Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOOD AND BLACK LACE a.k.a. Sei donne per l'assassino

BLOOD AND BLACK LACE a.k.a. Sei donne per l'assassino

Blood and Black Lace

ocena:5
Rok prod.:1964
Reżyser:Mario Bava
Kraj prod.:Włochy/ Monaco/ Francja/ RFN
Obsada:Cameron Mitchell, Eva Bartok, Thomas Reiner , Ariana Gorini , Dante DiPaolo , Mary Arden , Claude Dantes , Lea Lander , Francesca Ungaro ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:8.29
Głosów:7
Inne oceny redakcji:

W drugiej połowie lat 50. w europejskim kinie grozy wciąż królowały produkcje angielskiej wytwórni Hammer. Nieoczekiwanie jednak, wrażliwi na wszelkie nowości Włosi, postanowili spróbować sił w gatunku filmowym, do tej pory w ich ojczyźnie praktycznie nieobecnym - horrorze. Początki nie były ani łatwe ani chwalebne: "Wampiry" w reżyserii Riccardo Freda z 1957 r. okazały się kasową porażką. Znacznie lepiej poradził sobie zrealizowany w 1959 r. "Nieśmiertelny potwór Kalitiki", również, Fredy. W obu tych historycznie doniosłych dla włoskiego kina grozy produkcjach brał udział Mario Bava, kształcony na malarza, swój plastyczny zmysł - jako autor zdjęć - przeniósł do filmu. Niestety, pierwsze kroki przy włoskich horrorach nie były dla Bavy zachęcające. Mimo iż "Wampiry", po zerwaniu umowy przez Frede, Bava dokończył osobiście, obraz zapisano na konto kapryśnego reżysera, co więcej nie uwzględniono Bave nawet w napisach końcowych. Ten san los spotkał artystę przy drugiej produkcji Fredy. Ale wkrótce Włoch zaczął realizować własne filmy: pochodząca z roku 1960 "Maska demona" ("Czarna niedziela" ) jest uważana za jeden z najlepszych horrorów lat 60., zaś późniejsze filmy grozy - "The Evil Eye" (1963) oraz "Blood and Black Lace" z 1964 stały się wzorcowymi przykładami, włoskiej specjalności - giallo.

Piękna i bogata Cristiana Como oraz jej bliski przyjaciel Max Marian prowadzą wspólnie ekskluzywny dom mody. Pewnego wieczoru, jedna z modelek pracujących dla Cristiany, Isabella zostaje brutalnie zamordowana. Wkrótce dochodzi do następnych zbrodni - zamaskowany sprawca jest bezwzględny, a morderstwa najwyraźniej mają związek z dziennikiem, który prowadziła tragicznie zmarła modelka. Prowadzący śledztwo w sprawie zabójstw, inspektor Silvester zatrzymuje pracujących w domu mody mężczyzn. Detektyw podejrzewa któregoś z nich...Ale czy jego przypuszczenia są słuszne?

"Blood and Black Lace" (znany także pod tytułem "Fashion House of Death" oraz "Six Women for the Murderer") zdaniem znawców włoskiego kina grozy ukonstytuował wraz z wcześniejszym o rok "The Evil Eye" formułę "dedektywistycznego horroru", jak czasem nazywa się giallo. Przypomnijmy, że dla tej odmiany filmu grozy, charakterystyczne są brutalne morderstwa i niepokojące odrealnienie świata rzeczywistego. Schemat fabularny przypomina klasyczne kryminały z zasadniczym pytaniem "kto zabił?". Modyfikacja w stosunku do tradycyjnych detektywistycznych opowieści dotyczy kilku elementów: prowadzącego śledztwo, którym zazwyczaj jest detektyw-amator, efektownie brutalnych scen morderstw oraz postaci mordercy. Zwykle jego osoba owiana jest tajemnicą aż do finału filmu, nierzadko morderców jest kilku, do dokonywania zbrodni motywują ich traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Morderca popełnia zbrodnie w czarnych rękawiczkach i prawie nigdy nie używa broni palnej, a za to chętnie korzysta z noży, nożyc, brzytwy, piłki do metalu i innych ostrych narzędzi. Sposób popełniania kolejnych zabójstw różni się między sobą, dlatego trudno jest znaleźć związek pomiędzy nimi.

Większość z wymienionych elementów znajdziemy w "Blood…". Wprawdzie zagadkę makabrycznych zbrodni próbuje rozwiązać przedstawiciel organów ścigania, a motywacja mordercy nie ma związku z traumatycznym dzieciństwem, lecz reszta wyznaczników włoskiej wersji filmowej grozy znajduje swoje odpowiedniki w filmie. Wizualnie obraz Bavy urzeka nastrojowym wyrafinowaniem (zdjęcia pustych ulic filmowego miasta), ekspresjonistyczna grą świateł i cieni, umiejętnością budowania metaforycznych znaczeń przy pomocy stosownych kolorów (czerwień kurtki Isabelli oznaczająca zbrodnie, krew, przemoc). Znajdziemy w filmie też typowe dla Bavy gwałtowne zbliżenie twarzy bohatera w scenie suspensu. Bardzo ważną rolę w kreowaniu nieco odrealnionej wizji świata odgrywa scenografia. Przeważnie tonące w półmroku barkowe wnętrza domu mody, z ogromnymi salami i majaczącymi, samotnie stojącymi manekinami niewątpliwie sprzyjają atmosferze nieuchwytnego zagrożenia. Bava popisuje się także efektownymi ustawieniami kamery, np. w ujęciu filmowanym z wnętrza palącego się kominka, czy też skomplikowanym travellingiem, w scenie gdy wędrująca po pustym pomieszczeniu domu mody, kamera odnajduje kradnącego biżuterię i kosztowności Maxa. Strona wizualna "Blood…", mimo upływu ponad czterdziestu lat, nadal cieszy oko widza wrażliwego na plastyczność filmowych kadrów.

Zgodna z formułą giallo jest także postać mordercy, zamaskowanego, ubranego na czarno i rzecz jasna "pracującego" w czarnych rękawiczkach. Sposoby uśmiercania ofiar, być może widzów o wyrafinowanych potrzebach, nie usatysfakcjonują, niemniej jak na rok 1963 są stosownie brutalne i okrutne. Zwłaszcza "pożyczona" przez mordercę od rycerskiej zbroi metalowa rękawica zaopatrzona w zakrzywione pazury może budzić trwogę. Najmocniejszą sceną jest jednak ta, w której zabójca przyciska do rozgrzanego do czerwoności piecyka, najpierw dłoń bezbronnej kobiety, a następnie jej twarz, tym sposobem pragnąc wydobyć od nieszczęsnej ofiary informacje o miejscu ukrycia dziennika Izabelli.

Całkiem przyzwoicie wypada także gra aktorów, choć scenariusz nie oferuje im ról ani wykraczających poza konwencję, ani nazbyt skomplikowanych i interesujących. Ciekawsze są - jak to często bywa - ich biografie. Eva Bartok ( właściwie: Eva Ivanova Szöke), czyli filmowa Cristiana Como, urodziła się w roku 1927 r. w Budapeszcie. Podczas drugiej wojny światowej kilka lat spędziła w niemieckim obozie koncentracyjnym w Niemczech…jako żona nazistowskiego oficera, Geza Kovacs`a. Po zakończeni wojny małżeństwo unieważniono, jako powód podając, iż doszło do niego na skutek przymusu. Bartok przez pewien czas była żoną znanego niemieckiego aktora Curda Jürgensa, oraz miała romans z Frankiem Sinatrą, ze związku którego - jak twierdziła - urodziła się jej córka, Deana. W jej aktorskiej karierze na próżno szukać by tytułów znaczących i ważnych. Zazwyczaj proponowano jej role pięknych, tajemniczych kobiet, niekoniecznie o czystym sumieniu. Takich właśnie jak bohaterka "Blood and Black Lace". Jej aktorski dorobek zamknął się w liczbie 38 filmów w ciągu 16 lat występów. W roku 1988 zmarła na atak serca.

Niemniej interesującą biografią może poszczycić się także filmowy partner Evy Bartok, Max Marian, z filmu Bavy, czyli Cameron Mitchell. Urodzony w roku 1918, w Dallstown, w USA, Mitchell był synem amerykańskiego ministra, zamiast kariery politycznej wybrał jednak karierę aktorską. Największą popularność przyniosła mu rola Buck Cannona w telewizyjnym serialu "The High Chaparral" z 1967 r. W sumie Mitchell zagrał w ok. 300 filmach ( ma na koncie wiele horrorów, m.in. "The Demon", "Night of Terror" itp), niestety większość z nich została zapomniana, mimo tego i mimo ciężkiej choroby, raka płuc, grał aż do końca swego życia, do roku 1994. Rola Maxa Mariana z "Blood…" dla Mitchella należała raczej do standardowych. Przystojny, mierzący 180 cm wzrostu, aktor, przeważnie grywał postaci o silnym charakterze i eksponowanej pozycji społecznej i stanowisku - senatorów, szeryfów, kapitanów czy baronów. O pozostałych aktorach można powiedzieć, że idealnie wpasowali się w konwencję i eskapistycznych charakter filmu. Mężczyźni są przystojni, kobiety piękne, choć szybko i okrutnie giną. Niemniej filmowe postaci wzbudzają trudną do zdefiniowania nostalgię za czasami, kiedy kobiety były kobietami, a mężczyźni mężczyznami, kiedy polityczna i seksualna poprawność nikomu nawet do głowy nie przyszła a pojecie gender znaczyło tyle co nic.

Wracając jednak do filmu Bavy, z przykrością trzeba stwierdzić, że fabuła pozostaje w cieniu formalnego kunsztu obrazu. Wprawdzie reżyser nie marnuje czasu na zbędne dywagacje - trup ściele się gęsto, efektownie i szybko, lecz poszukiwania mordercy pięknych modelek nie są nazbyt wciągające. Co gorsza zdarzają się też nielogiczności. W scenie, gdy pod dom, w którym znajduje się morderca podjeżdża policyjny samochód na sygnale, jedynym uzasadnieniem dla takiego postępowania jest chyba tylko chęć powiadomienia skrywającego się sprawcy o przybyciu stróżów prawa. W innej z kolei scenie, w jedynym ujęciu twarz kobiety, którą przypiekano nie nosi żadnych śladów oparzenia, w drugim ujęciu -już tak To co prawda drobiazgi, lecz jak moiw przyslowie diabel tkwi w szczegółach. Najważniejsze jednak w tego rodzaju historiach jest finałowe rozstrzygnięcie, w którym poznajemy odpowiedź na pytanie "kto zabił?". Niestety, w przypadku "Blood…" odpowiedź jest rozczarowująca. Rozwikłanie zagadki pojawia się za szybko i wydaje się naciągane, a motywacja zamaskowanego sprawcy dość banalna i niewyszukana. Melodramatyczny ton, który pobrzmiewa w zakończeniu, mógłby dodać nieco oryginalności, lecz miłość która rzekomo łączyła parę bohaterów streszczona zostaje w kilku pustych frazesach w dialogu bohaterki. Trudno w nią uwierzyć, a tym samym cały "tragizm" oszukanego, nieodwzajemnionego i odrzuconego uczucia, kompletnie nas nie obchodzi. I taki też jest "Blood and Black Lace" - ładnie nakręcony, ale pozbawiony większego napięcia i emocji. Raczej tylko dla miłośników Mario Bavy i włoskiego giallo.

Screeny

HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino HO, BLOOD AND BLACK LACE <br/>a.k.a. Sei donne per l'assassino

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden ze wzorcowych przykładów formuły giallo
+ wizualna strona filmu
+ niektóre ujęcia
+ scenografia
+ płynna akcja
+ piękne kobiety i przystojni mężczyźni

Minusy:

- niezbyt wciągająca fabuła
- rozczarowujące zakończenie
- postać mordercy i jego motywacja
- nie za wiele napięcia
- raczej tylko dla miłośników Mario Bavy i włoskiego giallo

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -