Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAMILTONS, THE

HAMILTONS, THE

Hamiltonowie

ocena:7
Rok prod.:2006
Reżyser:The Butchers Brothers
Kraj prod.:USA
Obsada:Cory Knauf , Samuel Child, Joseph McKelheer, Mackenzie Firgens, Rebekah Hoyle, Brittany Daniel,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:5.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Czasem o dobrym filmie mówimy, że jego twórca wykorzystał popularny schemat, by wprowadzić innowacje i ciekawe pomysły. Często chwalimy wtedy filmy także za jego pozostałe składniki, jak grę aktorską, efekty specjalne, etc. Gdy obraz nam się nie podoba, to obok różnych elementów, o których krytycznie się wyrażamy, mówimy, że pomysł na którym go oparto jest oklepany (ograny). Recenzowani „Hamiltonowie” należą do tej pierwszej grupy. Należy jednak pamiętać, że istnieją różne odcienie szarości, a nie tylko czerń i biel.

Hamiltonowie to rodzeństwo – Francis, David, Darlene i Wendel, którzy po śmierci rodziców często się przeprowadzają. Tym razem osiedli w małym domku na prowincji. Z pozoru to całkowicie zwykła rodzina, którą opiekuje się najstarszy David, pracujący na okolicznym rancho, w rzeźni gdzie zajmuje się patroszeniem zwierząt. Rodzeństwo prowadzi całkowicie normalne życie, są mili dla sąsiadów, a najmłodszy Francis uczęszcza jeszcze do szkoły. Mieszkają w zwykłym, zadbanym domu, odróżniającym się od innych tylko piwnicą, w której uwięzione są młode kobiety. Tylko po co?


„Hamiltonów” wyreżyserował duet Mitchell Altieri oraz Phil Flores, kryjący się pod wielce wymownym pseudonimem „The Butchers Brothers” (Bracia Rzeźnicy). Obaj panowie, pod własnymi nazwiskami, współpracowali ze sobą, w podobnym układzie, już wcześniej. Pomysł nadania sobie takiego przydomku nie jest przypadkowy, gdyż ma on odróżniać ich główną twórczość, związaną z dramatem i komedią, od nieco mniej dla nich ważnego horroru.

W recenzowanym filmie z łatwością dostrzeżemy inspirację dwoma wybitnymi twórcami – Tobe Hooperem oraz Davidem Lynchem. W przypadku tego pierwszego, oczywiście będzie to „Teksańska masakra piłą łańcuchową”. „Hamiltonowie” to przecież historia o mordującej niewinne ofiary rodzinie. To może być zarzutem, bo ten schemat był już wielokrotnie wykorzystywany, czasem jednak z powodzeniem, jak to ma miejsce choćby w „Bękartach diabła” Roba Zombie. Podobnie jest z recenzowanym horrorem. Jego inność, która wpływa na wysoką ocenę, polega na odmiennym podejściu do tego typu morderców. W wymienionych wyżej dziełach mamy do czynienia z negatywnymi bohaterami przedstawionymi jako osoby brudne, nienormalne, etc., żyjące w obskurnych warunkach. W „Hamiltonach”, Bracia Rzeźnicy starają się nas przekonać, że mamy do czynienia z całkowicie normalnymi ludźmi, mieszkającymi tuż obok nas, w zadbanym domu. Co od razu przypomina nam dzieła Lyncha, w którego filmach akcja toczy się w naszym sąsiedztwie, niezależnie od tego czy jest to „Zagubiona autostrada”, „Prosta historia” lub „Twin Peaks”.

Fabuła „Hamiltonów” jest dosyć spójna i prosta, choć nie brak drobnych zgrzytów. Ciekawym pomysłem było opowiedzenie historii rodzeństwa z punktu widzenia najmłodszego z nich – Francisa. Jednak czasem pojawiają się sceny, których Francis nie widział. Nie jest to jakiś wielki „grzech” , ale trochę „burzy” całą koncepcję.
Jak na film inspirowany dziełem Hoopera, kontrowersyjnym, ale udanym, pomysłem była scenografia. Czyste ściany, meble, ubikacja i naczynia dobrze podkreślają prezentację zwykłej familii. Jednak piwnica przypomina typową dla filmów o morderczych rodzinach. To duży błąd, zwłaszcza, że w tym pomieszczeniu obecne są piła, hak masarski, ale również narzędzia chirurgiczne, których rodzeństwo używa do zabójczego procederu.

Właściwie dobry film nie może obejść się bez sprawnego ukazania wydarzeń. Podobnie jest w recenzowanym horrorze. Kamera często jest ustawiana tak, aby postawić widza w roli uczestnika wydarzeń, czy przemieszczając się z jednego z pomieszczenia do drugiego razem z bohaterami. Niestety nie do końca dobrze przedstawiono sceny gore. Zamysłem było uniknięcie epatowanie przemocą, czyli rezygnacja z pokazywania bezpośrednio momentu uszkadzania ciał ofiar. W tych chwilach kamera często „odwraca się” w inną stronę, do czego nie można mieć zarzutu, ale czasem np. „drga”, co wywołuje raczej dziwne wrażenie. Idea takiego zobrazowania tych scen, nie tyle, zmniejszenia poziom brutalności, co daje możliwość widzowi wyobrażenia ich sobie.

Dobre wrażenie sprawiają również aktorzy, którzy świetnie wypełnili zadania powierzone im przez Braci Rzeźników. Na szczególną pochwałę zasługuje Cory Knauf i jego perfekcyjna kreacja Francisa Hamiltona. Młody aktor bardzo dobrze zaprezentował skomplikowaną sytuację w jakiej znalazł się grany przez niego bohater.

„Hamiltonowie” to horror, który może nieco rozczarować konserwatywnych fanów filmów w stylu „Teksańskiej masakry..” ze względu na brak dosadności scen gore, choć krwi nie brakuje, efekt „pracy” Hamiltonów przedstawiono dosyć przekonywująco. Dzięki temu obraz będzie niewątpliwie ciekawą propozycją na późny wieczór.

Screeny

HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE HO, HAMILTONS, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysłowy, innowacyjny scenariusz
+ normalna rodzina
+ gra aktorska, przede wszystkim Cory Knaufa
+ praca kamery, z wyjątkiem scen gore

Minusy:

- niekonsekwencja w sposobie opowiadania historii
- piwnica
- praca kamery przy scenach morderstw

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -