Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INTELEKT KOLLAPSE

INTELEKT KOLLAPSE

Intelekt Kollapse

ocena:9
Rok prod.:2005
Reżyser: Katos Włodarski
Kraj prod.:Polska
Obsada: Roman Garbowski, Jacek ‘Katos’ Katarzyński, eLL, Janka, R.K., Bastis,
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Obraz Włodarskiego miał być w zamyśle swoistą ilustracją do muzyki ambientowej formacji Profanum. Na warstwę niezwykle wymownych i plastycznych dźwięków nałożyły się jednak treści, które zdecydowanie wykroczyły daleko poza „samą” muzykę i wypełniwszy funkcję zobrazowania - nadały filmowi nowe wymiary. Do przebogatego świata muzycznej iluzji dołączyła wymowa filozoficzna, klimat iście surrealistyczny, a w końcu same zdjęcia. Wszystko to razem, połączone dłońmi Pawła Nowaka (montaż), dało efekt uderzający i niesamowity.

Mamy więc twórcę, niespełnionego pisarza, który traci natchnienie, gubi słowa i nie potrafi dokończyć swojego dzieła. Spod klawiszy jego maszyny, zamiast liter wyskakują rzędy zer i jedynek - kod binarny, który sprowadza treść do absurdu, a funkcję litery do nieistotnej formy, nic nieznaczącej samej w sobie.
Mamy profesora (demiurg?), który próbuje zasugerować pisarzowi pewien tor, jednak zamiast pokazać mu jakikolwiek konkret - buduje wokół niego wątpliwości i niepewność.
Mamy także kobiety, odwiedzające „bohatera” w niemalże narkotycznych wizjach. Jedna - pokojówka z powodzeniem mogłaby odgrywać rolę drogowskazu-przeznaczenia, kolejne dwie sprawiają wrażenie uwodzicielek, a jednocześnie natchnienia przychodzącego w formie erotycznych złudzeń.
Ale czy to na pewno są złudzenia? Albo inaczej - czy cokolwiek innego jest w tej opowieści rzeczywiste? Cały film jest ciągiem wizji, absurdalnych i psychodelicznych obrazów i kwestii. Tak naprawdę nie wiadomo co jest prawdą, a co iluzją, czy prawdziwe są słowa, czy tylko ich sens, a może w ogóle nie mają żadnego sensu?

O „intelekt Kollapse” pisano różnie: określano jako polską odpowiedź na „Pi” Aronofsky`ego, przytaczano inspirację twórczością Gomrowicza, Witkacego, Baudleaire`a, oraz dziełami Bunuela i Lyncha. Każdy, kto obejrzał film Włodarskiego zgadza się jednak co do tego, że miał kontakt z czymś wyjątkowym, z jakością samą w sobie i że nie można obok tego obrazu przejść obojętnie. Krótki metraż (film trwa niecałe 25 minut) zawiera w sobie sporą dawkę sugestii i przemyśleń. Plastyczność zdjęć i ich wymowa przykuwają wzrok widza, który ulega magii specyficznego montażu (przez niektórych określanego jako „masochistyczny”), obraz rozmywa się, skacze, co kilka-kilkanaście sekund uderza nas po oczach koszmarnymi wizjami (laboranta żarłocznie wgryzającego się w ociekający krwią fragment surowego mięsa, lub ludzkiego mózgu - nagiego i bezbronnego, poddawanego eksperymentom profesora).

Film stawia pytanie o świadomość twórcy. Konfrontuje go z dylematem: czy kształtujemy tworzywo, czy jednak tworzywa nie ma, albo - może jest wszechobecne, lecz samo kształtuje nas. Sam profesor wskazuje pisarzowi fundamentalną kwestię - celu dążeń, jego konkretyzacji i w zasadzie samego sensu istnienia celu, a co za tym idzie - także sensu owych dążeń.
Włodarski poddaje wszystko w wątpliwość i sprowadza do absurdu, polegając na intuicyjnym odbiorze widza. Otwarta forma obrazu pozwala każdemu odczytać zawarte w nim treści po swojemu, bez narzucania jednoznacznych wniosków i przemyśleń.
Podobieństwa do „Psa Andaluzyjskiego”, a także pewne porównania do filmów Davida Lyncha nie są wcale nie na miejscu przy okazji „Intelekt Kollapse”, który istotnie miejscami przypomina wspomniane dzieła formą, sposobem montażu, czarno-białą konwencją, miejscami tylko przetkaną krwiście soczystymi wstawkami, a w końcu surrealistyczną wymową, wrażeniem koszmaru, albo co najmniej niespokojnego snu, śmiało przypominającego narkotyczne urojenia.

Ktoś zapyta: gdzie tu horror? Cóż - z całą pewnością nie znajdziemy tu jego klasycznych, jasnych i niezaprzeczalnych elementów. Jednak sam klimat, nastrój odrealnienia i niepewności skłania do „przyklejenia” temu filmowi łatki „tajemniczy, niepokojący”, a wreszcie „mroczny” - i to ostatnie określenie myślę, że usprawiedliwia mój wybór. Bezsprzecznie nastrój swoistej grozy wywoływany jest w tym obrazie poprzez muzykę, iście po mistrzowsku manipulującą odczuciami i nastrojem widza (znam muzykę Profanum od lat i nieraz już przekonałem się, że same dźwięki tego enigmatycznego zespołu potrafią nieźle napędzić strachu).

Na sam koniec przytoczę cytat z recenzji Izabeli Larisz (opublikowany na łamach portalu www.rockmagazyn.com) i będzie on chyba najlepszą rekomendacją dla tego filmu:
„Ten film powinien doczekać się emisji w TVP w paśmie największej oglądalności bo tak profesjonalny i awangardowy obraz nie zasługuje na włóczęgę po niszowych kanałach TV. Doświadczenie pokazuje jednak, że dzieła rzadko trafiają pod strzechy. Intelekt jest jak najbardziej niezależny w sensie artystycznym, jest perełką kina offowego, choć to raczej kategoria krzywdząca dla projektu Włodarskiego i spółki, kino niezależne w ostatnich latach bowiem to bardziej kino amatorskie, Intelekt Kollapse to po prostu doskonały film. Fenomenalny i wstrząsający seans kina artystycznego w polskiej kinematografii, jakiego dotąd nie było. Pozycja obowiązkowa.”

Screeny

HO, INTELEKT KOLLAPSE HO, INTELEKT KOLLAPSE HO, INTELEKT KOLLAPSE HO, INTELEKT KOLLAPSE HO, INTELEKT KOLLAPSE HO, INTELEKT KOLLAPSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ genialna muzyka
+ nastrój
+ montaż
+ forma i treść

Minusy:

- nie dla wszystkich (jak większość pozycji kina offowego)
- powyższe plusy mogą więc niektórym przeszkadzać...

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -