Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FIRST BORN

FIRST BORN

Narodziny obłędu

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Isaac Webb
Kraj prod.:USA
Obsada:Elisabeth Shue , Steven Mackintosh , Kathleen Chalfant , Khandi Alexander , Anne Wolf ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:4.17
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Co łączy "Dziecko Rosemary", "Żonę astronauta" oraz omawiane poniżej "Narodziny obłędu"? Wszystkie zaliczają się do tzw. thrillerów ciążowych, dla których wspólnym mianownikiem jest bohaterka - ciężarna kobieta, stopniowo tracąca zmysły. Oczywiście określenie "thriller ciążowy" jest wysoce umowne - "Dziecko Rosemary" zalicza się przecież do klasyki horroru satanistycznego, "Żona astronauty" to z kolei przykład fantastyki grozy, natomiast w "Narodzinach obłędu" bohaterka znosi ciąże bez kłopotu - budzące coraz większy niepokój zachowanie kobiety pojawia się dopiero po porodzie.

Steven i Laura są małżeństwem, które od dłuższego czasu stara się o dziecko. Gdy w końcu kobieta zachodzi w ciążę, oboje małżonkowie przyjmują ten fakt z radością. Steven postanawia kupić duży dom zza miastem, do którego wkrótce się przeprowadzają. Poród odbywa się bez większych komplikacji, ale młoda stażem matka zostaje sama w wielkim pustym domu, gdyż Steven całe dnie spędza w pracy. Osamotniona, pozostawiona z małą Jessica, Laura, zaczyna coraz bardziej utwierdzać się w przekonaniu, że jest złą matką. Kobieta zachowuje się coraz dziwniej: słyszy głosy, miewa koszmary. Tajemnicza opiekunka pani Kasparian, która pewnego dnia pojawia się w domu Laury i Stevena, jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Bohaterka wyczuwa, że ze strony niani grozi jej córeczce wielkie niebezpieczeństwo. Któregoś dnia mała Jessica znika...

Narodziny dziecka to wielka zmiana w każdej rodzinie. Zmiana szczególnie odczuwana przez kobiety, które rodzą po raz pierwszy. Konieczność dostosowania się do nowej roli społecznej, podołania obowiązkowi macierzyństwa i wielka odpowiedzialność spadająca na barki kobiety - wszystkie te czynniki wywołują ogromny stres. W ten kobiecy świat lęków i niepokojów odczuwanych przez kobietę, świeżo powołaną przez los do roli matki, wkracza debiutujący "Narodzinami obłędu" reżyser Isaac Webb. Wkracza, dodajmy od razu nie bezinteresownie - wydobywa z tego świata kobiety - matki elementy najbardziej dla widza atrakcyjne. Na szczęście nie jest cyniczny, a patologia zachowania kobiety zmagającej się samotnie z macierzyństwem, nie potrafiącej pogodzić roli matki i żony, ukazana zostaje niezwykle taktownie i subtelnie. Narracja w filmie Webba przypomina delikatne pociągnięcia pędzla malarza impresjonisty. Przez większość filmowego czasu nie dzieje się nic szczególnie doniosłego, emocjonującego czy strasznego. A jednak wrażliwy widz już od sceny w metrze, gdy Laura przygląda się młodej dziewczynie trzymającej w ramionach niemowlę (które okazuje się lalką) wyczuwa coś niepokojącego w opowiadanej historii. Być może w "Narodzinach obłędu" nie doświadczymy porażającej grozy, ale niewątpliwie pojawia się w niej nieprzyjemny niepokój wyzierający z pozoru zwykłych, a przynajmniej nie nadzwyczajnych wydarzeń. Przypadkowo śmierć ukochanego pieska Laury, myszy, które niewiadomo jak zaległy się w piwnicy, odnaleziony pamiętnik poprzedniej lokatorki, która w tajemniczych okolicznościach opuściła dom, czy wreszcie lalka niemowlaka, niczym leit motiv nieustannie powracająca, by w finale odegrać znaczącą rolę.

Nastrój tajemniczości i podskórnego napięcia budują wysmakowane zdjęcia meksykańskiego operatora, Alejandro Martíneza (zdjęcia m.in. do "Stay Alive"), sugestywna muzyka Johna Frizzelliego ( kompozycje m.in. do "Alien Resurrection", "Ghost Ship", "I Still Know What You Did Last Summer"), a także sceneria wielkiego, swoimi rozmiarami przytłaczającego, domostwa Stevena i Laury. Swój udział w ostatecznym kształcie filmu ma także odgrywająca główną rolę Elizabeth Shue ( nominowana do Oscara za rolę prostytutki o złotym sercu, Sery, w "Zostawić Las Vegas" Mike`a Figgisa ). Aktorka, nie uciekając się do nadmiernej ekspresji, tworzy przekonujący portret kobiety nie potrafiącej poradzić sobie z nową rolą matki, a przy tym samotnej i bezradnej.

Niewątpliwie Webb bliski jest w sposobie kreowania atmosfery subtelnej grozy Romanowi Polańskiemu i jego "Dziecku Rosemary". Film Polańskiego uważa się za najdoskonalszy przykład tzw. "sztuki panicznej", czyli opisu rzeczywistości z pozoru pozostającej realistyczną, w którą jednak niedostrzegalnie wdziera się irracjonalne, groźne i niebezpieczne zło. Oczywiście, Webb nie jest twórcą klasy Polańskiego, więc historia przez niego opowiedziana zdecydowanie zbyt wolno się rozkręca, wiele scen jest przeciągniętych, i co jest największym zarzutem - obraz Amerykanina jest pozbawiony niepokojącej dwuznaczności "Dziecka Rosemary". Dość szybko orientujemy się, że Laura ma problemy z swoją psychiką (w tym miejscu należą się brawa polskiemu dystrybutorowi za "spoilerowy" polski tytuł). Finał jednak, jeśli nawet nie zaskakuje, to umiejętnie omija wszelkie niebezpieczeństwa banału i jest najmocniejszym punktem filmu.

"Narodziny obłędu" znajdą oddanego widza nie tylko w świeżo upieczonych matkach, lecz także w widzach przedkładających nad dosłowność i dosadność, subtelność i psychologię. Niemniej nawet oni będą musieli uzbroić się w cierpliwość.

Screeny

HO, FIRST BORN HO, FIRST BORN HO, FIRST BORN HO, FIRST BORN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ zdjęcia
+ muzyka
+ Elizabeth Shue
+ finał
+ groza subtelna..

Minusy:

- ..która dla niektórych może wydać się zbyt subtelna
- niektóre sceny przeciągnięte
- powoli się rozkręca
- jednoznaczny w wymowie
- wymaga cierpliwości

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -