Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SATURDAY THE 14THE

SATURDAY THE 14THE

Sobota czternastego

ocena:5
Rok prod.:1981
Reżyser:Howard H. Cohen
Kraj prod.:USA
Obsada:Richard Benjamin, Paula Prentiss, Jeffrey Tambor, Severn Darden, Kari Michaelson, Kevin Brando,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Każdy, wyrwany z sennych koszmarów horroromaniak, zapytany o pastisz horroru, zapewne bez zająknięcia wymieni „Straszny film”. Obraz Keenena Ivory Wayansa oraz jego kolejne części są dzisiaj najlepiej kojarzonymi parodiami kina grozy. Jednak nie pierwszymi. Prawie dwadzieścia lat wcześniej powstał recenzowany debiut reżyserski Howarda R. Cohena, „Sobota czternastego”.

Czteroosobowa rodzina wprowadza się do starego, odziedziczonego domu. Tylko mąż podchodzi z entuzjazmem do nowego miejsca zamieszkania. Jego żona, jak również dzieci, zauważają liczne wady, takie jak chociażby brak prądu, czy tylko jeden kanał w telewizji. Pierwszego wieczoru mężczyzna odnajduje w lodówce tajemniczą kartkę, z odręcznie napisanym tekstem, zakazującym otwierania antycznej księgi, znajdującej się gdzieś w domu. Zarówno on jak i jego żona bagatelizują informację, nie wiedząc, że ich syn przypadkowo odnalazł i przekartkował „Księgę zła”. Od tej chwili w domu dzieją się tajemnicze i dziwne rzeczy...

Pastisze filmowe często opierają się na prostej historii, w którą wpleciono liczne cytaty oraz nawiązania do znanych obrazów. Podobnie jest w tym wypadku. „Sobota czternastego” to opowieść o nawiedzonym domu, przypominająca kocioł, do którego wrzucono i wyśmiano wiele pomysłów i koncepcji. Choć należy przyznać, że film nie objął swoim zasięgiem wszystkich najpopularniejszych odmian horroru. Reprezentowane są przede wszystkim opowieści o duchach, potworach i wampirach. Należy jednak zauważyć, że tytuł oraz miejsce (ulica Wiązów) nawiązują do znanych slasherów.

Fabuła „Soboty czternastego” jest niezbyt rozbudowana, typowa dla ghost story, czyli nie odkrywcza. Nawet jak na tamte czasy. Oczywiście nie jest to zarzut, bo przecież na tym polega parodiowanie grozy. Jednak zamysł nie zawsze wychodzi dobrze i niektóre żarty są nie najwyższych lotów. Chociaż np. scena w wannie, nawiązująca do „Szczęk” Stevena Spielberga, wypada bardzo efektownie, dzięki świetnie zbudowanemu napięciu i zabawnej puencie. Porównywalnych sytuacji w filmie jest jeszcze kilka, niestety za mało. Zazwyczaj zarzutem względem nich jest zła konstrukcja danego wydarzenia. Dobrym przykładem jest scena na strychu i ataku nietoperzy (nawiązanie do „Ptaków” Alfreda Hitchocka) na panią domu. Ten fragment fabuły miał bardzo duży potencjał, lecz twórcy nadmiernie go przeciągnęli. Dodatkowo, Pauli Prentiss brakowało pomysłu na odpowiednie odegranie przerażonej, zaatakowanej przez ptaki, kobiety.

Jak już powyżej wspomniano w pastiszu nawiązano do wielu klasyków grozy. Niestety kocioł okazał się przepełniony. Dzięki czemu bywa, że widz nie do końca rozumie wielu scen, nawet jeżeli mają one podnieść tajemniczość fabuły. Dobrze ilustruje to poboczny wątek z dobrymi duchami, pomagającymi gospodarzom, np. w myciu naczyń.

Do atutów „Soboty czternastego” na pewno nie można zaliczyć gry aktorskiej. Choć taki zapewne był zamiar reżysera. Sposób w jaki odtwórcy głównych ról prezentują powierzone im postacie może drażnić, bo dzięki temu bohaterowie nie są zbyt przekonujący. Wyjątkiem jest komiczny i zarazem tajemniczy Van Helsing, przyzwoicie zagrany przez Severna Dardena.

Podobnie jak aktorom, wiele można zarzucić wykonaniu efektów specjalnych. W tym wypadku zapewne tak miało być, bo przecież twórcy nie dysponowali bardzo dużym budżetem, ale zamysł „niechlujności”, który zapewne miał również bawić raczej współczesnemu widzowi się nie spodoba.

Głównym atutem „Soboty czternastego” jest pomysłowy scenariusz, dzięki któremu akcja przebiega stosunkowo sprawnie i w miarę rozwoju fabuły wciąga. Pomimo wyżej wypomnianych wad. Zapewne pomocne w zbudowaniu odpowiedniego „nawiedzonego” nastroju były dźwięk i muzyka. Już od pierwszych chwil, w których bohaterowie wprowadzają się do domu, wszystko skrzypi, nadając filmowi odpowiedni gotycki klimat. Muzyka jest zawsze odpowiednio dobrana, dobrze podkreślając poszczególne sceny.

Niestety „Sobota czternastego” bardzo się zestarzała. Dlatego film można polecić przede wszystkim fanom starych horrorów, lubiącym się pośmiać. Dla innych, właściwie wszystkie bawiące chwyty wydadzą się bardzo ograne, a wiele cytowanych dzieł nieznane. Choć nie wszystkie, bo przecież klasyki takie jak „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego, czy inne wspomniane powyżej klasyki nigdy się nie starzeją. A stare, klasowe żarty również i dzisiaj mogą się podobać. Może mimo wszystko warto sprawdzić swoją wiedzę dotyczącą leciwej grozy, a przy okazji się pośmiać.

Screeny

HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE HO, SATURDAY THE 14THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Van Helsing
+ pomysłowy scenariusz
+ śmieszny film, choć o archaicznym humorze
+ muzyka i dźwięk

Minusy:

- nadmiar pomysłów
- przestoje akcji
- gra aktorska
- efekty specjalne
- film się zestarzał

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -