Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LAST MAN ON EARTH, THE

LAST MAN ON EARTH, THE

Ostatni człowiek na ziemi

ocena:7
Rok prod.:1964
Reżyser:Ubaldo Ragona / Sidney Salkow
Kraj prod.:USA / Włochy
Obsada:Christi Courtland, Vincent Price, Antonio Corevi, Franca Bettoia, Ettore Ribotta, Emma Danieli, Giacomo Rossi-Stuart, Umberto Rau,
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

W 1954 roku Richard Matheson napisał swoją głośną powieść „Jestem legendą” W dziesięć lat po sukcesie książki, duet reżyserski Ubaldo Ragona & Sidney Salkow podjął się ekranizacji tegoż dzieła. Czy jednak rewelacyjny klimat osaczenia i bezradności, jaki udało się stworzyć Mathesonowi został porównywalnie dobrze odtworzony na ekranie?

„The Last Man on Earth” jest dosyć wierną adaptacją wspomnianej powieści. Śmiercionośny wirus pustoszy świat. Szybko rozprzestrzeniająca się zaraza skazuje ludzi na pewną zagładę. Sytuacje pogarsza fakt, iż każdy zarażony człowiek zmienia się w wampira żądnego ludzkiej krwi. Ostatnim człowiekiem na ziemi jest Robert Morgan, który by przeżyć musi stawić czoła krwiożerczym bestiom. Walka jest niełatwa gdyż bohater w pojedynkę musi przeciwstawić się licznym oponentom. Wampiry co noc przybywają, pod dom Morgana by położyć kres istnieniu ostatniego żyjącego człowieka. Za dnia zaś nasz bohater bezlitośnie unicestwia spoczywające w zacienionych piwnicach i na strychach potwory. Stara się także poznać przyczyny epidemii, która spustoszyła świat gdyż wiedza ta może ułatwić mu przetrwanie...

Tak oto w skrócie prezentuje się fabuła „The Last Man on Earth”. W filmie tym główną rolę zagrał niesamowity Vincent Price, który po raz kolejny udowodnił, że ochrzczenie go mianem „Króla Horroru” nie było dziełem przypadku. Aktor ten ponownie zachwyca miłośników filmów grozy aktorskim kunsztem, a sam film wiele na tym zyskuje. Jednak w czasie, w którym film powstawał Price występował w głośnych ekranizacjach utworów Edgara Allana Poe i to właśnie te role zostawiły nieco w cieniu kreacje Roberta Morgana. Mocną stroną omawianego obrazu jest rewelacyjny klimat. Nie jest on może tak niesamowity jak w literackim pierwowzorze, niemniej jednak twórcy w tym aspekcie zrobili, co do nich należało. Jak juz wspomniałem historia przedstawiona w filmie jest dość dobrą ekranizacją powieści Mathesona. Poza takimi drobnostkami jak zmiana nazwiska głównego bohatera oraz kilkoma innymi szczegółami nie ma poważniejszych różnic pomiędzy filmem a książką. Produkcja ta jest nie lada gratką dla wielbicieli starych klasycznych horrorów. Mamy w niej niemal wszystko co filmy te miały do zaoferowania: dobrą atmosferę grozy, równie dobre aktorstwo a także muzykę, która zaczyna stopniowo niepokoić widza. Z całą pewnością mogę stwierdzić iż film ten przetrwał próbę czasu i nawet dziś ogląda się go z niemałym zainteresowaniem. Fakt, może „Last Man on Earth” nie przestraszy współczesnego widza, ale przecież jump sceny w horrorach to nie wszystko, prawda? W obrazie tym docenić trzeba przede wszystkim umiejętność tworzenia nastroju. Juz w pierwszych sekundach filmu widzimy wyludnione miasto i zalegające na ulicach ludzkie zwłoki. Dalej jest już tylko gorzej, gdy akcja cofa się w czasie jesteśmy świadkami grzebania ludzi w masowej mogile, obserwujemy wymierające społeczeństwo... Widz jest świadkiem błyskawicznie postępującej Apokalipsy. Pozwala to wczuć się w beznadziejną sytuacje jedynego ocalałego mieszkańca naszej planety. Jego walka wydaje się syzyfowym trudem więc należy zadać sobie pytanie, czy poświęcenie Roberta ma jakiś sens?

Uważam film „The last Man on Earth” za godną ekranizacje świetnej powieści Richarda Mathesona. Jest to bardzo solidnie wykonana produkcja, wyróżniająca się świetnym klimatem oraz rolą Vincenta Price`a. Jeśli zatem darzycie sentymentem stare klasyczne horrory, to nie będziecie zawiedzeni - ten film jest właśnie dla was.

Trzygroszówki

bufik przyznał ocenę 9 i napisał:

Musze przyznać się, że rzadko sięgam po filmy z lat sześćdziesiątych, pomimo iż wielką estymą darzę Vincenta Pricea. Tym razem powodowany ciekawością związaną z premierą najnowszego "I Am Legend" z Willem Smithem wydobyłem z zakurzonej filmowej półki jedną z wcześniejszych adaptacji prozy Mathesona...

Film "L'Ultimo Uomo della Terra" rzucił mnie na kolana o wiele bardziej niż najnowsza najeżona fajerwerkami technicznymi produkcja. Ukazane na ekranie przerażenie, atmosfera oszałamiającej tajenmiczości i osamotnienia ostatniego człowieka na Ziemi są tak sugestywne, że widz zaczyna mimo woli zastanawiać się nad prawdziwym przesłaniem książki i filmu - czego zdecydowanie zabrakło w nowej adaptacji. Zdecydowanie polecam każdemu kto kocha powieść Mathesona i kto czuje niedosyt po "I Am Legend"

Screeny

HO, LAST MAN ON EARTH, THE HO, LAST MAN ON EARTH, THE HO, LAST MAN ON EARTH, THE HO, LAST MAN ON EARTH, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat
+ Vincent Price
+ niezła ekranizacja
+ skłania do refleksji

Minusy:

- dziś już nie straszy
- kilka drobiazgów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -