Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BROKEN - NINE INCH NAILS

BROKEN - NINE INCH NAILS

Broken - Nine Inch Nails

ocena:8
Rok prod.:1992
Reżyser:Peter Christopherson
Kraj prod.:USA
Obsada:Trent Razor, Bob Flanagan, Robert Patrick,
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Formacja Nine Inch Nails jest sztandarowym przedstawicielem nurtu rocka industrialnego. Dowodzona od początku, czyli od 1988 roku, przez charyzmatycznego lidera, Trenta Reznora, szokuje i porusza nie tylko wykonywaną muzyką i przekazywanymi przez nią treściami, ale także otoczką wizualną, poczynając od zachowań na scenie a na teledyskach kończąc. W 1992 roku Razor wpadł na pomysł do zmontowania z kilku teledysków własnej formacji krótkometrażowego filmu promującego nowo wydany minialbum - „Broken”. To z pozoru niewinne założenie zaowocowała wstrząsającym obrazem z pogranicza snuff movie. Oczywiście, nigdy nikt nie zgodził się wyemitować tego w celach promocyjnych...

Film otwiera scena egzekucji na więźniu. Skazaniec z zarzuconą na szyi pętlą uśmiecha się radośnie. Następuje retrospekcja. Ręczna i słabej jakości kamera śledzi ulicę z okna jadącego samochodu. Do kierowcy podchodzi jakiś mężczyzna. Kolejne ujęcie ukazuje nam go spętanego na krześle w jakimś warsztacie czy piwnicy przed telewizorem, w którym lecą teledyski NIN. Oprawca tymczasem przystępuje do bestialskich tortur...

Początkowo nawet nie zdajemy sobie sprawy z czym za chwilę będziemy mieć do czynienia. Scena egzekucji jest wykonana w sposób subtelny, gra świateł wraz z czarno-białym obrazem prezentuje ponury ale i absorbujący obraz. Wraz z rozwojem akcji wszystko się zmienia. Sceny w warsztacie przedstawione są przy pomocy wspomnianej już starej kamery. Obraz co chwilę drga, rozmazuje się, zacierają się kolory i kontury. Wprowadza to dodatkową nerwowość wywołaną już przez niepokojącą, industrialną muzykę. Kolejna scena jest wstępem do pierwszego clipu. Widzimy czyste, sterylne pomieszczenie toalet, z których woda spływa rurami do... ust uwięzionej w szczelnym skafandrze ofiary. Oprawca zaczyna poić porwanego mężczyznę benzyną, a my w rytm nerwowego beatu wchodzimy w świat pierwszego clipu do utworu „Wish”. Jest to w pewnym sensie typowy teledysk przedstawiający grający w klatce zespół i skaczących wokół rozszalałych i zdziczałych fanów. Co chwilę jednak jesteśmy raczeni migawkami z garażu, w którym oprawca znęca się nad ofiarą. Następuje kolejny teledysk „Happiness in Slavery”, który jest czarno-białym filmikiem opowiadającym o mężczyźnie w dziwnym pokoju. Mężczyzna ów rozbiera się i zaznaje ukojenia za pomocą wymyślnej maszyny, która z czasem zaczyna zadawać mu ból, wreszcie katować go, ranić i... mielić... Ktokolwiek jednak myśli, że Trent Reznor przekroczył granice dobrego smaku, niech dotrwa do ostatniej odsłony i obrazu do „Gave Up”. Oto policja wdziera się do mieszkania pełnego zwłok. Odnajduje taśmę, na której zarejestrowano tortury mężczyzny z początku filmu. I tu w konwencji filmu snuff, przy pomocy rozedrganej kamery i w rytm odhumanizowanej muzyki widzimy skrajne wprost tortury jakich dokonuje oprawca na żywej ofierze, a potem także jej ciele. W finale zostajemy uraczeni sceną początkową, tylko teraz uśmieszek skazańca nabiera zupełnie innego wydźwięku.

Jak widać, ten niespełna dwudziestominutowy film nie ma szczególnie wydumanej fabuły. Nawet muzyka nie odgrywa tak ważnej roli jak można by przypuszczać, chociaż perfekcyjnie komponuje się ona z ruchami maszyny w drugiej z odsłon. Film po prostu poraża drastycznością i drapieżnością. Pierwszy teledysk ukazuje ludzi dzikich, drugi brutalność maszyny, trzeci kumuluje to wszystko i atakuje wszystkie zmysły. Niezwykłe, że w ciągu tak krótkiego czasu udało się twórcom skomasować taką dawkę bestialskiego okrucieństwa jakiej nie zawierają nawet filmy pokroju August Underground, że o wszelkich Texas Chainsaw Massacre nie wspomnę. Jest to tym istotniejsze, że wprowadzenie następuje powoli i nic nie zapowiada tak wstrząsającego zakończenia, gdzie pojawia się i kanibalizm i nekrofilia i jeszcze wiele straszniejszych rzeczy, a wszystko przedstawione w taki sposób, że nie da rady przejść obok obojętnie i można tylko zastanawiać się nad stanem psychiki Trenta Reznora. Co gorsza, montaż i zestawienie scen uświadamiają nam, że nie mamy do czynienia z filmem epatującym obrzydliwością i nieludzką wprost agresją tylko dla samego szokowania, bowiem całość składa się we wstrząsające przesłanie.

Tego typu filmów się nie poleca, ale jeśli już to tym o silnych nerwach i żołądkach. Naprawdę mocna, kontrowersyjna i zapadająca w pamięć rzecz. Tylko chodzi mi po głowie jedno pytanie – gdzie są granice sztuki i wolności artystycznej? Nie mnie sądzić. Dla Trenta Reznora nie istnieją żadne.

Screeny

HO, BROKEN - NINE INCH NAILS HO, BROKEN - NINE INCH NAILS HO, BROKEN - NINE INCH NAILS HO, BROKEN - NINE INCH NAILS HO, BROKEN - NINE INCH NAILS HO, BROKEN - NINE INCH NAILS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przemyślany i kontrowersyjny
+ poraża brutalnością i okrucieństwem
+ realistyczne sceny gore
+ muzyka (dla niektórych

Minusy:

- muzyka (dla niektórych)
- to jednak zbiór zgrabnie połączonych teledysków
- zdecydowanie nie dla wszystkich (szczególnie co wrażliwszych)

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -