Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FROSTBITEN

FROSTBITEN

Frostbiten

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:Anders Banke
Kraj prod.:Szwecja
Obsada:Petra Nielsen , Grete Havnesköld , Emma Aberg , Jonas Karlström , Mans Nathanaelson , Carl-Ake Eriksson,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Gdyby spojrzeć na mapę świata, okazałoby się, że nie ma chyba takiego miejsca, którego potomkowie Księcia Ciemności nie zaszczyciliby swą krwiożerczą obecnością. Pojawiali się nawet w tak egzotycznych miejscach jak Pakistan ("Dracula In Pakistan"), Kuba ("Vampires in Havana") czy Filipny ("The Vampire People"). Jak do tej pory chyba tylko gorąca Afryka i lodowata Północ nie gościły wampirów. Częściowo ten stan rzeczy uległ zmianie. Twórcy szwedzkiego filmu "Frostbiten" postanowili bowiem sprowadzić krwiopijców do pewnego lapońskiego miasteczka na Dalekiej Północy. Ze skutkiem, przyznać trzeba, nie najgorszym.

Lekarka Annika i jej 17-letnia córka Saga przeprowadziły się właśnie do spokojnego położonego daleko na północ miasteczka. Annika zamierza rozpocząć pracę w tutejszym szpitalu, w którym zatrudniony jest także profesor Beckert, wybitny choć niedoceniony, genetyk. Profesor zajmuje się tylko jedną pacjentką, ale jest ona wyjątkowa. To dziecko-wampir, któremu uczony regularnie podaje czerwone pigułki. Tymczasem Saga zapoznaje w szkole ekscentryczną dziewczynę, Vegę, która zaprasza bohaterkę na imprezę. Wszyscy nastoletni mieszkańcy miasteczka zdają się nią żyć. Dobra impreza nie może się obyć odpowiedniego wspomagania środkami przez prawo nie do końca dozwolonymi (np. Extasy). Na imprezę ostatecznie nie trafia Extasy, lecz tajemnicze czerwone pigułki profesora Beckerta, skradzione przez odbywającego praktykę w szpitalu nastolatka. Młodzież nie zdaje sobie sprawy że niewinnie wyglądające czerwone pigułki zawierają w sobie wampirze składniki.

"Frostbiten" Andersa Banke to ubiegłoroczny triumfator Fantasporto, najbardziej prestiżowego obok Gérardmer, festiwalu filmów science-fiction i grozy. Sukces mało znanego szwedzkiego horroru tym bardziej jest zaskakujący, że jego najważniejszym twórcą jest debiutant, mający w dorobku jedynie niezwykle interesujący dokument poświęcony jednemu z najsłynniejszych ilustratorów książek Tolkiena, John`owi Howe ("John Howe: There and Back Again"). Na dodatek Banke jest Szwedem, a kino szwedzkie międzynarodową sławę zdobyło dzięki metafizyczno-egzystencjalnym dramatom Ingmara Bergmana, czyli dziełom zupełnie obcym filmowej grozie. Najbardziej znanym i uznanym szwedzkim horrorem pozostaje pochodzący z 1921 r. "Furman śmierci" Victora Sjöströma. "Frostbiten" choć nie dorównuje klasą leciwemu dziełu z pewnością na główną nagrodę festiwalu Fantasporto zasłużył.

Jeżeli szwedzkie kino kojarzy się z chłodem i dystansem, to po filmie Banke czas będzie zweryfikować tę stereotypową opinię. Choć akcja "Frostbiten" rozgrywa się na pokrytej grubą warstwą śniegu, zmarzniętej Północy, na dodatek spowitej polarną nocą, film jest wyjątkowo gorącą, krwawą i pełną wigoru gatunkową mieszanką. Z łączenia rożnych często, skrajnie odmiennych estetyk, ze skutkiem często nadzwyczajnym, słyną Azjaci, ale młody reżyser pokazuje, ze Szwedzi nie gęsi i też swego Miike mają. Wprawdzie analogia między Banke a japońskim twórcą "Gry wstępnej" może się wydać nieco na wyrost, to jednak wspólna dla obu artystów jest odwaga w korzystaniu z różnych poetyk i zamiłowanie do makabry. Z tym tylko zastrzeżeniem, że Banke jest o wiele łagodniejszy i bardziej nieśmiały niż jego azjatycki kolega reżyser.

"Frostbiten" zaczyna się jako film wojenny (prolog), a potem po kolei otrzymujemy motywy i wątki znane z młodzieżowego filmu obyczajowego, thrillera medycznego, "zakręconego" dramatu psychologicznego, horroru, komedii, a w końcu filmu katastroficznego. Na dodatek w obrazie Banke aż roi się od mniej lub bardziej subtelnych aluzji do klasyków kina grozy: od "Nosferatu - symfonia grozy" F.W Murnau, przez "Nieustraszonych zabójców wampirów" R. Polańskiego, "Martwe zło" S. Raimi`iego, "Noc żywych trupów" G.A Romero po "Zdjęcie Ginger" J. Fawcetta. Z tym ostatnim filmem obraz Banke łączy podobny sposób potraktowania kanonicznej postaci kina grozy - u Fawcetta wilkołaka u Szewda -wampira. W obu filmach horrorowe monstra są odarte z wszelkiej folkorystyczno-romantycznej otoczki. Likantropia / wampiryzm ukazane zostały jako ciężka nieuleczalna choroba, której ofiarą padają młodzi ludzie. Stopniowej zmianie ulega nie tylko ciało, ale i osobowość dotkniętych tą przypadłością bohaterów, rozpaczliwie próbujących zapanować nad metamorfozą, ale zmian nie da się powstrzymać. Tyle tylko, ze w "Frostbiten" nieuchronna przemiana jednego z bohaterów, Sebastiana okraszona została humorystycznymi akcentami. Chłopak więc słyszy gadające psy, jego ręką uściśnięta przez pastora dymi, a smaczny posiłek z dodatkiem czosnku wywołuje torsje. Z kolei inna z postaci, przyjaciółka Sagi, już w stanie po przeobrażeniu, zgładzona zostaje starą, ale wciąż najskuteczniejszą metodą - przebiciem na wylot ciała. Umierając, nabita na ogrodowego krasnala, wampirzyca nie omieszka z ironią skomentować ostatnich chwil swego życia - "Ale drętwa śmierć".

Wprowadzenie humoru do filmy grozy jest zabiegiem zawsze ryzykownym, ale w "Frostbiten" to właśnie on dodaje najwięcej wigoru i świeżości do dość klasycznego, choć nieklasycznie powiedzianego wampirzego wątku. Humor wydaje jednak ostateczny wyrok na ekranowy strach, którego w filmie szwedzkiego reżysera po prostu nie ma. Tę trudno wybaczalną przez miłośników horroru stratę reżyser wynagradza za to obfitością krwi i szybką akacją. Całkiem nieźle wypadły także odgrywające niepoślednią rolę efekty specjalne i charakteryzacja najpotężniejszego z wampirów. Największe pochwały nalezą się jednak scenarzystom, Danielowi Ojanlatva`owi oraz Pidde Anderssonowi, który poskładali różne elementy w zwartą całość, wieńcząc ją zgrabnym finałem oraz reżyserowi, że sprawną ręką zaprezentował owoc pracy scenarzystów na ekranie. Ba, poza walorami rozrywkowymi udało się twórcom przemycić także myśl dydaktyczną ("nie łykaj wszystkiego") oraz zawrzeć krytyczną uwagę społeczną ("nie zostawiaj dzieci samych w domu").

"Frostbiten" sprawił, ze polubiłem wampiry. Mimo tego nadziei, ze miłośnicy pobratymców Drakuli podzielą moją sympatię, nie uważam za oczywistą. Z pewnością znajdą się malkontenci kręcący głową na gadające psy.

Screeny

HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN HO, FROSTBITEN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ o wampirach z wigorem, humorem i świeżością
+ udana gatunkowa mieszanka
+ scenariusz
+ reżyseria
+ sceneria
+ czarny humor
+ finał
+ efekty i charakteryzacja

Minusy:

- mocno zmrożona groza
- gadające psy
- miłośnicy klasycznego wizerunku wampira będą kręcić nosem

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -