Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WOLFEN

WOLFEN

Wilkołaki

ocena:8
Rok prod.:1981
Reżyser:Michael Wadleigh
Kraj prod.:USA
Obsada:Albert Finney, Diane Venora, Edward James Olmos, Gregory Hines, Tom Noonan, Dick O'Neill,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Wampiry, zombie, duchy, seryjni mordercy oraz mordercze zwierzęta są głównymi, negatywnymi bohaterami prawie każdego horroru. Czasem bywa inaczej i w filmie zabiją np. lalki, czy różnego typu mitologiczne stworzenia, będące tematem podań z różnych części świata. Jedną z takich bestii jest wilkołak. Co niewątpliwie zadziwia to to, że nie cieszy się on wśród twórców kina grozy zbyt wielkim zainteresowaniem. W końcu to postać bardziej skomplikowana niż żywe trupy, czy zabójcze drapieżniki, które zazwyczaj tylko czyhają na człowieka, czasem wykazując się mściwością, rzadziej inteligencją. Na tym tle, obok duchów i seryjnych morderców, wilkołaki wydają się być ciekawym tematem. Dlaczego jednak ich popularność jest tak małą?

Wilkołaki zgodnie z wieloma legendami przedstawiane są jako z pozoru zwykli ludzie potrafiący przekształcać się w wilki i dopiero wtedy ukazujące swoją morderczą naturę drapieżnika. Co doskonale przedstawiono w „Skowycie” z roku 1981, w reżyserii Joe Dantego. W tym samym roku ukazały się recenzowane „Wilkołaki” oparte na powieści Whitley Strieber pod tym samym tytułem. Jednak ich twórcy daleko odbiegli od klasycznego modelu wilkołaka...

Detektyw Dewey Wilson prowadzi śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa na Manhattanie bogatego biznesmena, jego żony i ochroniarza. Sprawa od początku wydaje się niezwykle skomplikowana, przede wszystkim dlatego, że policji nie tylko nie udaje się zidentyfikować śladów pozostawionych przez sprawców, ale również powodów tak drastycznej zbrodni. Szybko z kręgu podejrzanych Dewey odrzuca rodzinę i przypadkowego zabójcę. Tropy wydają się prowadzić do grup terrorystycznych, jednak po odkryciu morderstw dokonanych na bezdomnych na południowym Bronxie, które wyglądają identycznie jak te z bogatej dzielnicy Nowego Jorku, sprawa jeszcze bardziej się komplikuje. Policja odkrywa, że oprócz porozszarpywanych zwłok te dwie sprawy łączą jeszcze znalezione na miejscach zbrodni włosy, nie należące do człowieka. Detektyw Wilson podejrzewa, że za mordy odpowiadają zwierzęta...

„Wilkołaki” to jedyny fabularny film Michaela Wadleigha, który jest znany jako twórca dokumentów o słynnym koncercie w Woodstock. Pomimo braku doświadczenia reżyser wywiązał się ze swojego zadania bardzo dobrze, w doskonały sposób budując specyficzny, mroczny i pełen tajemniczości nastrój grozy. Zaprezentowany przez niego obraz wielkomiejskiej metropolii to dżungla, w której drapieżniki polują na swoje ofiary. Tylko kto jest łowcą? Sprawcy brutalnych mordów, czy ścigający ich detektyw?

Akcja blisko dwugodzinnego horroru opiera się o schemat kryminału, ze zbrodnią, poszukiwaniami najpierw śladów, motywów, a w końcu sprawcy. W tak zbudowaną fabułę wpleciono elementy typowe dla horroru, przede wszystkim mroczną tajemnicę, podkreśloną przez rozszarpane zwłoki ofiar oraz sugerujący wszystko tytuł filmu. Wadleigh nie uniknął jednak kilku błędów, nie wykańczając zbyt precyzyjnie kilku wątków pobocznych oraz czasami nadmiernie wydłużając niektóre sceny.

Niewątpliwym atutem „Wilkołaków” są aktorzy, wśród których na szczególną uwagę zasługują Albert Finney (jako Dewey Wilson) oraz Edward James Olmos (jako Eddie Holt), którzy wykreowali grane przez siebie postacie bardzo wyraziście i przekonywująco. Pozostała część ekipy w zasadzie niewiele im ustępuje, chociaż nieco słabszym punktem była Diane Venora, która nie potrafiła nadać Rebecce Neff odpowiedniej ekspresji.

Szczególny podziw u widza powinna wzbudzić scenografia i zdjęcia. W tym pierwszym elemencie olbrzymie wrażenie sprawiają pełne gruzu tereny południowego Bronxu wraz z na wpół wyburzonymi budynkami. Pewną słabością „Wilkołaków” wydaje się zbyt mała ilość pokazanych wilków, doskonale jednak zrekompensowana znakomitymi, częstymi ujęciami świata widzianego oczami tych drapieżników.
Tak dobrze zbudowany nastrój nie mógłby się obejść bez bardzo dobrej ścieżki dźwiękowej na którą składają się między innymi orkiestracje złożone z instrumentów smyczkowych oraz dętych, a także różnego typu odgłosy, oddechy i brzmienia znakomicie wspomagające budowanie odpowiedniej atmosfery.

„Wilkołaki” to obraz odbiegający zarówno od ówczesnych jak i dzisiejszych standardów postaci wilkołaka. Znakomity horror, niekoncentrujący się tylko na szybkiej akcji, z niebanalnym zakończeniem, przeznaczony jest dla widza, który stawia na nastrój grozy, a nie na sceny krwawe i brutalne.

Screeny

HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN HO, WOLFEN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ reżyseria
+ nastrój grozy, tajemniczość
+ zdjęcia
+ dźwięk
+ scenografia
+ niebanalne rozwiązanie zagadki morderstw
+ scena finałowa

Minusy:

- kilka niezbyt precyzyjnie wykończonych wątków pobocznych
- odrobina dłużyzn
- Diane Venora

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -