Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DECEIVER   a.k.a. Liar

DECEIVER a.k.a. Liar

Kłamca

ocena:7
Rok prod.:1997
Reżyser:Jonas i Josh Pate
Kraj prod.:USA
Obsada:Tim Roth, Michael Rooker, Chris Penn, Renee Zellweger, Ellen Burstyn, Rosanna Arquette,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

W psychologii znane jest pojęcie "paradoksu kłamcy". Pojawia się on, gdy chcemy ocenić prawdziwość zdania: "To, co teraz mówię jest kłamstwem" (autorstwo paradoksu przypisuje się Eubulidesowi z Miletu - IV w. p.n.e.). Jeśli zdanie jest prawdziwe, to — zgodnie z jego treścią — jest kłamstwem; jeśli jest kłamstwem, to nie jest prawdą, że jest kłamstwem, a więc jest prawdziwe. "Paradoks kłamcy" nie jest jedynie logiczną łamigłówką, ale wyrazistym przykładem względności pojęcia prawdy. Bo czym jest prawda, skoro podstawowym narzędziem jej poznania są zawodne ludzkie zmysły. O tym jak łatwo nas oszukać i jak łatwo przemienić kłamstwo w prawdę opowiada mroczny thriller braci: Josha i Jonasa Pate pt. "Kłamca".

W miejskim parku znalezione zostają przepołowione zwłoki młodej prostytutki. Na miejscu zbrodni policja nie znajduje żadnych śladów - z wyjątkiem karteczki z napisanym na niej numerem telefonu. Dość szybko udaje się ustalić, że numer należy do Jamesa Waltera Waylanda, syna milionera. Siłą rzeczy staje się on najważniejszym (bo jedynym podejrzanym). Sprawą makabrycznego morderstwa zajmuje się para detektywów: Braxton i Kennesaw. Postanawiają przesłuchać Waylanda z użyciem wariografu potocznie zwanego wykrywaczem kłamstw. Z pozoru prosta czynność procesowa przemienia się w pasjonujący psychologiczny pojedynek między podejrzanym a stróżami prawa, w którym nic nie będzie takie, jakby się wydawało.

Wyjaśnijmy to od razu - "Kłamca" nie jest horrorem. To trzymający w napięciu thriller psychologiczny, w którym najważniejsze nie jest wystraszenie widza, ale zrealizowanie celu ambitniejszego - zakwestionowania naszej wiedzy i wiary w nieomylność naszych sądów. Bynajmniej nie brak obrazowi braci Pate grozy, jej źródło nie tkwi jednak w horrorowej konwencji i powszechnie znanych dramaturgiczno-narracyjnych zabiegach (np. jump-scenes), lecz w kreacji szczególnego rodzaju rzeczywistości i bohatera. "Kłamcę" wypełnia bowiem świat pogrążony w ciemnościach nocy, w półmroku pokoju przesłuchań, nocnych lokali i spelunek (tylko dwa ujęcia rozegrane są w dziennym świetle), w klaustrofobicznej przestrzeni zamkniętych pomieszczeń, w pełnej napięcia dusznej atmosferze wzajemnej nieufności i podejrzeń. To świat, w którym czerń i biel stopiła się w jedną, niemożliwą do rozróżnienia barwę, to świat niejednoznaczności, względności poznania. Zewnętrzny mrok towarzyszący bohaterem jest wyrazem tego wewnętrznego skrywanego w duszach bohaterów, skażonych złem. W tym miejscu ciśnie się na usta uwaga, że taki rodzaj świata bez moralnego kierunkowskazu, wieloznacznego, w wymowie pesymistycznego oraz typ bohaterów po omacku w nim błądzących, znany jest sztuce filmowej już od lat 40. ubiegłego wieku. Wtedy to pojawił się w kinie popularnym nurt zwanym czarnym filmem (film noir). Twórcy tego nurtu korzystali z powieści kryminalnych Dashiela Hammeta, Raymonda Chandlera czy James`a Cain`a, ale w warstwie wizualnej przejęli stylistykę wypracowaną przez niemiecki ekspresjonizm, czyli kierunek, któremu horror zawdzięczał artystyczną nobilitację. Co więcej film noir ze swoją niewiarą w człowieka, w jego moralny kręgosłup, w czytelny podział na dobro i zło również w tym aspekcie zbliżał się do kina grozy, choć tym razem raczej współczesnego, znajdującego potwory nie w rzeczywistości zewnętrznej, ale wewnętrznej, w umyśle człowieka. W "Kłamcy" potwór w ludzkiej skórze jest najważniejsza postacią filmowych wydarzeń. To on budzi największą grozę, choć o jej pełni przekonać się możemy dopiero w rewelacyjnym, zaskakującym finale (choć wskazana jest koncentracja - można nie dostrzec jego przewrotności). Zostajemy bowiem pozostawieni sam na sam z ponurą konstatacją, że zło jest bezkarne, będzie się nieustannie odradzać, a jej potędze nie można się przeciwstawić. Znamienne, że w filmie jest ono utożsamiane z inteligencją.

Film Josha i Jonasa Pate, twórców raczej bez znaczących pozycji w filmowym dorobku, jest także potwierdzeniem starej i banalnej prawdy, że perfekcja w konstrukcji scenariusza jest więcej niż połową sukcesu. Co więcej porządnie napisany scenariusz może, bez najmniejszego uszczerbku dla atrakcyjności historii, obyć się bez efektownych pogoni, strzelanin, mordobicia czy krwawych jatek. "Kłamca" jest filmem wręcz ascetycznym - kameralnym, sfilmowanym w większości w bliskich planach z dużą ilością dialogów, być może momentami nieco teatralnym, choć ten problemem twórcy starają się rozwiązać przez stosowanie narracji szkatułkowej (tzn. jedna opowieść zawiera w sobie drugą, a ta zawiera kolejną itp.).Wydaje się, że jest to zabieg słuszny, niemniej wymagający od widza skupienia.

Cóż jednak po nawet najdoskonalszym scenariuszu, jeśli rozpisane w nim role nie znajdą należytych wykonawców. To na szczęście nie jest problemem reżyserów "Kłamcy". Młodzi twórcy pozyskali aktorską obsadę marzeń - wystarczy wymienić Ellen Burstyn, Renee Zellweger, Rosanna Arquette - tylko w rolach drugoplanowych. Pierwsze skrzypce powierzono wykonawcom doświadczonym i znanym. Chris Penn (Braxton), brat słynniejszego Seana Penna, ma na koncie role u Quentina Tarantino, Roberta Altmana, Tony` ego Scotta i wielu innych uznanych twórców współczesnego kina. Natomiast Michael Rooker, być może mniej popularny, zasłynął tytułową rolę w ponurym thrillerze "Henry: portret seryjnego zabójcy", w którym z niebywałym przekonaniem zagrał Henry`ego Lee Lucasa. Jednak gwiazdą "Kłamcy", pozostawiającą w cieniu pozostałą znakomitą obsadę jest Tim Roth. Roth podobnie jak Penn jest "aktorem" Tarantino, choć najbardziej doceniono go, jak na ironię, za występ w historycznym widowisku "Rob Roy" (nominacja do Oscara). Aktor najlepiej czuje się jednak w produkcjach niezależnych, autorskich, dlatego grywał u Petera Greenewaya, Toma Stopparda czy Woody Allena. Tym bardziej dziwi jego występ w wysokobudżetowym remake`u "Dark Water". W "Kłamcy" tworzy jednak postać fascynującą - syna potentata przemysłu tekstylnego, absolwenta wydziału psychologii na prestiżowej uczelni, posiadacza ilorazu inteligencji geniusza (150 IQ), a zarazem epileptyka i alkoholika i głównego podejrzanego o dokonanie makabrycznej zbrodni. Warto w tym miejscu przytoczyć ciekawostkę - Roth był poważnym kandydatem do zastąpienia w sequelu "Milczenia owiec" Anthony`ego Hopkinsa, oczywiście w roli Hanibala Lectera. Jeśli ktokolwiek mógłby zastąpić Hopkinsa w roli psychiatry mordercy, to chyba właśnie tylko Tim Roth.

Największym mankamentem filmu jest jego gatunkowa przynależność, dlatego też miłośnicy filmów grozy, raczej w historii zaprezentowanej przez braci Pate nie zasmakują. Ci jednak, którym brak horrorowego strachu nie przeszkadza znajdą w "Kłamcy" emocjonującą treść i niegłupie przesłanie.

Screeny

HO, DECEIVER  </br> a.k.a. Liar HO, DECEIVER  </br> a.k.a. Liar HO, DECEIVER  </br> a.k.a. Liar HO, DECEIVER  </br> a.k.a. Liar

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ emocjonująca treść
+ atmosfera
+ finał
+ aktorzy
+ Tim Roth
+ niegłupie przesłanie

Minusy:

- to nie jest horror, choć nie brak w nim subtelnej grozy
- momentami teatralny
- wymaga uwagi widza

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -