Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHINESE GHOST STORY, A

CHINESE GHOST STORY, A

Chińskie duchy

ocena:7
Rok prod.:1987
Reżyser:Chin Siu-tung
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Leslie Cheung , Joey Wong , Ma Wu , Wai Lam , Siu-Ming Lau ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Kino grozy z Hong Kongu, poetycko zwanego Pachnącym Portem, kojarzy się miłośnikom filmowego straszenia przede wszystkim z brutalnymi, pełnymi przemocy i ociekającymi krwią filmami w rodzaju "The Untold Story", "Man Behind The Sun", czy "Red To Kill". Tym większą niespodzianką jest film, który całkiem udanie łączy formułę azjatyckiej ghost story z elementami filmów, których tematem są wschodnie sztuki walki, przez Chińczyków określanych mianem wuxia pian. "Chińskie duchy" Chin Siu-tunga nie są jedynym obrazem z Hong Kongu, który próbuje mariażu horroru z "kinem kopanym", ale są na pewno filmem najbardziej znanym, a dla wielu także najbardziej udanym.

Ning Tsai-Shen jest młodym, niedoświadczonym poborcą podatkowym, którego służbowe obowiązki zawiodły do pewnego chińskiego miasteczka. Ponieważ nie udaje mu się znaleźć noclegu, postanawia przenocować w pobliskiej opuszczonej świątyni Lan Ro, cieszącej się w okolicy ponurą sławą przeklętego miejsca. Rzeczywiście, ledwie Ning zdołał się przedrzeć przez złowrogi las, pełen wygłodniałych wilków i znaleźć się w świątyni, a już stał się świadkiem zaciekłego pojedynku między Yen Che-Hsia, a jego odwiecznym rywalem Hsiao-hou. Lecz prawdziwie niebezpieczne i straszne rzeczy, zaczynają się dziać w nocy. Zmarli ( a raczej ich wysuszone zwłoki) powstają do życia, a przerażający potwór zabija Hsiao-hou. Ning, poznaje nieoczekiwanie w tym niezwykłym miejscu piękną Nieh Hsiao-Tsing. Młodzi ludzie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale na przeszkodzie ich miłości staje nie tylko nadprzyrodzone pochodzenie dziewczyny, ale potężny Demon Drzewa, Matrona. Demon więzi ducha Nieh, by ta swoim wdziękami zwabiała w pułapkę zbłąkanych wędrowców, z których Matrona wysysa energię życiową. Zakochany Ning z pomocą Yena, od lat prowadzącego wojnę z siłami zła, postanawiają uwolnić Nieh z mocy Matrony. Czy są jednak w stanie przeciwstawić się potężnemu, pradawnemu demonowi?

Nagrodzone w roku 1988 na festiwalu w Fanatsporto, "Chińskie duchy" są luźną adaptacją opowiadań fantastycznych, żyjącego w latach 1622-1715, pisarza P`u Sung-linga. Literacki rodowód filmu Siu-tunga ma ogromne znaczenie dla zrozumienia wielu elementów kina wuxia pian (czyli dosłownie - "filmów wojowniczej rycerskości"). Nie miejsce by wchodzić w szczegóły, warto jednak wspomnieć, że kino z chińskiej literatury fantastycznej zapożyczyło postać xiake, czyli chińskiej wersji błędnego rycerza, doskonale wyszkolonego w sztukach walki, przy tym prawego i szlachetnego. W filmie Siu-tunga rolę xiake odgrywa Yen Che-Hsia, przy czym reżyser w inteligentny sposób łączy tę klasyczną postać literatury fantastycznej z kinem grozy. Yen nie walczy z uciskającymi w obronie uciśnionych, ale z duchami, demonami i innymi istotami nadprzyrodzonymi w obronie śmiertelników, w pewnym sensie też przez złe pozaziemskie siły uciskanymi.

Drugi element kina sztuk walki, który korzeniami sięga tradycyjnej literatury Państwa Środka, dotyczy typu narracji. Nowele fantastyczne cechuje niezwykle szybkie tempo opowiadania. Wydarzenia następują po sobie praktycznie bez przerw, dialogi sprowadzone są do minimum, opisy miejsc i postaci są skrótowe i pojawiają się tylko tam, gdzie mają jakieś znaczenie dla fabuły. Podobnie bywa w filmach spod znaku wuxia pian, w tym także w "Chińskich duchach". Akcja pędzi na złamanie karku, bohaterowie przenoszą się błyskawicznie z jednego miejsca w drugie, niewiele mówią, prawie zawsze widzimy ich w ruchu - albo biegają albo walczą na miecze. Ujęcia są krótkie, niczym w teledysku, a kamera ruchliwa. Obraz Siu-tunga z pewnością nie nudzi, wprowadza jednak trochę zamieszania w odbiór film, zwłaszcza dla widza zachodniego przyzwyczajonego do spokojniejszego tempa narracji.

Drugim filarem kina sztuk walki jest tradycyjna chińska opera, początkami sięgająca przełomu wieku X i XI, choć w formie znanej do dziś pojawiła się siedem wieków później. Głównymi wyznacznikami chińskiej opery są: oszałamiające kostiumy, pomalowane twarze, oraz wszechstronnie uzdolnieni aktorzy, mistrzowie akrobacji, tańca i śpiewu. Dlatego w "Chińskich duchach" trudno mówić o klasycznej sztuce aktorskiej, opartej na psychologicznej wiarygodności, interpretacji granej przez siebie postaci. Aktorska obsada to przede wszystkim fizycznie niezwykle sprawni odtwórcy ról (choć Leslie Cheung, zasłynął później w filmach Wong Kar-waia), grający całym ciałem, często z karygodną dla klasycznego stylu przesadą. Razi ona szczególnie w scenach komediowych, których nie brakuje w filmie Siu-tunga, zbliżających momentami obraz do amerykańskich komedii slapstickowych, pełnych gonitw, upadków, kopniaków, i obrzucania się tortem. Slapstick w - jakby nie było - horrorze to trochę tak jak kanapki ze śledziem i dżem.

Z opery pekińskiej wywodzi się także postać martial art. direktor, czyli reżysera scen sztuk walki. Twórca "Chińskich duchów" uważany jest za jednego z najwybitniejszych specjalistów w tym fachu. Sam zresztą reżyseruje sceny walk w swoich filmach (także w "Duchach..."), ale znany jest także z choreografii dla Tsui Harka, najważniejszego współczesnego reżysera filmów wuxia pian oraz dla Zhanga Yimou ( "Hero", "Dom latających sztyletów" - początkowa scena filmu Yimou ma swoją genezę w filmie Siu-tunga). Sceny akcji zgrabnie wpleciono w opowieść o duchach, wiele z nich przypomina bardziej balet niż bijatykę. Oczywiście widzowie, których drażni niewybaczalne łamanie praw grawitacji przez latających bohaterów raczej tych fragmentów filmów nie polubią.

A co horrorem? Zapyta zniecierpliwiony i poirytowany Czytelnik. Pozwoliłem sobie na dłuższy wywód poświecony tej połowie "Chińskich duchów", która odnosi się do "kina kopanego", ponieważ horrorowy entoruage jest mało wyszukany i niestety mniej istotny. Mamy więc w obrazie Siu-tunga nawiedzone miejsca (las, świątynia Lan Ro), istoty nadprzyrodzone (duchy, demony), zombie ( raczej dziwaczne i fatalnie animowane), wreszcie charakterystyczny dla azjatyckiego folkloru wątek, dość obszerny w filmie, miłości między śmiertelnikiem a przybyszem z zaświatów. Pojawia się też coś na wzór potwora, ale amerykańscy spece od efektów specjalnych nie popisali się i "bestia" wygląda jakby animowana była chałupniczym sumptem (przy budżecie 5, 6 mln dolarów można było postarać się o lepsze wykonanie). Na szczęście zdjęcia filmowane przy użyciu niebieskich filtrów oraz scenografia, wykorzystująca obficie opary mgieł i atelierowe dekoracje sprawdziły się nie najgorzej.

Narzekać jednak nie ma co - na ekranie nieustannie coś się dzieje, sceneria i kostiumy godne są tradycji chińskiej opery, bohaterowie sympatyczni, fabuła nieskomplikowana i tylko grozy w tym wszystkim tyle co wody w kałuży. Przeszkadzają jej nie tylko elementy kina wuxia, komediowe wstawki, ale piosenki (nota bene jedną z nich nagrodzono na Hong Kong Film Awards) a przede wszystkim zdecydowanie niepoważny, pełen umowności ton całej historii. Jest jednak w tym filmie swoisty urok i żywiołowa energia rekompensująca niedostatek grozy.

"Chińskie duchy" ewidentnie nie są filmem dla miłośników hongkońskich horrorów w rodzaju "Ebola Syndrome" (choć czarny humor czasem podobny), nawet osoby gustujące w klasycznych horrorach niewiele znajdą tu dla siebie. Z pewnością jednak obraz Siu-tunga można polecić tym wszystkim, którzy gustują w gatunkowych hybrydach i którzy nie obrażają się na horror, który zupełnie nie straszy..

W recenzji wykorzystałem informacje pochodzące z artykułu G.P. Kowalskiego: "Ciało i płeć w filmach sztuk walki", Kwartalnik Filmowy Nr 51/2005

Screeny

HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A HO, CHINESE GHOST STORY, A

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ całkiem udane połączenie ghost story z kinem wuxia
+ szybkie tempo
+ nie nudzi
+ zdjęcia
+ scenografia
+ kostiumy
+ umiejętne wplecenie w opowieść o duchach scen walk
+ swoisty urok i żywiołowość
+ kulturowy kontekst

Minusy:

- więcej kina sztuk walki niż horroru
- niemal brak grozy
- elementy slapsticku
- piosenki
- fatalne efekty specjalne
- raczej tylko dla liberalnych fanów horroru

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -