Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BONEYARD, THE

BONEYARD, THE

The Boneyard

ocena:3
Rok prod.:1991
Reżyser:James Cummins
Kraj prod.:USA
Obsada:Ed Nelson, Deborah Rose, Norman Fell, James Eustermann, Phyllis Diller,
Autor recenzji:Candy
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:5.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

James Cummins to człowiek, którego zasługi w branży filmowej mają przede wszystkim związek z tworzeniem efektów specjalnych w takich produkcjach jak: “House” (1986) tudzież “The Twilight Zone” (1985). Jednak tworzenie efektów specjalnych widać nie było wystarczająco absorbującym zajęciem dla Cumminsa, skoro pewnego dnia postanowił wyreżyserować własny film. Stworzone przez niego dziełko o zachęcającym tytule “The Boneyard” jest niczym innym, jak dość niepoważnym horrorem klasy B. Ale uwaga! To nie jest zwyczajny horror klasy B! Dlaczego? A to za sprawą pewnego dosyć - jakby się mogło wydawać – niewinnego pudla...

Alley Cates jest medium. Jej nietypowe zdolności okazały się być wielce przydatne przy rozwiązywaniu spraw kryminalnych. Jednak bycie na usługach policji nie wyszło Alley na dobre. Nieprzerwane pasmo koszmarnych wizji i – w efekcie – odkrycie zwłok zamordowanych dzieci doprowadziło ją na skraj rozpaczy. Popadła w depresję, zaszyła się w domu, zaniechała wszelkiej współpracy z policją i zerwała kontakt ze światem. Jednakże nie było dane zaznać jej spokoju. Pewnego dnia odwiedza Alley dawny znajomy – niezwykle ambitny detektyw Jersey Callum. Wizyta jest wybitnie nie na rękę kobiecie, zważywszy, że Callum nie przynosi dobrych wieści. Co więcej prosi o pomoc w rozwiązaniu kolejnej mrożącej krew w żyłach sprawy. Tym razem chodzi o dość makabryczne znalezisko - zwłoki trojga niezidentyfikowanych dzieci. Dramatyzmu dodaje fakt, że sekcja zwłok ofiar wykazała, iż były karmione ludzkim mięsem. Główny podejrzany w tej sprawie sprawia wrażenie człowieka ewidentnie chorego psychicznie. Otóż twierdzi on, że zwłoki dzieci, nie są martwe, co więcej nie są to nawet dzieci, ale mordercze demony - Kyonshi, które od pokoleń prześladują jego rodzinę. Pan Chen, bo tak właśnie nazywa się podejrzany, przestrzega, iż zaprzestanie regularnego dostarczania porcji ludzkiego mięsa rozwścieczy demony, a co za tym idzie, będzie miało katastrofalne skutki. Alley nie pozostaje nic innego, jak zgodzić się na współpracę. Wraz z Callumem i jego partnerem odwiedzają kostnicę, w której znajdują się rzekome zwłoki. Jak się okazuje, pan Chen nie był wariatem, a jego słowa były jak najbardziej prawdziwe. Alley, jej towarzyszom oraz grupce patologów z panią Poopinplatz i jej uroczym pudlem na czele, przyjdzie zmierzyć się z pradawną klątwą...
Głodne dzieciaki budzą się i rozpoczynają krwawą zabawę, zmieniając kostnicę w iście piekielną twierdzę, z której wyjście żywym graniczy z cudem.

No cóż, po takiej zapowiedzi nie sposób nie narobić sobie apetytu na “The Boneyard”. Zanim zdobyłam ten film, słyszałam wiele pochlebnych wypowiedzi na jego temat Jednak to, co zobaczyłam okazało się wielkim rozczarowaniem.

Mamy tu parę oryginalnych pomysłów, ale trochę gorzej z ich realizacją. W pierwszej połowie filmu budowane jest napięcie grozy i niepokoju. Niestety w drugiej połowie całą atmosferę tajemniczości, delikatnie mówiąc, szlag trafia. Do tego dochodzi mnóstwo zbędych wątków, nie wzoszących żadnych konkretów i opóźniająych akcję. Na pierwszy rzut oka widać, że zabieg ten nie był celowy, a tak się składa, że wprowadzenie tej “nieświadomej retardacji” czyni film momentami wyjątkowo nudnym.

Jeśli chodzi o aktorstwo, to z przykrością stwierdzam, że było słabiutko. Wizja ludzi uwięzionych w kostnicy, w której grasują wygłodniałe zombie-urwisy, kojarzy mi się raczej z grupą śmiertelnie przerażonych osób, nie mogących do końca zrozumieć sytuacji, w jakiej się znaleźli. Natomiast bohaterowie “The Boneyard” szybko przechodzą do porządku dziennego nad swoim, skądinąd beznadziejnym położeniem, przerażeni też zbytnio nie są. Takie aktorstwo zupełnie do mnie nie dociera.

“The Boneyard” wydaje się być horrorem z domieszką komedii, ale szczerze powiedziawszy film ten nie jest ani śmieszny, ani straszny. Momentami jest wręcz irytujący, durne wywody bohaterów na wszelakie tematy są wręcz żenujące. Ot, kolejny nic nie wzoszący zabieg.

Generalnie mamy tu do czynienia z chińską klątwą, morderczymi zombie-bachorami i hollywoodzki antyk - Phyllis Diller, w roli pani Poopinplatz zamieniającej się w obrzydliwą kreaturę (trochę podobną do matki Lionela z “Braindead”). Dużo tego na raz i nic nie jest porządnie dopracowane ani dokładnie wyjaśnione. Ktoś, kiedyś rzucił klątwę, pojawiły się demony, a wraz z nimi straszne kłopoty. Niestety twórca filmu nie pofatygował się wyjaśnić jak do tego wszystkiego doszło. Miast tego zafundował widzom prawie półtoragodzinną bieganinę po kostnicy z przerwami na jakże mądre wywody bohaterów.

Jednakże najlepszy jest finał, stanowiący pojedynek głównej bohaterki – Alley z krwiożerczym, zmutowanym... zombie – pudlem! Scena ta może rozbawić, ale bądźmy poważni, taki pomysł może i jest w pewnym sensie oryginalny, ale koniec końcem godzien jest politowania...

Mimo wszystko “The Boneyard” ma parę zalet. Sporym atutem tego filmu jest dość przewrotny pomysł stworzenia zombie-dzieci. Ich charakteryzacja jest wprost rewelacyjna. Dziewczynka z “Night Of The Living Dead”, mordująca swoją matkę, to niewiniątko w porównaniu z wrednymi zombiakami z “The Boneyard”. Poza tym, jakby nie patrzeć jest to chyba jedyny film, w którym widz ma możliwość zobaczyć gigantycznego zmutowanego zombie-pudla. Kto wie, a nuż komuś spodoba się taka bestia... Jedno jest pewne - “The Boneyard” nie jest filmem, który można brać na poważnie.

Ogólnie polecam “The Boneyard” tylko i wyłącznie fanom serów klasy B, bo tak się składa, że ten film jest prawdziwą perełką, klasykiem wśród tego typu produkcji.

Screeny

HO, BONEYARD, THE HO, BONEYARD, THE HO, BONEYARD, THE HO, BONEYARD, THE HO, BONEYARD, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ fani filmów z dolnej półki będą zachwyceni
+ zombie-dzieciaczki
+ charakteryzacja
+ trochę gore, ale tylko trochę
+ Phyllis Diller, bo wzbudza sympatię
+ ogromny mutant zombie-pudel...

Minusy:

-...który to pudel niejednego zirytuje
- momentami nudny
- nie straszy, nie śmieszy
- kiepskie aktorstwo
- zbędne wątki, nierozwinięte wątki i durne dialogi
- nie polecam fanom poważniejszych produkcji

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -