Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ZOMBIE NIGHT

ZOMBIE NIGHT

Noc Zombie

ocena:2
Rok prod.:2003
Reżyser:David J. Francis
Kraj prod.:USA
Obsada:Andrea Ramolo, Steve Curtis, Deanna Wales, Danny Ticknovich, Sandra Segovic, Danny Tichnovic, Dwayne Moniz
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:2
Ocena użytkowników:4.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Zazwyczaj 'Zombie Night' odbierany jest na dwa sposoby", tłumaczy reżyser David J. Francis w komentarzu do filmu; i kontynuuje: "Czytałem wiele bardzo dobrych recenzji, czytałem też bardzo złe recenzje. Te drugie pochodzą od krytyków, którzy po prostu nie lubią tego rodzaju filmów". Przez "tego rodzaju filmy" należy pewnie rozumieć "brutalne, niskobudżetowe horrory o żywych trupach", w związku z czym mam dla Francisa złą wiadomość: osobiście uwielbiam takie właśnie kino, i jak najbardziej doceniam entuzjazm jaki twórcy włożyli w swoje dzieło, ale "Zombie Night" jest jednym z najsłabszych "tego rodzaju filmów" jakie zdarzyło mi się obejrzeć.

Oto jak wygląda zawiązanie akcji filmu Francisa: małżeństwo, Mark (John Carson) i Amber (Andrea Ramolo), wracają z córką (Deanna Wales) z wakacyjnego wypadu, kiedy nagle samochodowym radiem wstrząsa wiadomość o wybuchu wojny nuklearnej. Na tę wieść Mark i Amber z mieszanką niedowierzania, przerażenia i amatorskiego aktorstwa spoglądają sobie w oczy, a ich samochód zatrzymuje się pośrodku drogi, bezwzględnie odmawiając dalszej współpracy. Następnie oglądamy fatalnie nakręconą wiązankę przekazów telewizyjnych informujących nas o dalszych skutkach atomowej agresji – wiązankę tak nienaturalną, tak źle wymyśloną i zagraną, że z czystej recenzenckiej litości nie wspomnę już o niej ani słowem. Tym bardziej, że akcja pędzi naprzód, choć wciąż nie jest szczególnie oryginalna czy ciekawa: Amber z córką chronią się w piwnicy pobliskiego budynku, tymczasem Mark wybiera się na rekonesans okolicy, który kończy spoglądając ponuro w lufę rewolweru dzierżonego przez Dave'a (Danny Tichnovic), młodego, przystojnego, zdesperowanego mężczyznę, który życzy sobie aby Mark "pomógł jego rodzinie". Kiedy mężczyźni docierają jednak do miejsca gdzie ukrywali się bliscy Danny'ego okazuje się, że zamienili się już oni w dojrzałe żywe trupy i poza ich zabiciem niewiele można zrobić. Wkrótce pojawia się jeszcze kilka "pozytywnych postaci drugoplanowych" (m.in. pewny siebie czarnoskóry, krucha atrakcyjna brunetka i podły, zdradliwy egoista) i wszyscy lądują w odkrytej przez Marka piwnicy. Ich jedynym zadaniem jest przeżyć jak najwięcej tytułowych "nocy z zombie" co, zgodnie z najlepszą tradycją filmów o żywych trupach, będzie znacznie utrudnione poprzez wewnątrzgrupowe nieporozumienia i kłótnie. Szczególnie mało pozytywnie wypadnie Derek (Dwayne Moniz), który nie zawaha się narazić życia całej grupy aby uratować swoje nędzne, samolubne istnienie.

Scenariusza nie mam zamiaru jakoś szczególnie krytykować – owszem, wiele rozwiązań wydaje się nielogicznych, a i wielkiej oryginalności w tym wszystkim brak, ale przecież dobry film o żywych trupach nie musi być napisany przez geniusza. Musi natomiast potrafić wciągnąć widza w swój świat i musi spętać go apokaliptyczną atmosferą – a to już niestety coś, z czym twórcy filmu nie byli w stanie sobie poradzić. Przede wszystkim dlatego, że główni bohaterowie są bardzo źle zagrani i rozmawiają ze sobą w przerażająco kanciasty sposób. Słuchanie małżeńskiego dialogu z początku filmu, czy pierwszej wymiany zdań pomiędzy Markiem a Dave'em to dla wrażliwego widza przeżycie bolesne, odsuwające w cień późniejsze krwawe starcia z zombie. Poza tym, od początku odnosimy słuszne wrażenie, że fabuła "Zombie Night" nie bardzo ma gdzie zmierzać, co sprawia, że rozwój akcji obserwujemy z dodatkowym dystansem – w końcu i tak nie wiadomo za kogo tu trzymać kciuki i czego można by pozytywnym bohaterom życzyć.

Słowo pochwały też się mimo wszystko "Zombie Night" należy. Niektóre efekty specjalne pozytywnie zaskakują (zwłaszcza bardzo realistyczne odstrzelenie nogi jednemu z żywych trupów, oraz "scena z wnętrznościami", która, nie wątpię, obrzydziłaby samego George'a Romero), a charakteryzacja zombie w większości przypadków imponuje. Niezłe wrażenie robi także ścieżka dźwiękowa: w głównej części filmu bardzo skromna, z orientalnymi zaśpiewami towarzyszącymi smutniejszym scenom, a w finale buchająca niespodziewanym żarem za sprawą utworu "Escape" grupy Sigma 7. Nie zmienia to jednak faktu, że "Zombie Night" zupełnie nie daje sobie rady z wykreowaniem czy to suspensu czy zwykłej mrocznej atmosfery, a więc jako traktowany na poważnie horror o żywych trupach nie sprawdza się wcale.

Screeny

HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT HO, ZOMBIE NIGHT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ efekty
+ charakteryzacja

Minusy:

- aktorstwo
- scenariusz
- brak napięcia i atmosfery
- brak większego sensu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -