Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOODY BEACH a.k.a. Haebyeoneuro gada

BLOODY BEACH a.k.a. Haebyeoneuro gada

Krwawa plaża

ocena:5
Rok prod.:2000
Reżyser:In-soo Kim
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Hyun-Jung Kim , Dong-kun Yang , Seung-chae Lee , Jeong-jin Lee , Hyun-kyoon Lee , Tae-seong Jin , Se-eun Lee , Eun-ju Lee,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:


W powszechnym odczuciu koreańskie kino grozy kojarzy się z opowieściami o długowłosych upiorach mszących się za krzywdy z przeszłości, czasem jednak miejscowi twórcy decydują się na realizację filmu wykraczającego poza ten dominujący nurt. Tak jest w przypadku "Bloody Beach", Kim In-soo, filmu odwołującego się do specyficznie amerykańskiej odmiany horroru - teen slashera. Koreański teen slaher? Brzmi intrygująco, ale też niepokojąco.

Grupka internetowych znajomych, znająca się ze wspólnego chatu, postanawia spotkać się w realnym świecie i miło spędzić wolny czas. Udają się więc na wybrzeże, do wynajętego domku. Wymarzona pogoda, ciepła woda w morzu i swobodna atmosfera sprzyjają relaksowi i wzajemnemu poznawaniu się (i uprawianiu seksu). Nastrój przedniej zabawy psują jednak wspomnienie niejakiego Sandmanz`a, jednego z uczestników chatu, który odrzucony przez grupę, popełnił samobójstwo. Tylko, czy rzeczywiście?...Na skrzynkę pocztową przychodzą niepokojące e-maile, a wkrótce dochodzi do makabrycznego podwójnego morderstwa dwojga bohaterów... A to dopiero początek krwawej rzezi...

W roku milenijnym pojawiło się w koreańskim kinie grozy kilka filmów, których twórcy starali się przenieść na grunt azjatycki amerykańską tradycję filmowych opowieść o zamaskowanych szaleńcach mordujących młodych ludzi. "Record" Kim Gi-huna i Kim Jong-seoka nie próbował nawet ukrywać swojego bliskiego pokrewieństwa z "Koszmarem minionego lata" Jima Gillespie. "Nightmare" Ahn Byeong-ki natomiast stanowił nie do końca udaną próbę połączenia schematu teen slashera z opowieścią o mściwym duchu, niemniej sprawiał zdecydowanie lepsze wrażenie niż wtórny film Gi-huna i Jong-seoka. Z kolei "Bloody Beach" sytuuje się, jeśli rozpatrywać go pod kątem oryginalności, między dwoma wymienionymi filmami. Z jednej bowiem strony typ bohaterów, miejsce akcji oraz prosta linia fabularna, przebiegająca od jednego morderstwa do następnego, kojarzą się dość jednoznacznie z obrazem Gillespie (początkowa scena natomiast to inna wersja słynnego prologu z "Krzyku"). Z drugiej strony wątek tajemniczego mordercy, mszczącego się za odrzucenie, równie dobrze mógłby zaistnieć w typowym asian ghost story (np. "The Wig" lub mniej "Phone"). Rozdarcie twórców między "azjatyckie" a "amerykańskie", niestety, zaciążyło nad fabułą. Co gorsza proporcje nie rozkładają się równomiernie: starania reżysera zamerykanizowania historii są aż nadto widoczne (schemat opowieści, zachowanie bohaterów, ich wygląd, ubiór, muzyka - wprawdzie śpiewana po koreańsku, ale w stylu zachodnim itp). Przede wszystkim zgubne okazuje się zapatrzenie w amerykańskie wzorce filmowe, trudno bowiem doskonale orientując się w konwencji, zostać mile zaskoczonym. Jeżeli coś zaskakuje to spora dawka przemocy, pod warunkiem jednak, że widzieliśmy więcej niż dwa koreańskie horrory i wiemy, iż horrory z Korei rzadko bywają brutalne. Wątpię zresztą, by miłośnicy mocnych scen, poczuli się usatysfakcjonowani scenami gore - raczej nie zrobią na nich wrażenia. Na innych z pewnością tak - zwłaszcza odcinane sekatorem palce i rąbane siekierą nogi. Zaskakujący (choć to chyba zbyt mocne słowo) może być też finał, przez moment ocierający się o poezję, lecz ostatnie ujęcia to już standard - otwarte zakończenie pozwalające twórcom, w razie sukcesu filmu, na kontynuację opowieści. Sukcesu u koreańskiej publiczności "Bloody Beach" nie odniósł. Widać "moda na USA" nie dotyczy horrorów.

W tego rodzaju filmach trudno doszukiwać się drugiego dna. Treść należy do konwencji, a nad skłanianie do zadumy przedkłada się akcję i krwawe efekty. Dlatego też najciekawsze, bo nie skażone schematyzmem gatunku, są nawiązania do kontekstu pozafilmowego. On też nadaje lokalnego kolorytu filmowi.

W "Bloody Beach" nie poślednią rolę odgrywa Internet (dzięki niemu bohaterowie się poznali). Sam w sobie, nie ma w nim niczego specyficznie koreańskiego. Koreańska jest natomiast jego powszechność oraz rola w życiu Koreańczyków. Przeciętnie spędzają niemal 20 godzin tygodniowo, czyli najwięcej w świecie. Otrzymują także wiele e-maili – połowa z nich codziennie przynajmniej dziesięć. Wielu młodych – szacunkowo 17% określa się jako „złapanych” w Sieć. Złapany w sieć, a także w sidła własnej samotności, okazał się tajemniczy Sandmanz, starający się w wirtualnym świecie znaleźć namiastkę prawdziwego życia. Lecz nawet w niej trudno o prawdziwą przyjaźń.

Warto też zwrócić uwagę na aktorkę, która ma nieszczęście zginąć w prologu. Pierwszą ofiarę tajemniczego mordercy odtwarza Lee Eun-ju - tu u progu błyskotliwej kariery zakończonej tragiczną samobójczą śmiercią. Podobno przyczyną śmierci młodej aktorki był konflikt z rodziną, która nie mogła wybaczyć Eun-ju śmiałych scen erotycznych z jej udziałem w głośnym filmie "The Scarlett Letter". Depresja, w którą wpędzili aktorkę najbliżsi, osiągnęła swe apogeum 22 lutego 2005 r. Tego dnia brat Eun-ju znalazł dziewczynę w jej apartamencie w Gyeonggi-do z podciętymi nadgarstkami. Miała zaledwie 25 lat. Szybkie rozstanie się z życiem postaci granej przez aktorkę w "Bloody Beach" okazało się prorocze.

Mimo iż obraz In-soo, daleki jest od doskonałości, ogląda się go całkiem przyjemnie, choć wigoru nabiera dopiero pod koniec swego trwania. Ogląda się "Bloody Beach" trochę tak, jak odcinek ulubionego serialu - zna się go na pamięć, ale przyjemność sprawia czasem obcowanie z tym co znane i lubiane.

Screeny

HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada HO, BLOODY BEACH <br/>a.k.a. Haebyeoneuro gada

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyjemnie się ogląda
+ trzyma w napięciu
+ krwawy...

Minusy:

- …ale dopiero pod koniec filmu
- standardowa fabuła
- zamerykanizowany
- fani slasherów raczej się wynudzą

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -