Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ARAGAMI

ARAGAMI

Aragami

ocena:3
Rok prod.:2003
Reżyser:Ryuhei Kitamura
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Takao Osawa , Masaya Kato , Kanae Uotani , Tak Sakaguchi ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:7
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Ryuhei Kitamura odznacza się niespotykanym wśród Azjatów wzrostem – ma 1.85 cm. Poza tym jest reżyserem szesnastu filmów, w tym kilu przebojów – „Versusa”, „Azumi” oraz „Godzilli: Final Wars”. Filmy Kitamury łatwo rozpoznać po specyficznym, wideoclipowym stylu filmowania oraz po obowiązkowym pojedynku na miecze w finale filmu. Zazwyczaj także chętnie sięga po różne gatunki filmowe – fantasy, horror, film akcji, thriller czy wreszcie film samurajski – tworząc mniej lub bardziej udane gatunkowe hybrydy. „Aragami” z 2003 r. na tle innych produkcji Japończyka nieco się różni. Film ma bardziej kameralny charakter, mniej w nim widowiskowych walk i łapczywego chwytania za ogon różnych filmowych gatunków. Ale czy skromność okazała się w tym przypadku cnotą?.

Średniowieczna Japonia. Trwa wojna domowa. Dwoje ciężko rannych samurajów znajduje schronienie w tajemniczej świątyni położonej w odludnej górskiej okolicy. Stan obojga jest tak zły, ze zaraz po przekroczeniu progu świątyni, padają nieprzytomni. Po kilku dniach jeden z nich odzyskuje przytomność. Czuje się wyśmienicie i co więcej zauważa, że po ranach nie ma śladu. Samuraja wita gospodarz świątyni, który podejmuje gościa wystawnie i godnie. Dwaj mężczyźni nawiązują interesującą rozmowę, która w pewnym monecie schodzi na krążącą w górskich okolicach legendę o demonie zwanym Tengu. Demon bywa szczególnie groźny dla ludzi, bowiem nie gardzi ludzkim mięsem. Pod koniec rozmowy gospodarz wyznaje z rozbrajającą szczerością, że jest właśnie tym straszliwym potworem – Tengu.

Tengu jest jednym z demonów z niezwykle bogatej galerii fantastycznych stworów znanych folklorowi Kraju Kwitnącej Wiśni. Szeregowe tengu wyobrażane są górskimi demonami, przedstawianymi jako karzełkowate opierzone istoty z charakterystycznym haczykowatym nosem, wyposażone w zdolność latania. Europejskim odpowiednikiem tengu są gobliny, i równie jak one nieprzyjazne ludziom i złośliwe. Potrafiły wyrządzić spore szkody w uprawach, a nawet porywały dzieci Tengu wyższego rzędu bardziej przypominają ludzi, choć także wyróżniają się prostym, długim i sterczącym nosem (ich ewidentnie falliczny kształt predysponował tengu do symbolu płodności). Za najsłynniejszego tengu uważa się Doryo-daisatta, strażnika i władcę góry Daiyuzan. Wedle podań, niegdyś był mnichem, który walnie przyczynił się do budowy kompleksu świątynnego Saijoji. Za tę i inne zasługi nagrodzono go możliwością kontynuowania ziemskiej egzystencji jako tengu. Demony te są ponoć także patronem ninja – w ten sposób usiłowano wytłumaczyć sobie niebywała biegłość i umiejętności tej tajemniczej kasty wojowników.

A jak ten przydługi wywód ma się do filmu Kitamury? W jego obrazie pojawia się i ktoś bardzo przypominający Doryo-daisatta i – jak się można – domyślić świątynia Saijoji. Od siebie reżyser dorzuca postać legendarnego wojownika Miyamato Musashiego (1584-1645), który pierwszy pojedynek stoczył wieku 13 lat, a łącznie wygrał ich 60, z czego wiele stoczył tylko za pomocą drewnianej atrapy miecza (boken). Sporo w „Aragami” kulturowych odniesień, tyle tylko, że kompletnie nic z nich nie wynika. Akcja filmu mogłaby się rozgrywać gdziekolwiek a bohaterami mogliby być Wojciech Mann i Krzysztof Materna (przynajmniej byłoby śmieszniej). Przez trzy czwarte filmu praktycznie nic się nie dzieje. Filmowi adwersarze raczą się sake, potem winem, a nawet „wódką z Rosji”. Siedzą i gadają. Rozmowa zupełnie nic nas nie obchodzi, jak zresztą cała przedstawiona historia, w której jest tyle życia ile w egipskiej mumii. Ze stanu odrętwienia na chwilę wyrywa nas informacja o tym, że tajemniczym wybawcą Samuraja jest tengu. Przywrócił on do życia bohatera karmiąc go wątrobą jego kompana. Jest to moment największej grozy w tym - rzekomo - horrorze fantasy. Gdy w końcu Samuraj daje się przekonać, że jego rozmówca nie do końca jest człowiekiem i że spotkał go zaszczyt stoczenia pojedynku z demonem (bardzo niestosowne słowo w odniesieniu do tego, co widzimy na ekranie), Kitamura serwuje swoją specjalność - chambara. Chambara to nazwa oznaczająca m.in. widowiskową rozprawę mieczową pod koniec filmu samurajskiego - u japońskiego reżysera sfilmowaną w efektownym, teledyskowym stylu. Tyle tylko, że po obejrzeniu dwóch, trzech filmów Kitamury jego popisowa sekwencja przestaje sprawiać na nas większe wrażenie. Na dodatek, z braku lepszego pomysłu reżyser w wyjątkowo siermiężny sposób, wskrzesza jednego z wojowników, ukazując nam jakąś nieudaną zbitkę „świetlanej podróży” z „Kontaktu” Roberta Zemeckisa albo „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka. To było uśmiercać bohatera tak wcześnie? Ale pojedynek zyskuje „głębi” – toczy się już bowiem nie pomiędzy śmiertelnikiem a istotą nadnaturalną, lecz między siłami Dobra i Zła. I na szczęście trwa trochę dłużej niż 70 minut.

Ale największa wadą „Aragami” jest całkowity brak związku z horrorem. Chyba, że za elementy horroru nazwiemy często padające w filmie słowo „demon” oraz wspomniany już posiłek z ludzkiej wątroby. No i są jeszcze błyski piorunów. Dla fanów kina grozy ogromne rozczarowanie, dla miłośników klasycznych filmów samurajskich przypuszczam, że także. Zadowoleni mogą być jednie najzagorzalsi miłośnicy twórczości Ryuheiego Kitamury, których podobno w Japonii, jak i poza jej granicami, nie brakuje.

Screeny

HO, ARAGAMI HO, ARAGAMI HO, ARAGAMI HO, ARAGAMI HO, ARAGAMI HO, ARAGAMI

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ był potencjał
+ efektownie sfilmowany pojedynek na miecze
+ nie trwa długo
+ kulturowe nawiązania, …

Minusy:

-…z których nic nie wynika
- mikroskopijne ślady horroru
- nudny
- przegadany
- bez ikry
- dla zagorzałych miłośników twórczości Ryuhei Kitamury

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -