funkcją "forward", która będzie podczas seansu "Otogiriso" bardzo zapracowana. Trzy "czaszki" za początek, ujęcie spadającego ze piętra Koheiego oraz scenerię zapuszczonego, starego domu.

Screeny

HO, OTOGIRISO</br> a.k.a. St. John`s Wort HO, OTOGIRISO</br> a.k.a. St. John`s Wort HO, OTOGIRISO</br> a.k.a. St. John`s Wort HO, OTOGIRISO</br> a.k.a. St. John`s Wort HO, OTOGIRISO</br> a.k.a. St. John`s Wort

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wizualne bogactwo
+ kilka pomysłowo rozwiązanych ujęć
+ sceneria domostwa
+ trwa tylko 85 minut

Minusy:

- wizualny eksperyment, który niewiadomo czemu ma służyć
- efekciarski i nużący
- słaba fabuła
- do szybkiego zapomnienia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -