Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MUCHA SANGRE

MUCHA SANGRE

Krwawa jatka

ocena:8
Rok prod.:2002
Reżyser:Pepe de las Heras
Kraj prod.:Hiszpania
Obsada:Jacinto Molina, Rodolfo Sancho, Txema Sandoval, Isabel del Toro, Julio Campos,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Krwawa jatka” Pepe de las Herasa w pewnych kręgach może zdobyć miano filmu kultowego, podobnie jak „Zły smak” i „Martwica mózgu” Petera Jacksona, czy „Dzień bestii” Alexa de la Iglesia. Porównanie tych trzech dzieł do opisywanego komedio – horroru nie jest przypadkowe. Jeżeli nie lubisz morza krwi, latających szczątków ludzkich, bezsensownej strzelaniny i przekraczania granic dobrego smaku, to podaruj sobie dalszą lekturę niniejszej recenzji.

Kryminaliści, Choro i Cortaojos uciekają z położonego w Almerii dobrze strzeżonego więzienia, za którego murami biorą na zakładniczkę przypadkowo napotkaną, Iciar. Po przejechaniu wielu kilometrów samochodem porwanej kobiety trafiają na złomowisko, należące do przyjaciela Cortajosa. Odpoczywają i uzbrojeni udają się do klubu, którego właścicielem jest szef lokalnego gangu - Vicuna. Ich wizyta, nie jest jednak przypadkowa. Celem jest odzyskanie od gangstera pieniędzy, które według Cortajosa należą do niego. Rozmowa na klubowym zapleczu nie przebiega spokojnie i szybko wywiązuje się strzelanina. Vicuna oraz jego ludzie giną, lecz po kilku chwilach wstają. Zbiegli więźniowie po raz kolejny uciekają, zdając sobie sprawę, że mają do czynienia z zombie. Ich problemy dopiero się rozpoczynają. Przecież nie otrzymali pieniędzy. Tylko jak mają je odzyskać...

Po obejrzeniu „Krwawej jatki” można wiele powiedzieć o filmowych sympatiach początkującego reżysera Pepe de las Herasa. Niewątpliwie jest fanem Petera Jacksona i Alexa de la Iglesia, ale nie tylko. Na pewno doskonale zna kino akcji oparte na strzelaninach. Nie obca mu „Teksańska masakra piłą łańcuchową” Tobe Hoopera i... spaghetti – westerny. Ślady prac wymienionych reżyserów, czy elementy pochodzące z powyższych filmów, twórca umieścił w swoim debiucie. Oczywiście, nie brak również jego wkładu i szalonych, absurdalnych pomysłów. Czasem jednak nadmiar cudzych koncepcji irytuje, z wyłączeniem cytatów, czy scen sparodiowanych z innych filmów, bo te w większości wypadków wypadają bardzo efektownie.

„Krwawa jatka” to dzieło, złożone z różnych filmowych konwencji, zmieniających się i przeplatających gwałtownie. Od kina drogi, po akcję, czy fantastykę, a to wszystko na podbudowie komedii i horroru. Nic dziwnego, zatem, że fabuła przebiega bardzo dynamicznie, a bohaterowie co chwila znajdują się w nowej sytuacji, popadają w kolejne kłopoty. W sprawnie poprowadzony scenariusz wkrada się szereg niekonsekwencji. Reżyser nader często przedkłada atrakcyjność scen nad spójność filmowej historii. Nikogo nie powinno dziwić, że w scenach z użyciem broni, bohaterom amunicja kończy się dopiero wtedy, kiedy wymaga tego zmiana sytuacji, a nie faktyczna pojemność magazynka.

Do wystawienia bardzo dobrej oceny filmowi o takiej konwencji, niewątpliwie są konieczni wysokiej klasy aktorzy. Twórcy „Krwawej jatki” wybrali bardzo dobrze, zatrudniając wielką gwiazdę, weterana hiszpańskiego horroru, Jacinto Molinę. Nie tylko on jest atutem dzieła. Na uwagę zasługują również Rodolfo Sancho, który współpracował, między innymi, z Carlosem Saurą w „Taxi” oraz Alexem de la Iglesią w „Kamienicy w Madrycie”. Txema Sandoval to aktor serialowy i komediowy, zazwyczaj drugiego planu, jednak nie tak znany jak Molina, czy Sancho. Najmniejsze doświadczenie pośród odtwórców głównych ról miała Isabel del Toro, mimo to zagrała, podobnie jak jej koledzy, bardzo brawurowo. Sporo w tym zasługi reżysera, który przekazał aktorom klarowne uwagi. Zapewne najpierw zmusił ich do obejrzenia “Martwicy mózgu”, później wszystkich dzieł Alexa de la Iglesia (dwukrotnie) i powiedział: „Wykreujcie swoich bohaterów na wzór filmów twórcy „Dnia bestii”. Nie podchodźcie do swojej pracy zbyt poważnie”. To oczywiście tylko przypuszczenie. Wszystkie postacie zbudowano dwuwymiarowo, bez głębokiego portretu psychologicznego. W zamian za to opisano je za pomocą ich przywar, czy wypadków. W ten sposób policjant, którego od czasu do czasu, spotykają główni bohaterowie to głupek, mający bardzo śmierdzący problem.... Cortaojos, z hiszpańskiego, „Wydłubywacz” pragnie tylko trzech rzeczy, pieniędzy, zgwałcenia Iciar i pozbawienia oczu, swoich wrogów. Oczywiście w miarę rozwoju fabuły, postacie zmieniają się, nabierając elementów głębi psychologicznej, czasem zmieniają się ich cele życiowe.

Do atutów „Krwawej jatki” niewątpliwie należą efekty specjalne i muzyka. Pierwszy element zachwyca jakością wykonania, oczywiście biorąc pod uwagę niewielki budżet filmu, jak również zamysłu, że nic nie musi być idealne. Świetnie wypadają właściwie wszystkie sceny z eksplozjami, strzelaninami, doskonale wkomponowanymi w miejsca akcji, przy dobrze wykonanej scenografii. Muzyka, przede wszystkim rockowa, znakomicie akcentuje poszczególne sceny. Najlepszym przykładem jest epizod z piłą łańcuchową, który jest swego rodzaju krwawym baletem, przy dźwiękach orkiestry odtwarzającej fragment IX Symfonii Ludwika van Beethovena, znany jako „Oda do radości”, czyli hymn Unii Europejskiej. Ta efektowna scena z powodzeniem odpowiada na wyzwanie rzucone przez „Martwicę mózgu”, we fragmencie w którym Lionel, za pomocą kosiarki, rozprawia się z hordą zombich.

Czy „Krwawa jatka” nastawiona na zabawę, o zazwyczaj prostym humorze, porusza jakąkolwiek poważną tematykę? Na to pytanie widz musi odpowiedzieć sobie sam. Warto jednak przyjrzeć się niektórym scenom bliżej. Wystarczy przywołać moment, w którym poznajemy właściciela złomowiska. Śmiech wywołuje widok mężczyzny pijącego piwo, oglądającego telewizję, a pomiędzy nim i odbiornikiem TV zalega góra puszek, która z pewnością kiedyś przesłoni mu ekran. Czy to tylko humor sytuacyjny, czy może już satyra? Akcja recenzowanego filmu toczy się w okolicach miasta Almeria, położonego w Andaluzji, którego nazwa wywodzi się od arabskiego słowa „Al-Mariyya” - wieża obserwacyjna. Czyżby reżyser zachęcał widza do uważnego oglądania jego filmu? Z pewnością tak. Ułatwi to dostrzeżenie wielu filmowych cytatów oraz odpowiednie odczytanie komicznie przedstawionej puenty, która może przerazić.

Screeny

HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE HO, MUCHA SANGRE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ akcja, fabuła
+ reżyseria
+ efekty specjalne
+ gra aktorska
+ scenografia
+ muzyka

Minusy:

- nieliczne niekonsekwencje fabularne
- nadmiar cudzych koncepcji

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -