Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MY BLOODY VALENTINE  a.k.a The Secret

MY BLOODY VALENTINE a.k.a The Secret

Moja krwawa walentynka

ocena:7
Rok prod.:1981
Reżyser:George Mihalka
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Paul Kelman, Lori Hallier, Neil Affleck, Keith Knight, Alf Humphreys, Cynthia Dale, Helene Udy, Rob Stein, ,
Autor recenzji:Ash J. Williams
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.83
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Walentynki już za nami, tak samo jak seans jakże odpowiedniego na ten dzień filmu - "My Bloody Valentine". Jest to kanadyjski slasher z początku lat osiemdziesiątych, zrealizowany na fali popularności takich produkcji, jak "Halloween" czy "Friday the 13th".

W małej kanadyjskiej miejscowości Valentine Bluffs ma odbyć się pierwsza od dwudziestu lat zabawa taneczna z okazji Walentynek. Przez dwie dekady nikt nie odważył się zorganizować podobnego przedsięwzięcia za sprawą tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce 21 lat temu w tym z pozoru spokojnym miasteczku. Otóż na corocznym balu z okazji czternastego lutego pojawiła się, jak co roku, cała lokalna społeczność. Brakowało jedynie siedmiu górników z miejscowej kopalni, którzy w niedługim czasie mieli skończyć zmianę. Kierownictwo zmiany, spiesząc się na potańcówkę, nie sprawdzili dopuszczalnego poziomu metanu w korytarzach, gdzie pracowała piątka pracowników. Wyszli na zabawę zostawiając ich na pastwę losu, który nie był łaskawy. Metan wybuchł grzebiąc pięciu górników. Po sześciu tygodniach poszukiwań udało się znaleźć jednego żywego człowieka - Harry'ego Wardena. Harry przez to traumatyczne przeżycie postradał zmysły i został zamknięty w zakładzie dla obłąkanych. Jednak dokładnie rok później 14 lutego 1961 roku uciekł stamtąd. Przybył do Valentine Bluffs i przy pomocy swojego kilofa zabił dwóch kierowników, którzy byli odpowiedzialni za śmierć czterech górników i zmiany w psychice Harry'ego. Wyciął on ich serca i włożył do walentynkowych bombonierek z ostrzeżeniem, aby nigdy więcej nie urządzali zabawy walentynkowej. Od tego czasu nikt nie odważył się nawet pomyśleć na ten temat. Jednak dwadzieścia lat później w roku 1981 pomysł na potańcówkę powrócił. Nowe pokolenie stwierdziło, iż nie ma się czego bać. Jednak już przed walentynkami giną dwie osoby. Metoda jest taka sama jak dwadzieścia lat wcześniej - wycięte serca w bombonierkach wraz z ostrzeżeniem, aby nie urządzali zabawy. Miejscowy szeryf oraz burmistrz postanawiają nie nagłaśniać tego faktu, obawiając się paniki. Podejmują jednak słuszną decyzję i odwołują walentynkowy bal. Młodzi i odważni mieszkańcy miasteczka są rozczarowani i na przekór losowi postanawiają sami urządzić sobie imprezę właśnie w kopalni. To jednak nie spodoba się tajemniczemu mordercy...

Fabułą z całą pewnością nie grzeszy oryginalnością. Typowy "teen slasher" popularny na początku lat osiemdziesiątych. Tajemniczy morderca, grupa młodych ludzi, impreza oraz zabójstwa - schematyczne aż do bólu. Jednak pomimo tego wszystkiego film sprawia pozytywne wrażenie. A to głownie za sprawą świetnego klimatu lat osiemdziesiątych oraz oryginalnych i ponurych lokacji pojawiających się w filmie. Ciemne korytarze kopalni, po których grasuje morderca, tworzą mroczną atmosferę, która powinna się spodobać każdemu fanowi slasherów. Tajemniczy zabójca w uniformie górnika z maską gazową na twarzy to także plus tego filmu. Enigmatyczna postać z oryginalnym narzędziem zbrodni w niebanalnej scenerii - czego więcej chcieć. Co także może się podobać to małomiasteczkowy klimat - mała społeczność żyjąca własnym życiem z dala od reszty świata. Całość przypomina trochę inny film z tego okresu - "The Prowler". Jest jednak zasadnicza różnica - w "The Prowler" lepiej ukazane były sceny morderstw. Natomiast w "My Bloody Valentine" tego najbardziej brakuje - efektów gore przy zabójstwach kolejnych nieszczęśników. Wiąże się to zapewne z mniejszym budżetem kanadyjskiej produkcji. Co prawda braki inscenizacyjnej nadrabia specyficzną atmosferą, ale trochę krwawych efektów poprawiłoby ogólne wrażenie.. Końcówka oraz ostateczne odkrycie, kim jest morderca, potrafią zaskoczyć, ale inteligentny widz odkryje tożsamość zabójcy trochę wcześniej, niż pokaże to kamera. Warstwa dźwiękowa współgra z tym, co widzimy na ekranie. Mroczne dźwięki przy wędrówkach po korytarzach kopalni tworzą ciekawą atmosferę grozy. Do tego wszystkiego dobra gra aktorska i mamy przepis na udany slasher, który z całą pewnością warto obejrzeć.

"My Bloody Valentine" to kanadyjska odpowiedź na filmy pokroju "Halloween" czy "Friday the 13th". Co najważniejsze jest to odpowiedź jak najbardziej udana. Film posiada mroczna atmosferę, nietuzinkową postać mordercy i ciekawą scenerię. Pomimo kilku mankamentów jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana slasherów.

Screeny

HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret HO, MY BLOODY VALENTINE <br/> a.k.a The Secret

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mroczna atmosfera
+ postać mordercy
+ oryginalna sceneria

Minusy:

- szablonowy
- sceny morderstw mogłyby być ukazane trochę lepiej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -