Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LURKING FEAR

LURKING FEAR

Lurking Fear

ocena:4
Rok prod.:1994
Reżyser:C. Courtney Joyner
Kraj prod.:USA
Obsada:Blake Bailey , Ashley Laurence, Jeffrey Combs, Allison Mackie, Paul Mantee, Vincent Schiavelli, Joseph Leavengood,
Autor recenzji:Candy
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:4.17
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

“A battle against graveyard ghouls and the undead !” - powiało grozą...

Niesłusznie skazany John Martense zostaje uwolniony po pięciu latach odsiadki. Natychmiast po opuszczeniu murów więziennych udaje się na spotkanie z zaufanym przyjacielem jego nieżyjącego już ojca. Ów przyjaciel – pan Knaggs jest ekscentrycznym właścicielem domu pogrzebowego i ma za zadanie przekazać Johnowi spadek po ojcu - mapę prowadzącą do miejsca, w którym ukryte zostało mnóstwo pieniędzy. John postanawia nie tracić cennego czasu i podążając za wskazówkami, jakie daje mu cenna mapa, trafia do małego, położonego na zupełnym odludziu miasteczka - Lefferts Corner. Jak się okazuje “skarb” ukryty został na miejscowym cmentarzu...
Niestety sprawy zaczynają się poważnie komplikować w momencie, kiedy John w końcu odnajduje cmentarz. Tak się składa, że garstka miejscowych pragnie za wszelką cenę wysadzić w powietrze zarówno cmentarz, jak i pobliski kościółek Na domiar złego John nie zorientował się, że jego śladem podąża kilku niebezpiecznych gangsterów, którzy pragną “załatwić” niedokończone interesy oraz ewidentnie mają ochotę na ukryte pieniądze.
Jak można się spodziewać, wkrótce dochodzi do dość nieprzyjemnej i fatalnej w skutkach konfrontacji.... Okazuje się również, że pod powierzchnią Lefferts Corner istnieje sieć tuneli, zamieszkanych przez krwiożercze potwory, które najchętniej polują w czasie burzy.
Zarówno John Martense, grupka dziwnych mieszkańców miasteczka, jak i chciwi gangsterzy zostają uwięzieni w pobliskim kościółku, pod którego powierzchnią – jak na ironię – znajduje się główne “gniazdo” stworów. Na domiar złego wkrótce zapada zmrok i niebo rozcinają pierwsze błyskawice, zapowiadające nadejście potężnej burzy...

Za scenariusz i reżyserię “Lurking Fear” odpowiedzialny jest niejaki C. Courtney Joyner, czyli autor wielu scenariuszy (na przykład do trzech części “Puppet Master”), których ekranizacji podejmowała się między innymi wytwórnia Full Moon.

Film “Lurking Fear” został zainspirowany opowiadaniem H.P. Lovecrafta, o tym samym tytule. Przeniesienie tego niezwykle efektownego utworu na ekran mogłoby z pewnością zaowocować stworzeniem nietuzinkowego filmu. Mogłoby, ale niestety opowieść Lovecrafta została przez Joynera brutalnie przerobiona, “okrojona” i właściwie pozbawiona większości elementów zawartych w opowiadaniu. W efekcie powstała nader luźna interpretacja (bo w tym przypadku o ekranizacji raczej mówić się nie da), która z opowiadaniem Lovecrafta ma wspólny chyba tylko tytuł, obecność złowrogich potworów czających się w podziemiach miasta oraz przewijające się w trakcie filmu nazwisko Martense. Niewątpliwie fanom Lovecrafta może z tego powodu zrobić się przykro, ale bardziej niepokojące jest to, co pomyślą sobie osoby, które opowiadania nie czytały, a po obejrzeniu filmu będą go głównie kojarzyć z twórczością słynnego pisarza...

Uwagę widza przykuwa przede wszystkim sposób, w jak bardzo nielogicznie i dość naiwnie, ukazana została cała sytuacja, wokół której toczy się akcja filmu. Mamy tu do czynienia z grupą ludzi uwięzionych w miejscu, z którego bez wątpienia ciężko jest im się wydostać, a to za sprawą wspomnianych już potworów. Jednak mimo jawnego niebezpieczeństwa, to nie bestie absorbują uwagę bohaterów. Przez pierwszą część filmu są zresztą zajęci kłótniami, bójkami tudzież zastanawianiem się, w którym grobie znajdują się ukryte pieniądze. Co chwila stwarzają okoliczności, w których prawie sami nawzajem się zabijają.

Co prawda ciekawym aspektem filmu może być wprowadzenie “podwójnego zagrożenia” objawiającego się obecnością niebezpieczeństwa ze strony potworów, ale również gangsterów, którzy na pierwszy rzut oka mogą wydawać się bardziej bezwzględnymi istotami niż odrażające monstra “spod podłogi”. Z tym, że oglądając film ma się wrażenie, że poprzez wprowadzenie tego zabiegu, cała otoczka grozy stworzona wokół obecności potworów i ich historii schodzi na drugi plan. A szkoda, w końcu mamy do czynienia z horrorem...

Sama geneza pojawienia się wstrętnych bestii w mieście jest niejasna (i oczywiście zupełnie różni się od wersji lovecraftowskiej). Jak wynika z filmu mieszkańcy Lefferts Corner od dwudziestu lat zmagają się z plagą potworów. Ale wyjaśnienie czegoś ponadto pozostawione zostało widzom. Trudno dostrzec tu jakieś powiązania z wymyślonym przez Lovecrafta klanem stworów, których “działalność” sięga wielu pokoleń wstecz.

Populacja miasteczka składa się raptem z kilku (tak to przynajmniej wynika z filmu) walecznie nastawionych osób, które postanawiają uwolnić miasto od uciążliwego “towarzystwa”. Zastanawiające jest jednak, po co to robią, bo Lefferts Corner wygląda na miejsce splądrowane i opuszczone... Chyba, że reszta mieszkańców zabarykadowała się w domach. Z drugiej strony dlaczego po prostu nie opuszczą miasteczka i nie przeniosą się do jakiegoś miejsca, w którym żadne mutanty nie będą ich bezpardonowo gnębić? Mniejsza o to, widać nie ma powodu, aby dopatrywać się tu głębszego sensu, czy też jakichś logicznych rozwiązań.

Budżet przeznaczony na “Lurking Fear” był najwyraźniej niski. Rozczarowująca jest charakteryzacja pojawiających się w filmie potworów. Lateksowe maski noszone przez aktorów, którym przyszło odegrać role morderczych bestii, prezentują się wyjątkowo nieciekawie, czego efektem jest sztuczny i nienaturalny wygląd potworów. Szczególnie irytujące w ich wyglądzie są białe oczy (nawiasem mówiąc wyglądające na wykonane z piłeczek ping - pongowych), przez które monstra wyglądają jakby były ślepe. Oczywiście psuje to również ideę różnokolorowych oczu przedstawioną u Lovecrafta.

Niektóre dialogi w tym filmie są żenujące, brak tu również zwrotów akcji oraz czarnego humoru znanego z niektórych ekranizacji Lovecrafta. Zakończenie również nie było spektakularne, można nawet wysnuć wniosek, że autorowi scenariusza zbrakło pomysłu i nie był w stanie wymyślić bardziej kreatywnego finału. Sporym plusem filmu są jednak scenerie - film kręcony był w Rumunii. Miasteczko Lefferts Corner zostało bardzo dobrze ukazane jako miejsce ponure i przygnębiające.

Większość aktorów, którzy zagrali w “Lurking Fear” wypada dość kiepsko, momentami można odnieść wrażenie, że zostali obsadzeni w swoich rolach za karę... Obecność Ashley Laurence (znanej z roli Kirsty Cotton w “Hellraiserze”) nie stanowi zbytniego urozmaicenia. Szczerze powiedziawszy grana przez nią postać jest dość denna i momentami wręcz infantylna, a to irytuje. Miłą niespodziankę stanowi natomiast krótki epizod Vincenta Schiavelli’ego, na którego zawsze miło popatrzeć. Najmocniejszą stroną filmu jest obecność Jeffrey’a Combsa, który – podobnie jak w "Re-Animatorze" – zagrał rolę lekarza. Tym razem jednak lekarza – alkoholika. Szkoda, tylko że wystąpił jako aktor drugoplanowy.

“Lurking Fear” nie jest filmem porywającym i stanowi marną ekranizację opowiadania Lovecrafta. W pewnym stopniu sprawdza się jako horror, ale z całą pewnością nie jako ekranizacja. Tak na dobrą sprawę jest to po prostu jeszcze jeden przeciętniak, jakich powstało sporo w latach dziewięćdziesiątych. Nawet Jeffrey Combs nie ratuje ogólnego wrażenia, ale będąc fanką tego aktora jestem skłonna przymknąć oko i nieco zawyżyć ocenę filmu. Powiedzmy za to, że w swojej roli najlepiej się spisał.

“Lurking Fear” nadaje się jednak do obejrzenia, bo mimo dość powolnego tempa akcji, szczególnie nie nudzi. Z tym, że od razu podkreślam, że zabierając się za seans tego filmu nie należy spodziewać się czegokolwiek w stylu Lovecrafta, bo nie ma co się oszukiwać, fani tego pisarza będą po prostu rozczarowani.

Screeny

HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR HO, LURKING FEAR

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Jeff Combs
+ scenerie (mało ich, ale prezentują się dobrze)
+ epizod Vincenta Schiavelli’ego
+ jak ktoś ma ochotę na “lekki” film i nie będzie zwracał uwagi na to, że jest nielogiczny
+ całkiem dobry jako typowy przeciętniak

Minusy:

-...ale beznadziejny jako ekranizacja opowiadania Lovecrafta, więc wcale nie jest obowiązkową pozycją dla jego fanów, chyba, że lubią się irytować
- kiepskie aktorstwo
- kiepska charakteryzacja
- naciągana fabuła
- zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -