Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHINESE TORTURE CHAMBER STORY

CHINESE TORTURE CHAMBER STORY

Chińskie tortury

ocena:7
Rok prod.:1995
Reżyser:Bosco Lam
Kraj prod.:Hong Kong
Obsada:Julie Lee, Siu-Kei Lee , Ching Mai, Lawrence Ng, Elvis Tsui, Kwong Leung Wongi, King-Tan Yuen,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Hong Kong to specyficzny region Chin. Bardziej niż jakakolwiek część Azji poddana wpływowi cywilizacji zachodniej, ze względu ma 150-cio letnie administrowanie tymi terenami przez Wielką Brytanię. Spoglądając na jego kinematografię powierzchownie, łatwo dostrzec choćby angielskie imiona aktorów, czy bohaterów filmów oraz zwykłe („bezklapkowe”) telefony komórkowe. To oczywiście tylko reguła, nieoznaczająca, iż tak jest w każdym wypadku. Wieloletnia dominacja Brytyjczyków to również ogromna wymiana gospodarcza i kulturowa. Dzięki temu twórczość filmowa Hong Kongu w wielu przypadkach znacznie różni się od innych produkcji azjatyckich, jak również zachodnich. Tylko tam na tak dużą skalę występują „karate – horrory”. Innym wyróżnikiem bywa duży eklektyzm gatunkowy obecny w jednym filmie. Nie oznacza to bynajmniej łączenia różnych odmian, lecz występowania ich przy sobie. Dobrym przykładem są recenzowane „Chińskie tortury”, w których horror znajduje się obok komedii erotycznej, po to by chwilę później ustąpić scenom wywodzącym się z kina przygodowego, aby następnie powrócić do grozy.

Przed lokalnym sądem stają, podejrzani o zbrodnię, kobieta (Ki Dan-Fung) i mężczyzna (Yeung Naai Miu). Ona pochodzi z ubogiej rodziny, on jest miejscowym, dobrze sytuowanym naukowcem – aptekarzem. Dziewczynie zarzuca się zabójstwo męża i cudzołóstwo, w którym dopomógł jej drugi podsądny. Dowodem jest recepta na afrodyzjak, przepisana przez Yeung Naai Miu oraz posądzenie o romans między młodymi, które doprowadziło do spisku na życie męża Ki Dan-Fung. Aby wymusić przyznanie się do winy sędzia stosuje serię wymyślnych i okrutnych tortur...

Kinematografia Hong Kongu jest ciągle mało znana zachodniemu widzowi. Nie zmienia tego fakt, iż już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku wielu fanów zyskał Bruce Lee i jego filmy. Również w tym okresie i następnej dekadzie spore uznanie wzbudziły i inne obrazy związane ze sztukami walki. Koniec wieku dwudziestego i początek dwudziestego pierwszego nieodzownie związany jest z filmami z udziałem Jeta Lee i Jackie Chana oraz twórczością Tsui Harka. W nowym tysiącleciu uznanie zdobywają kolejne dzieła, takie jak choćby „Dom latających sztyletów” i „Bohater” Yimou Zhanga. Powstają liczne produkcje oparte o sceny batalistyczne i walki. Tylko gdzie jest horror rodem z Hong Kongu? Szeroko znani, ale przede wszystkim u fanów kina „kopanego i uderzanego” są „Łowcy wampirów” Tsui Harka. Pozostałe kino grozy niestety nie uzyskało już takiego poklasku. A szkoda, bo wiele produkcji, nie tylko horrorów, zarówno tych starszych, jak i nowych znajduje się na odpowiednim poziomie i zasługuje na uwagę. Do takich należy zaliczyć recenzowane „Chińskie tortury”.

Filmową opowieść można podzielić na dwie części, wzajemnie się przeplatające. W pierwszej, związanej z procesem sądowym, widz ma do czynienia z kinem eksploatacji i to w radykalnej formie. Zadziwia cały arsenał tortur i związanych z nimi urządzeń. Warto nadmienić, że drastyczne sceny są doskonale wplecione w filmową historię. Część sądowa od strony fabularnej przedstawia się dosyć spójnie i jest dobrze rozwijana. W kolejnych etapach procesu dwójki młodych ludzi dochodzą nowe elementy kryminalnej szarady. Dzięki temu los głównych bohaterów potrafi zainteresować.

Część druga utrzymana jest w konwencji komedii erotycznej. Przedstawia intrygę, która doprowadziła do śmierci męża Ki Dan-Fung. Tym razem widz otrzymuje bogactwo technik seksualnych i przyrządów służących osiągnięciu rozkoszy. Choć nie tylko. Obok scen erotycznych, wyróżnić należy świetnie zbudowany komizm, przy również i tym razem dobrze poprowadzonej fabule.

Jako całość „Chińskie tortury” prezentują się bardzo okazale. Choć nie wszystkie elementy filmowego rzemiosła wypadły poprawnie. Pewien niedosyt wzbudza gra aktorska. W części komediowej przystająca do konwencji, jednak w trakcie procesu sądowego, odtwórcy głównych i drugoplanowych ról byli chyba zbyt rozbawieni, aby nadać swoim postaciom odpowiednią, przystającą do sytuacji, powagę. Dla wielu widzów taka konwencja, groza obok komedii, może być trudna do zaakceptowania. Choć należy uznać, rzemiosło reżyserskie Bosco Lama, dzięki któremu obie części znakomicie się przenikają, jak również wiele scen na długo zapada w pamięć. Warto wspomnieć choćby niezwykłe i zaskakujące połączenie, świetnie zrealizowanej, jedynej sceny walki połączonej z technikami erotycznymi. Czy komicznie rozwijanemu pobocznemu wątkowi opisującemu sposób na powiększanie piersi.

„Chińskie tortury” pokazują nieco inne oblicze Chińczyków – wynalazców, znanych, między innymi z systemu dziesiętnego, porcelany, prochu, czy papieru. Tym razem dają się poznać jako twórcy niezliczonych metod zadawania bólu i jego przeciwieństwa – rozkoszy. Choć jako całość w konwencji rozrywki. Pewnie dlatego w filmie nie ukazano chyba najbrutalniejszej metody zadawania śmierci, czyli technice zwanej „tysiąc kawałków”, w której skazany najpierw przeżywa ekstazę, następnie niewyobrażalne męki, po czym umiera. Wydaje się, że tego typu scena powinna być umieszczona w filmie. Wtedy jednak jego konwencja nie byłaby już tak lekka.

Czy „Chińskie tortury” są przeznaczony dla fanów kina grozy? Odpowiedź musi być twierdząca. Dzieło wprawdzie nie zawiera grozy, jednak brutalne tortury przeznaczone są tylko dla fanów kina eksploatacji, ale tych o bardzo otwartych umysłach.

Screeny

HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY HO, CHINESE TORTURE CHAMBER STORY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz, wciągająca fabuła
+ reżyseria
+ zestaw tortur
+ komizm
+ sceny zapadające w pamięć

Minusy:

- trudna do zaakceptowania konwencja filmu
- gra aktorska w części sądowej
- brak grozy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -