Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:H

H

H

ocena:5
Rok prod.:2002
Reżyser:Jong-hyuk Lee
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Jung-ah Yum ... , Jin-hee Ji , Ji-ru Sung , Seung-woo Cho , Woong-ki Min ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

"Ktokolwiek walczy z potworami, musi pamiętać, by samemu nie stać się potworem. Bo kiedy patrzysz w otchłań, ta także zagląda w ciebie."
Friedrich Nietzsche, "Tako rzecze Zaratustra"

Na miejskim wypisku śmieci znalezione zostają zwłoki ciężarnej uczennicy liceum - uduszonej i pozbawionej płodu. Kilka dni później w podmiejskim autobusie dochodzi do kolejnego morderstwa: młoda kobieta zostaje uduszona a płód, który nosiła w sobie, wyjęty z jej rozprutego brzucha. Te dwie makabryczne zbrodnie już raz się wydarzyły. Ich sprawca charyzmatyczny Shin-hyun został skazany na karę śmierci za popełnienie sześciu zabójstw. Oczekuje w celi śmierci na egzekucję, ktoś więc najwyraźniej postanowił powtórzyć morderstwa Shin-hyuna albo to on sam w bliżej nieznany sposób kieruje nową serią zbrodni. Tylko w jakim celu? Prowadzących sprawę - detektywa Kanga oraz jego partnerkę Kim, czeka niezwykle skomplikowane śledztwo i pojedynek z nieobliczalnym i nieuchwytnym szaleńcem. Ale także z własnymi słabościami i demonami przeszłości.

W azjatyckim kinie grozy zapanowała chyba swoista moda na filmy o hipnozie wykorzystywanej dla zbrodniczych celów. Najpierw był znakomity "Cure" Kiyoshi Kurosawy z 1997 r., dwa lata później Masayuki Ochiai zrealizował najbliższy konwencji horroru, film pt. "Hypnosis", zaś w roku 2002 Lee Jong-hyuk recenzowany "H". Niestety z tych trzech obrazów dzieło Koreańczyka wypada najsłabiej. Przede wszystkim jego film, poza makabrycznymi szczegółami zbrodni oraz aurą niesamowitości spowijającą mordercę, nie ma wiele wspólnego z horrorem. To raczej thriller policyjny o pogoni za seryjnym mordercą ze wszystkim tego fabularnymi i dramaturgicznymi konsekwencjami. Mamy więc do czynienia z opowieścią, której fabularną oś stanowi śledztwo w sprawie okrutnych zabójstw. Jak przykazuje konwencja sprawą zajmuje się para zantagonizowanych pod względem charakteru detektywów (porywczy, kierujący się emocjami Kang oraz chłodna, kierująca się rozumem Kim). Zgodne z konwencją jest także okrucieństwo przestępcy, wymyślna motywacja jego czynów oraz osobisty charakter gry, jaką prowadzi ze stróżami prawa. W finale filmu niebezpieczeństwo zawsze bezpośrednio zagraża detektywom lub bliskim im osobom. Także wymowa metaforyczna jest tak jak w większości obrazów o wielokrotnych zabójcach. Ścigany przestępca oraz ścigający go policjant są symbolami natury człowieka rozdartej na dobro i zło. Zło zresztą zawsze jest silniejsze i przesiąka te "lepszą" stronę ludzkiej natury. Te wszystkie elementy serial killer movie znane są dobrze każdemu, kto widział choćby "Milczenie owiec" czy "Siedem". Z tego pierwszego jest pomysł na mordercę, który uczestniczy w śledztwie - z tego drugiego filmu zaś finał rozgrywający się na pustej plaży. Na szczęście podobieństwa są raczej powierzchowne: Shin-hyun nie współpracuje z bohaterami-policjantami, tak jak Hannibal Lecter z agentką FBI, Clarice Starling, co więcej wydaje się być inspiratorem zbrodni popełnianych przez jego naśladowcę. Podobieństwo do "Siedem", poza tym wynikającym ze schematu serial killer movie, jest jeszcze mniejsze i właściwie dotyczy tylko scenerii pustej przestrzeni, w której rozgrywa się pesymistyczny finał.

Ale słabość "H" nie tkwi w powtarzaniu znanych z wielu innych filmów motywów i wątków. W tym filmie najbardziej brakuje emocjonującej akcji, napięcia, pełnokrwistych bohaterów, wreszcie w miarę logicznej fabuły. Finał jest zaskakujący, ale przyjmujemy go z nie dowierzaniem. Intryga wykonuje tak nieprawdopodobną woltę, że pozostaje nieodparte wrażenie, że scenarzysta w osobie reżysera za wszelką cenę postanowił widza zaskoczyć, nawet gdyby tę ceną miała być choćby odrobina realizmu. Ale wątpliwości wzbudza nie tylko finał. Trudno zrozumieć na przykład dlaczego policjanci nie objęli ochroną dr. Chu, jeśli było oczywiste, że będzie kolejną ofiarą mordercy, powtarzającego przecież już popełnione zbrodnie. Zawodzi także postać Shin-hyuna, w założeniu charyzmatycznego osobnika, wcielonego zła, inteligencją i przenikliwością umysłu górującego nad detektywami. Jego pseudofilozoficzne wywody o "zaglądaniu w otchłań" po prostu nudzą. Co gorsza trudno uwierzyć, w jego - dość nieudolnie sugerowaną - moc i zdolności. Słabość postaci nie jest jednak zawiniona przez odtwarzającego Shin-hyuna Cho Seung-woo ( znany m.in., z wielkiego przeboju "Classic") - tę należy przepisać scenariuszowi. Jedynie Kim Mi-yun w interpretacji popularnej koreańskiej aktorki Yum Jung-ah (m.in macocha z "Opowieści o dwóch siostrach", żona z noweli "Cut"
w "Three...extremes" oraz morderczyni z "Tell Me Something") jest postacią w miarę interesującą, pod pozorami chłodnego profesjonalizmu i opanowania, skrywającą kobiecą wrażliwość.

"H" niestety wyraźnie odstaje od klasy najlepszych koreańskich filmów o seryjnych mordercach - "Tell Me Something" a zwłaszcza od znakomitego "Memories of Murder". Jest wprawdzie obrazem zrealizowanym, jak przystało na koreańską produkcję, w pełni profesjonalnie i bez zarzutu, lecz nawet najdoskonalsza oprawa nie wiele zdziała, gdy treść jest mało zajmująca. A przecież potencjał tkwił.
Może pochłonęła go otchłań?

Screeny

HO, H HO, H HO, H HO, H HO, H HO, H HO, H

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalnie zrealizowany
+ potencjał tkwiący w historii
+ próba wykroczenia poza konwencję
+ Yum Jung-ah
+ pomysł na Shin-hyuna...

Minusy:

- ...niewykorzystany jednak
- scenariusz
- przekombinowany finał
- nielogiczności fabuły
- prawie zero napięcia
- zero grozy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -