Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHT TRAIN TO TERROR

NIGHT TRAIN TO TERROR

Tajemniczy pociąg

ocena:5
Rok prod.:1985
Reżyser:John Carr i inni
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Barbara Wyler, Jamie Scoggin, Stacey Lyons, Linda Maderas, Melanie Montilla, Chantel Morogeus,
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Omawiając filmy typu tajemniczy pociąg ciśnie się na usta kilka przysłów – „co za dużo to niezdrowo”; „gdzie kucharek sześć…” Wystarczy spojrzeć, że za stworzenie tego filmu odpowiedzialnych było pięciu (!) reżyserów. Każdy fan horroru zetknął się z produkcjami Tromy (ostatnio prześladuje mnie ten temat), nie znajdzie się chyba taki, który nie zna filmów tzw. nowelowych, zaczynając od słynnych „Twiglight Zone” czy „Creep Show” na mniej udanych (co nie znaczy, że złych) jak na przykład „Body Bags” lub „Cradle of Fear”. Cóż, połączenie kilku filmów w jeden zawsze miało swoich zwolenników i nieraz zdarzyło się, że wychodziły z takich eksperymentów udane filmy. Niezależnie jednak co widzieliście i jakie filmy znacie, czegoś takiego jak omówiony niżej film spotkać Wam nie było dane.

W dziwnym pociągu, w którym żałosny zespół wciąż gra tę samą piosenkę, siedzi Bóg i Szatan. Prowadzą rozmowę na temat dusz przebywających w niebie i piekle. Tak też poznajemy trzy odmienne historie. Pierwsza opowiada o mężczyźnie porywającym piękne kobiety a następnie pozwalającym molestować i torturować je innemu mężczyźnie. W drugiej historii bohater nawiązuje romans z gwiazdką filmów porno, niestety, jej mąż (?) nie jest z tego faktu zadowolony i wciąga konkurenta do dziwnego klubu samobójców. W ostatniej z opowieści poznajemy diabelski pomiot, który pod postacią przystojnego mężczyzny od dziesiątek lat morduje spektakularnie napotkanych ludzi. Jaki jest w tym wszystkim sens? Nie liczcie, że uzyskacie odpowiedź.

Nie wiem jaka była idea powstania tego filmu. Najprościej można chyba stwierdzić, że miał to być pomnik dla kiczu lat 80-tych. Jeśli tak to znakomicie spełnił swoją rolę. Film jest kompletnie bezsensowny, pełen kiepskiego aktorstwa i żałosnych efektów specjalnych. Jednocześnie wszystko podane zostało w taki sposób, że widz w pewnym momencie musi albo wyłączyć odbiornik albo przestać starać się cokolwiek zrozumieć i zaakceptować kolejno rozgrywające się wydarzenia. Spróbujmy to więc nieco uporządkować.

Fabuła została zmontowana z trzech innych, niezależnych filmów. Połączono je niemal na siłę postaciami Boga i Szatana. Żeby zobrazować specyfikę humoru twórców warto dodać, że rolę Boga odtwarza ponoć On Sam, a w Szatan wcielił się Lu Cipher. Jaką rolę ma odgrywać co chwilę wstawiany popis koszmarnego i tandetnego zespołu w formie radosnego (i jakże kiczowatego) teledysku, pojąć nie jestem w stanie. Przymknijmy jednak na to oko, w końcu najważniejsze powinny być same historie.

Pierwsza powstała z nieukończonego nigdy filmu „Scream Your Head Off”. Doskonale widać brak tego wykończenia, bo poza faktem, że pojawi się tu dużo nagich kobiet i krwistych scen mocnego (choć plastikowego) gore, nie ma możliwości by zrozumieć sens przedstawianych wydarzeń. Końcowa walka karate rozłoży na łopatki chyba każdego twardziela, nawet zaprawionego w tego typu filmach. Oczywiście historia ta urywa się w połowie i konia z rzędem temu kto zrozumiał co oglądał.

Druga część została wykrojona z pełnometrażowego, nie rozpowszechnianego szeroko, filmu „Death Wish Club”. Ten, kto dokonał cięć robił to chyba losowo, bowiem nie dość, że naprawdę trudno się połapać o co chodzi (wymienianie wpadek i nieścisłości logicznych tego fragmentu byłoby dłuższe niż ta recenzja), to jeszcze co ujęcie zmienia się wygląd postaci (ich długość włosów), a także zależności i relacje między nimi. Sam pomysł zaś przedstawiał się całkiem interesująco. Oto grupa ludzi wymyśla różne wariacje gry w rosyjską ruletkę. A to użyją do tego celu śmiertelnie niebezpiecznego owada (animacja małposzczura z Dead Alive to mistrzostwo świata przy tutejszych popisach), a to rzędu krzeseł elektrycznych (mocna scena spalenia ciała - efekty tak żałosne, że aż wstrząsające), albo wielkiej kuli na wątłym sznurze krążącej nad głowami „klubowiczów”. Nie brak tu więc brutalności i gore, ale sensu i talentu zdecydowanie zabrakło.

Ostatnia historia była niegdyś dostępna na VHS i znana szerzej jako „Cataklysm”. Ta idiotyczna wariacja na temat „Omen” (ze wskazaniem na trzecią część) została skrócona do 35 minut, ale w żaden sposób nie przyśpieszyło to wlokącej się akcji i nie pozwoliło zrozumieć - o co tu, do cholery chodzi? Trup ściele się gęsto, przy tym dość widowiskowo, mamy krwawe zakończenie, kilka pomysłowych ujęć (gdy bohater ściąga buty i ukazują się zamiast stóp koźle kopyta) czy żałosnych efektów (plastelinowe demony zabijające inne plastelinki). Sensu jednak brak.

I teraz mam problem. Bo im dłużej myślę o tym filmie, tym bardziej mam wrażenie, że chyba nie widziałem dotąd nic bardziej niedopracowanego, bezsensownego i dziwnego. Bo film nie jest idiotyczny czy fatalny. On jest po prostu kuriozalny. A najdziwniejsze, że całkiem nieźle się go ogląda. A o to chyba chodzi. Jeden warunek, trzeba naprawdę lubić kicz lat 80-tych, bowiem tu dostaniecie go w śmiertelnej dawce.

Screeny

HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR HO, NIGHT TRAIN TO TERROR

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najdziwniejszych horrorów
+ dużo mocnych, krwawych scen
+ pomnik kiczu lat 80-tych

Minusy:

- efekty
- aktorstwo
- brak logiki i sensu
- o co tu właściwie chodzi?

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -