Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHADOW HOURS

SHADOW HOURS

Shadow Hours

ocena:7
Rok prod.:2000
Reżyser:Isaac H. Eaton
Kraj prod.:USA
Obsada:Balthazar Getty, Peter Weller, Rebecca Gayheart, Peter Greene, Brad Douriff, Michael Dorn,
Autor recenzji:Candy
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

“Wszystko jest jednym wielkim kłamstwem... Ale największym kłamstwem jest to, że wszystko jest pod kontrolą. Na świecie panuje chaos, ale ludzie zachowują się tak, jakby nic złego się nie działo. Postępują tak, jakby myśleli, że są nieśmiertelni (...). Ludzie zabijają się nawzajem, policjanci zachowują się jak mordercy. Dzieci zabijają dzieci, matki sprzedają własne dzieci. Do tego dochodzi dziecięca pornografia...”

“I've seen things in this city that make Dante's Inferno read like Winnie The Pooh”

Michael Holloway to człowiek, który twierdzi, że nie ma na świecie niczego, co mogłoby go zadziwić. Trudne dzieciństwo oraz wybryki i niecne czyny, których się dopuścił pozostawiły trwałe piętno na jego psychice. Próbował wszystkiego, od alkoholu zaczynając, na heroinie kończąc. Uzależnienie od narkotyków doprowadziło go na samo dno, stracił przyjaciół, zaczął kraść, a zdobyte niezgodnie z prawem pieniądze wydawał na prochy. Jego poczynania szybko zwróciły uwagę policji, mogłoby się wydawać, że nie ma ratunku dla Michaela. Był nikim i nie miał nic...
Jednak mimo rozpaczliwej sytuacji, w której się znalazł i braku jakichkolwiek perspektyw, Michaelowi udało się wybrnąć z tarapatów i stawić czoła wszelkim przeciwnościom losu. Stało się to za sprawą Chloe, dziewczyny, która wniosła światełko nadziei w jego życie, przywróciła mu wiarę w siebie i pokazała, że jednak warto żyć. Michael wyszedł z więzienia, pomyślnie przeszedł odwyk i będąc "czystym"postanowił diametralnie zmienić swoje życie i nigdy więcej nie wracać do koszmarów przeszłości.
Michael poślubia Chloe i znajduje sobie pracę na nocną zmianę na stacji benzynowej. Co prawda nie powodzi mu się dobrze, ale stara się z całych sił, aby zapewnić byt sobie i żonie, która w międzyczasie zachodzi w ciążę. Praca na stacji benzynowej wbrew pozorom nie jest łatwa, a do najciekawszych nie należy. Jednak Michael jest wystarczająco zdeterminowany, aby swoją egzystencję uczciwie i rzetelnie uporządkować i zasmakować wreszcie w normalnym, wolnym od narkotyków i przemocy życiu.
Wszystko układa się po jego myśli do momentu, w którym poznaje tajemniczego Stuarta Chappella, człowieka, który deklaruje, że jakoby jest pisarzem, a tematem jego książek są... ludzie.
Stuart zabiera Michaela na wycieczkę do podziemnego światka Los Angeles. Udowadnia mu, że istnieje jeszcze sporo rzeczy, które mogą wprawić go w osłupienie, a groza jaką niosą w niczym nie równa się dotychczasowym doświadczeniom Michaela.

“Shadow Hours” to debiut amerykańskiego reżysera Isaaca H. Eatona. Film ten stanowi niepokojącą wizję współczesnego świata i, zawoalowanego, ale niemiłosiernie szerzącego się w nim zepsucia i okrucieństwa. Degrengolada i powszechna obojętność czynią go istnym piekłem na ziemi, piekłem, które ludzie stworzyli na własne życzenie.

Na wstępie warto zaznaczyć, że “Shadow Hours” nie został przyjęty ze zbytnim entuzjazmem. Jest to niezależny i mało popularny film, który reklamowano jako swoiste połączenie Davida Lyncha z Davidem Fincherem. Treść owego sloganu reklamowego, który skądinąd miał zachęcić ludzi do nabycia filmu, szybko został wykorzystany jako główny zarzut przeciwko reżyserowi. Otóż na pierwszy rzut oka widać, że twórca czerpał z takich filmów jak “Fight Club”, “Cell” czy “Deer Hunter”. W związku z tym Eatonowi zarzucono, że “Shadow Hours” jest tylko marną kopią, zlepkiem o niebo lepszych filmów i powiela przetarte schematy oraz pomysły innych twórców. Warto jednak zauważyć, że istnieje pewna (fakt faktem płynna) granica między bezmyślnym powielaniem, a czerpaniem inspiracji. Nie sposób nie przyznać, że w “Shadow Hours” zawarto pewne elementy z wyżej wspomnianych filmów, jednak to połączenie w efekcie daje zupełnie inny obraz, który może się podobać.

Sprawnie poprowadzona akcja zdecydowanie nie czyni tego filmu nudnym. Mimo, że sama fabuła niczym nowym widza nie zaskoczy, to “Shadow Hours” ogląda się całkiem przyjemnie. Sporym atutem tego filmu jest możliwość “odwiedzenia” mrocznego - i dla niektórych z pewnością przerażającego - światka Los Angeles, który rzeczywiście istnieje. Nocne kluby, zakazane kluby walk, kluby ze striptease’m, kluby sado-maso, w których można popatrzeć jak ludzie poddawani są wymyślnym torturom. W końcu niedostępne dla zwykłych ludzi miejsce, w którym gra się w rosyjską ruletkę, a życie ludzkie jest warte tyle, co suma pieniędzy rzuconych na stół przez znudzonych bogaczy, umilających sobie czas igraniem z losem.

Mimo miażdżącej krytyki jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że “Shadow Hours” nie jest filmem, który pozostawia obojętnym. Ba, ten film skłania nawet do refleksji. Szczególnie moją uwagę zwróciło przewijające się przez cały film zdanie – “Ja tylko zarabiam na życie/utrzymanie”. Może i nie byłoby w tych słowach nic dziwnego, gdyby nie to, że niczym mantra powtarzane są przez dealerów narkotyków, organizatorów nielegalnych walk i typów spod ciemnej gwiazdy. Oto obraz znieczulicy i zepsucia. Ludzie, którzy sprzedają innym śmierć podciągają swoje “profesje” pod status, co prawda nietypowych, ale mimo wszystko całkiem niewinnych zajęć. Bo oni TYLKO zarabiają na życie...

W “Shadow Hours” zagrali tacy aktorzy jak Baltazar Getty (tu niestety nie możemy mówić o porywającym aktorstwie, ale tragicznie nie było), znany z “Robocopa” Peter Weller, który w omawianym przeze mnie filmie spisał się na medal i świetnie zagrał demonicznego Chappella. Miłą, a nawet zabawną niespodziankę stanowi epizod lubianego przez większość horroro – maniaków - Brada Douriffa. Świetnie dobrane utwory z ścieżki dźwiękowej doskonale ilustrują realia Miasta Aniołów.

Muszę przyznać, że kiedy po raz pierwszy obejrzałam “Shadow Hours” byłam zachwycona, jednak kolejne seanse tego filmu utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie jest to żadne arcydzieło. Wgląd do niedostępnych, ale w pewien sposób fascynujących, zakazanych miejsc sprawił, że praktycznie nie zwróciłam uwagi na momentami naciąganą i nie wnoszącą nic nowego fabułę oraz znaczny deficyt aktorski u odtwórcy głównej roli – Balthazara Getty’ego. Poza tym “Shadow Hours” nie jest stricte horrorem, to bardziej thriller psychologiczny. Ale jakby nie patrzeć zawiera pewną dawkę grozy, grozy z życia wziętej, dlatego myślę, że warto sięgnąć po ten film. Moja ocena może się wydać nieco wygórowana, jednak sentyment do tego filmu nie pozwala mi zaniżyć oceny, która mimo wszystko w moim mniemaniu jest jak najbardziej sprawiedliwa.

“Shadow Hours” jest filmem, ciekawym, jednocześnie poruszającym dość niewygodne i kontrowersyjne kwestie... Czy aby na pewno ? Może ten film wcale nie ma drugiego dna, może chęć ukazania mrocznej strony współczesnego świata i ludzi w nim żyjących stanowi jedynie pretekst aby szokować widza ? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. Ja w tej kwestii chyba nie muszę się już wypowiadać.

Screeny

HO, SHADOW HOURS HO, SHADOW HOURS HO, SHADOW HOURS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postać Chappella
+ ścieżka dźwiękowa
+ Brad Douriff, Peter Weller, i nawet Balthazar Getty
+ lokacje
+ skłania do refleksji
+ strona wizualna filmu
+ całkiem nieźle jak na niezależny film
+ nie nudzi
+ przyjemnie się go ogląda

Minusy:

- nic nowego
- bardziej thriller psychologiczny niż horror
- “weteranów” horroru to on raczej nie zaszokuje
- raczej do jednorazowego obejrzenia
- dla jednych będzie ciekawym filmem, dla innych zrzyną chociażby z Finchera

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -