Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EBOLA SYNDROME a.k.a Yi boh laai beng duk

EBOLA SYNDROME a.k.a Yi boh laai beng duk

Syndrom Eboli

ocena:9
Rok prod.:1996
Reżyser:Herman Yau
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Anthony Wong Chau-Sang, Yeung Ming Wan, Fui-On Shing, Wong Tsui-ling, Miu-Ying Chan, Meng Lo,
Autor recenzji:Candy
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:6.33
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Podobał się Wam “The Untold Story”? To powinniście pokochać “Ebola Syndrome”. Fani gore (i nie tylko) będą zachwyceni. Ale jeśli lubicie jadać w chińskich restauracjach, to ten film może Was skutecznie zniechęcić do odwiedzania chińskich lokali... Jeśli natomiast kiedykolwiek ktoś będzie chciał poczęstować Was afrykańskimi burgerami, to w żadnym wypadku ich nie jedzcie!

“Do you know what Ebola is ? No, it’s not Deborah’ !”

Kai San zostaje przyłapany na seksie z małżonką swojego szefa. Aby uniknąć okrutnej zemsty w postaci kastracji morduje trzy osoby – swojego szefa, jego pomocnika oraz, o ironio, żonę szefa. Próbuje nawet podpalić małą córeczkę bossa, ale “niestety” to się mu nie udaje. Po popełnieniu zbrodni Kai postanawia uciec do Afryki Południowej w celu uniknięcia konsekwencji. Tam pracuje jako kucharz w chińskiej restauracji. Mimo, że zachowuje się w miarę przyzwoicie, (mam tu na myśli to, że nikogo nie morduje), to jednak pozostaje takim samym zdeprawowanym zboczeńcem jakim był przed ucieczką. Jest brudny, grubiański, odpychający, nie myje się i śmierdzi, a to tylko niektóre z jego wad. Lubi na przykład masturbować się kawałkiem mięsa...
Nowy szef Kaia jest zbyt skąpy, aby kupować mięso od białych rzeźników, dlatego postanawia nabyć o połowę tańsze mięso u jednego z miejscowych plemion. Kai wraz z szefem wybierają się więc na wojaż i trafiają do plemienia Zulu, którego członkowie, jak się później okazuje, są zainfekowani wirusem Ebola. Na oczach Kaia pewna dziewczyna z plemienia dostaje ataku i – będąc już w agonii – zostaje przez Kaia zgwałcona, a tym samym zaraża go. Po powrocie Kai dostaje gorączki. Jednak nie ma co rozpaczać. Okazuje się, że układ immunologiczny
naszego antybohatera jest odporny na wirus Ebola... Kai szybko wraca do zdrowia, a wraz z lepszym samopoczuciem wraca jego krwawa żądza...

“Ebola Syndrome” to film wprost “ociekający” eksploatacją. Od pierwszych minut mamy tu do czynienia z wyszukanym okrucieństwem, krwawymi morderstwami, przemocą w stosunku do zwierząt i dzieci, gwałtem, jest tu nawet trochę kanibalizmu... Nic więc dziwnego, że film ten zakwalifikowano do “Category 3 films”. Ale tak na dobrą sprawę, czego można się spodziewać po Hermanie Yau – twórcy tego dzieła, który w swoim dorobku reżyserskim ma słynne “The Untold Story”? Warto jeszcze dodać, że odtwórcą roli Kai Sana jest Anthony Wong Chau-Sang, czyli nie kto inny jak Wong Chi Hang, właśnie z “The Untold Story”...

Mimo pewnych podobieństw “Ebola Syndrome” nieco różni się od “The Untold Story”. O ile w przypadku tego drugiego filmu mieliśmy do czynienia z ciężką, przytłaczającą atmosferą, a sam obraz wyjątkowo szokował, o tyle “Ebola Syndrome” - mimo, iż jak mogłoby się wydawać porusza dość poważne kwestie – nie może być traktowany poważnie. Tak jest, kreatywność głównego bohatera w sposobie popełniania kolejnych morderstw jak i zarażania wirusem kolejnych osób jest praktycznie bezgraniczna. Przy czym owe sposoby są tak zabawne, że nie sposób się nie śmiać. Do tego dochodzą jeszcze jego komentarze i dywagacje na wszelkie tematy, które momentami czynią bądź co bądź szokujące sytuacje wprost absurdalnymi. Cała historia opowiedziana jest w bardzo żartobliwy sposób. Łączenie chorych obrazów z bardzo czarnym humorem gwarantuje dość ambiwalentne doznanie w postaci uczucia obrzydzenia przy jednoczesnych wybuchach śmiechu spowodowanych nieprzerwanym pasmem chorego humoru.

Mimo, że “Ebola Syndrome” można śmiało nazwać czarną, makabryczną komedią ze sporą domieszką gore, to jestem pewna, że wzbudzi sympatię niejednego fana horroru.
Fabuła “Ebola Syndrome” jest intrygująca, nie ma ani jednego momentu, w którym film by nudził. Mamy tu co prawda mnóstwo wątków pobocznych, z których na dobrą sprawę można by stworzyć ze trzy filmy. Jednak nie jest to ani trochę rażące, zwłaszcza że aktorzy drugoplanowi popisują się wyjątkowo dobrą grą i nawet ci, których zaangażowano do małych rólek dają z siebie wiele.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o znakomitej grze Anthony’ego Wong Chau-Sanga, który wcielił się w postać Kaia. Wong jest po prostu idealny w roli perwersyjnego, zepsutego do szpiku kości, zboczeńca. Jego występ w “Ebola Syndrome” zapada na długo w pamięci. Wizerunek Kaia jest dopracowany dosłownie pod każdym względem - od wyglądu poczynając, na grze aktorskiej Wonga kończąc. Szczerze powiedziawszy, można nawet momentami przypuszczać, że Wong wcale nie gra... Ale oczywiście “Ebola Syndrome” jest przecież tylko filmem, więc darujmy sobie tego typu rozważania. Jedno jest pewne. Talent Wonga czyni ten film wyjątkowo interesującym, a postać przez niego grana jest jednocześnie odpychająca, wzbudza nienawiść, czasem współczucie, ale koniec końców i... sympatię. Bo Kai jest tak naprawdę najbardziej barwną i na swój sposób fascynującą postacią w “Ebola Syndrome”.

Mimo ogromnego zachwytu, pragnę zauważyć jeden, dosyć rażący mankament “Ebola Syndrome”. Otóż sceny urywania głów kurom, czy scena, w której zostaje przejechany szczur są moim zdaniem zupełnie niepotrzebne i nie służą niczemu. Natomiast scena, w której Kai beznamiętnie szatkuje jeszcze żywe żaby, jest tak dokładnie ukazana, że ledwo mogłam dotrwać do końca tej rzezi. Na szczęście tego typu scen jest mało i są dość krótkie (i nie tak mocne jak na przykład w “Cannibal Holocaust”), niemniej jako osoba nie tolerująca okrucieństwa w stosunku do zwierząt nie lubię stosowania tego typu zabiegów w filmach.

“Ebola Syndrome” jest filmem bardzo udanym, dla pewnego grona osób wyjątkowo przyjemnym w odbiorze (oprócz wyżej wspomnianych scen!). Myślę, że film ten może się nawet spodobać osobom, które w gore nie gustują, ale mają na przykład ochotę obejrzeć “coś innego” z domieszką humoru. Oczywiście pod warunkiem, że mają dość mocne żołądki, tudzież oglądają film na czczo. Pozostałym gorąco polecam “Ebola Syndrome”, to na naprawdę ponad półtorej godziny dobrej zabawy!

Screeny

HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk HO, EBOLA SYNDROME a.k.a <br/>Yi boh laai beng duk

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ postać Kaia
+ gra aktorska
+ czarny humor!
+ gore
+ kilka wyjątkowo fajnych scen
+ nawet przez moment nie nudzi
+ pomysł na film
+ ogląda się z przymrużeniem oka
+ zakończenie
+”tasty african buns”, czyli kucharskie wariacje Kaia
+ nie tylko dla fanów gore

Minusy:

-...pod warunkiem, że mają mocne żołądki
- dla miłośników zwierząt sceny z żabami, kurami i szczurem ...

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -