Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ZOMBIE COP

ZOMBIE COP

Gliniarz zombie

ocena:6
Rok prod.:1991
Reżyser:J.R. Bookwalter
Kraj prod.:USA
Obsada:James R. Black Jr., Michael Kemper, Ken Jarosz, Bill Morrison ,
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Czy wypada narzekać na film o tak uroczym tytule jak "Zombie Cop"? Do tego jeszcze wydawany w serii "Bad Movies Police" ("Policja złych filmów") reklamowanej hasłem "Filmy tak fatalne, że powinien być na nie paragraf"? Przyznam, że z ogromnym trudem przychodzi mi rozszarpywanie tego rodzaju bezpretensjonalnych horrorów, które potrafią śmiać się z własnych wad, a "Zombie Cop" już zupełnie skrytykować nie potrafię, bo niewątpliwie wyróżnia się on bardzo pozytywnie na tle podobnych produkcji.

Film rozpoczyna się od sceny przygotowywania miseczki z krwawą mazią przez czarownika voodoo – niejakiego doktora Death (James Black). Maź ta zostaje wkrótce wykorzystana aby zamienić doświadczonego policjanta Gilla (Michael Kemper) w chodzącego trupa: szturmując mieszkanie czarownika, mężczyzna zostaje postrzelony i zdzielony w twarz miseczką voodoo. Wkrótce po pogrzebie Gill powstaje z grobu i udaje się z wizytą do swojego kumpla ze służby, Stevensa (Ken Jarosz). Zważywszy, że Gliniarz Zombie ma podkrążone oczy i przybrudzoną twarz Stevens postanawia "ubrać go jak człowieka" żeby "nie budził podejrzeń" i każe mu założyć mundur policyjny a twarz owija brudnym bandażem, który wygląda jakby świeżo odwinięto go z Darkmana albo Niewidzialnego człowieka. Tak odstawiony policjant wyróżnia się co prawda z tłumu, ale za to działa niezwykle skutecznie. Kiedy tylko przyłapuje dwóch pierwszych przestępców rabujących osiedlowy spożywczak ("A ty to niby kto?" – witają go młodzieńcy – "Niewidzialny glina?"), okazuje się, że mogą go oni doprowadzić do kryjówki doktora Death. Zabandażowany Gill i śmiertelnie przerażony Stevens wyruszają więc na poszukiwanie czarownika, co dla zrelaksowanego widza oznacza kupę wyśmienitej zabawy w okropnym stylu: zobaczymy jak wytatuowany gangster męczy się próbując porwać dziecko ("Przestań kopać, mała dziewczynko!" – piszczy w pewnym momencie zbir), będziemy świadkami pojedynku dwóch rosłych mężczyzn na dachu pędzącego samochodu osobowego i doświadczymy przykładów najgorszego aktorstwa jakie zna kino grozy.
.
Złe filmy nie nudzą kiedy są zrobione ze szczerymi intencjami, energią i pazurem. Tak jest w przypadku omawianego dzieła J.R. Bookwaltera. "Zombie Cop" to rzecz wykonana na zamówienie (producenci chcieli za wszelką cenę wykorzystać nośny tytuł – tak jak zrobili to już wcześniej w przypadku "Robot Ninja"), ale emanująca szczerością, dobrymi chęciami i mogącą doprowadzić do łez nieporadnością. Nie przeszkadza też fakt, że tytułowy gliniarz wygląda nader fotogenicznie – zwłaszcza kiedy w kilku scenach jego oczy pobłyskują spod bandaży żądzą zemsty, a zęby zaciskają się w demonicznym grymasie. Co ważne, twórcy wyraźnie czuli, że fabuły tak nielogicznej i niekonsekwentnej jak ta nie należy nadmiernie rozciągać i przycięli ją do godziny z drobnym hakiem. Dzięki temu ani nie zdążymy się na "Zombie Cop" wynudzić ani nie zaczniemy mieć pretensji do Bookwaltera i spółki, że wydarli nam zbyt dużo cennego czasu.
.
Ciekawe, że Bookwalter – reżyser m.in. wcześniejszego "The Dead Next Door" i późniejszych "Kingdom of the Vampire" czy "Humanoids from Atlantis" – postanowił wycofać swoje nazwisko z funkcji reżysera "Zombie Cop" i posłużyć się pseudonimem Lance Randas, trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że film ten należy do najciekawszych w jego reżyserskiej karierze. Owszem, problemy budżetowe są tu wyraźne (przejawia się to zwłaszcza w braku jakichkolwiek efektów specjalnych i ubogiej scenografii), a scenariusz unika wszelkiej oryginalności jak zarazy, ale całość skutecznie wciąga, a w okolicach finału potrafi wręcz wywołać u widza pewne współczucie – i to nie tylko wobec bohaterów pozytywnych. Film dla każdego kto uwielbia estetykę horroru z lat 80. (do której "Zombie Cop" nawiązuje choć powstał już na początku następnej dekady) i komu niestraszna tandetność amatorskich produkcji.

Screeny

HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP HO, ZOMBIE COP

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ image trupiego gliniarza,
+ szalenie zabawne aktorstwo,
+ klimat rodem z tanich produkcji wideo z lat 80.

Minusy:

- nie sposób go traktować poważnie,
- nie sposób się przestraszyć.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -