Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BEAST MUST DIE, THE

BEAST MUST DIE, THE

Bestia musi zginąć

ocena:7
Rok prod.:1974
Reżyser:Paul Annett
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Calvin Lockhart, Peter Cushing, Charles Gray, Michael Gambon, Tom Chadbon, Marlene Clark,
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początku lat 70. brytyjska wytwórnia Amicus dzielnie współzawodniczyła ze sławniejszym studiem Hammer, ale w ciągu kilku następnych lat jej historia niespodziewanie dobiegła końca. Niektórzy twierdzą, że to właśnie film Paula Annetta "The Beast Must Die" w znacznej mierze przyczynił się do upadku wytwórni – nie było to najtańsze przedsięwzięcie a wpływy przyniosło nieznaczne. Wraz z upływem lat film Annetta zyskiwał jednak coraz szersze grono wielbicieli i obecnie uznaje się go za dzieło kultowe oraz – paradoksalnie – jedną z najciekawszych propozycji pechowego studia. Trudno się z tym nie zgodzić bo "The Beast Must Die" może się pochwalić świetnym tempem, wytrawną obsadą i oryginalną "przerwą na zagadkę" poprzedzającą finał, ale zaznaczmy też, że jest to horror niezwykle nietypowy – bo choć opowiada o krwawych morderstwach dokonywanych przez włochatą bestię to zupełnie nie straszy.

Jak na prawdziwie zagadkowy film przystało początkowo nawet najbystrzejszy widz nie ma szans zorientować się o co w nim chodzi. Widzimy spoconego Toma Newcliffe'a (Calvin Lockhart) przedzierającego się przez las i co jakiś czas natykającego się na innego faceta z bronią, z którym wymienia zawsze tajemnicze spojrzenie, a facet zamiast go zastrzelić grzecznie się wycofuje. W końcu Tom wybiega z lasu na pięknie ostrzyżony trawnik otaczający olbrzymie domostwo i odnosimy wrażenie, że bohaterowi udało się skądś uciec albo dotrzeć do jakiegoś ważnego celu. Wtedy też zostaje on zastrzelony przez podążających za nim uzbrojonych mężczyzn – tych samych, którzy wcześniej regularnie puszczali go wolno. A za chwilę podnosi się z ziemi z pełnym satysfakcji uśmiechem. Okazuje się, że strzelano do niego ze ślepych nabojów a cała ta ucieczka miała za zadanie sprawdzenie zabezpieczeń imponującej, należącej do Toma posiadłości. Teraz kiedy wiadomo już, że zabezpieczenia są bez zarzutu widzowie zostają wtajemniczeni we właściwą intrygę filmu: otóż wstrętnie bogaty Tom sprosił do swego domu znajomych (w których wcielają się m.in. tak zacni aktorzy jak Peter Cushing, Charles Gray, Michael Gambon i Tom Chadbon) i podczas ich kilkudniowej wizyty postanowił wybadać, który z nich jest wilkołakiem. Bo wie, że któryś na pewno jest. Zaczynają się pojawiać coraz liczniejsze podejrzenia wobec każdego z gości, Tom czeka ze strzelbą na jakieś konkretne dowody, a widz dostaje w pewnym momencie 30 sekund na wskazanie bestii wśród głównych postaci.

Zagadka nie jest łatwa (przyznaję – ja obstawiłem fatalnie), ale też film nie jest skonstruowany jak rasowy kryminał. Mamy tu co prawda do czynienia z niejasnymi sytuacjami, które zdają się wskazywać na złe intencje poszczególnych bohaterów, zostajemy też krótko wprowadzeni w mroczną przeszłość wszystkich podejrzanych, ale nie podaje się nam żadnych wskazówek, które po odpowiedniej analizie mogłyby faktycznie pomóc wykryć wilkołaka. "The Beast Must Die" to od początku do końca wyłącznie zabawa odarta z głębszej logiki, i w "przerwie na zagadkę" możemy jedynie zgadywać kto wydaje się nam najbardziej podejrzany. Reżyser Paul Annett twierdzi, że chciał stworzyć "horror według Agathy Christie" ale nie wyszedł mu ani prawdziwy horror ani też prawdziwy kryminał. Dostajemy za to zupełnie zwariowaną mieszankę gatunkową: oprócz elementów horroru i opowieści detektywistycznej mamy tu także śladowe ilości kina spod znaku Jamesa Bonda (gadżety, pościgi, Charles Grey) i nawiązania do filmów z nurtu blacksploitation (ścieżka dźwiękowa, czarnoskóry bohater lubujący się w obcisłych strojach). Jakkolwiek będziemy chcieli nazywać gatunek, który Annettowi wyszedł – właśnie stałem się jego fanem.

Oczywiście gdyby scenariusz filmu dostał się w ręce mniej utalentowanej ekipy wyszłoby pewnie dzieło mocno irytujące, tymczasem "The Beast Must Die" zachwyca pełnym profesjonalizmem: aktorzy robią co się da aby wyciągnąć ze swych postaci jak najwięcej (Calvin Lockhart czasami stara się trochę za bardzo, ale taka nadmierna nerwowość nawet przystoi jego bohaterowi; rewelacyjnie wypada natomiast wyluzowany, długowłosy Tom Chadbon kreujący tu najbardziej złożoną postać), montażysta zadbał o zachowanie odpowiedniego rytmu opowieści i idealnie dopasował zdjęcia do ścieżki dźwiękowej, a reżyser z operatorem stworzyli mnóstwo niezwykle plastycznych scen (jak chociażby pierwszy atak wilka, kiedy rzuca się on na jednego z bohaterów przez dziurę w przeszklonym dachu). Nieźle poradził sobie również charakteryzator, choć nie wszystkie efekty jego pracy widzimy na ekranie – Annett przyznał później w jednym z wywiadów, że cenzura nie przepuściła np. sceny, w której widać zwisającą na nerwie gałkę oczną pierwszej ofiary wilka. Słabo natomiast wypada sama "bestia", grana przez psa w przebraniu i sprawiająca wrażenie zwierzaka poczciwego i spragnionego zabawy.

Nie należy więc oglądać omawianego filmu licząc na seans pełen napięcia i grozy, ale za to kiedy zechcemy spędzić wieczór z radosnym, atrakcyjnym, staroświeckim filmem, który tylko luźno wykorzystuje formułę horroru, "The Beast Must Die" może okazać się wyśmienitym wyborem.

Screeny

HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE HO, BEAST MUST DIE, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wyborne aktorstwo,
+ wysmakowane zdjęcia,
+ dobre tempo i podkreślająca je ścieżka dźwiękowa,
+ finałowa zagadka

Minusy:

- brak prawdziwej grozy,
- rozczarowujący "wilkołak".

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -