Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ONE MISSED CALL. FINAL

ONE MISSED CALL. FINAL

Nieodebrane połączenie. Finał

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Manabu Asou
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Maki Horikita , , Meisa Kuroki , , Itsuji Itao , , Yun-seok Jang , ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Na początku była powieść Yasushi Akimoto. Potem scenariusz, który autor napisał wspólnie z Minako Darią. Stał się on podstawą filmu Takashiego Miike, pt "Nieodebrane połączenie", z roku 2003. Ogromny sukces ( półtora miliarda jenów zysku) części pierwszej sprawił, że dwa lata później na ekranach kin pojawił się sequel filmu Miike, wyreżyserowany przez Renpei Tsukamoto. Opowieść o zabójczym telefonie komórkowym nie zakończyła się na dwóch częściach. W roku 2006 Manabu Asou po raz trzeci sięgnął po historię wymyśloną przez Akimito by zwieńczyć ją (jak narazie) ostatnią częścią - "Nieodebranym połączeniem. Finałem".

Emiri wraz z klasą wyjeżdża na wycieczkę do koreańskiego Pusan. Wycieczka wydawała się dobrym pomysłem po niedawnych tragicznych wydarzeniach - samobójczej próbie, niegdyś bliskiej przyjaciółki Emiri, Asuki. Dziewczyna wprawdzie nie umarła, ale uratowana w ostatniej chwili przez dozorcę, zapadła w śpiączkę. Tak naprawdę jednak żadna z koleżanek czy kolegów Asuki nie przejęli się jej losem. Dziewczyna była szkolnym popychadłem, regularnie prześladowaną przez szkolne otoczenie, więc po co było zadręczać swoje sumienie losem kogoś tak nieistotnego. A jednak już podczas rejsu statkiem do Pusan wydarzyło się coś niepokojącego. Zadzwonił telefon do jednej z dziewczyn. Właścicielka telefonu usłyszała... swój głos. Pojawił się też sms o złowieszczej treści - "Ominiesz śmierć, jeśli prześlesz tę wiadomość dalej" oraz zdjęcie powieszonej dziewczyny - właścicielki telefonu. Po przybyciu do koreańskiego miasta młodzież na chwile zapomniała o tym dziwnym wydarzeniu. Ale na krótko - dziewczynę, która odebrała telefon przepowiadający jej śmierć, znaleziono martwą. Powieszoną. Od tej chwili rozdzwoniły się telefony śmierci. Kolejni młodzi ludzie ginęli w straszliwy sposób. Zapanowała panika. Nikt nie chciał umierać. Ale nikt nie chciał otrzymać przekazanej od najbliższego przyjaciela lub przyjaciółki wiadomości "Ominiesz śmierć, jeśli prześlesz tę wiadomość dalej". Tylko Emiri nie straciła głowy i wraz z głuchoniemym Koreańczykiem, jej przyjacielem, postanowiła dociec kto rozsyła te przerażające smsy i stoi za okrutnymi morderstwami. Czyżby Asuka?

Trzecia odsłona opowieści o telefonach śmierci nie miała dobrej pasy. Właściwie nie miała żadnej, niemal od razu skierowaną ją do dystrybucji dvd. Ale film nie zasłużył na taki los - nie jest aż tak zły, a pod wieloma względami przewyższa cześć drugą "trylogii", choć daleko mu znakomitego oryginału w reżyserii Takashi Miike. Co najbardziej udało się młodemu twórcy, Manabu Asou, mającemu w dorobku dwa, raczej chłodno przyjęte, thrillery? Przede wszystkim finałowa cześć "Nieodebranego połączenia" jest przyzwoicie zrealizowanym obrazem, w które fabułę zgrabnie wpleciono dramat obyczajowy. Właśnie nie-horrorowa domieszka sprawia, że losy głównych bohaterek zaczynają nas obchodzić. Rzecz jasna, kino - także - grozy, chętnie sięga po postać terroryzowanego ucznia/uczennicy, który do czasu znosi prześladowania (pierwszy przykład z brzegu - "Carrie" Brian de Palmy) W końcu rolę się odwracają i nadchodzi czas zemsty. Choć motyw jest ograny przez rzetelne jego potraktowanie, nakreślenie interesujących postaci i inteligentne powiązania z wątkami właściwymi horrorowi, oglądanie po raz kolejny "zemsty frajera" nie razi. Swój udział mają także dwie odtwórczynie głównych ról- Meisa Kuroki (Emiri) i Maki Horikita (Asuka). Choć młode, doświadczone już w grze przed kamerą, w filmie zaś błyszczą urodą i talentem.

Obraz Asou ogląda się przyjemnie (nie tylko ze względu na aktorki). Tempo opowieści, zważywszy na skłonność Japończyków, raczej do powolnego sposobu opowiadania, jest całkiem niezłe. Owszem, zdarzają się chwilę przestoju, jak choćby w rozwlekłym finale, lecz przez większość ekranowego czasu dzieje się sporo. Reżyser, zmienił nieco wcześniejsze "reguły" klątwy. Jak pamiętamy, opierała się ona na pomyśle, że jej ofiary dzwoniły do siebie z przeszłości, dokładnie z chwili tuż przed śmiercią. Od momentu otrzymania telefonu nieszczęśnikowi pozostawały trzy dni życia. Klątwy nie dało się powstrzymać. U Asou jest inaczej - można się przed śmiercią uratować, jeśli prześle się wiadomość komuś innemu. Poza tym tragiczny koniec właściciela nawiedzonej komórki nadchodził niemal natychmiast.

Dzięki temu rozwiązaniu możemy oglądać bohaterów postawionych w sytuacji ekstremalnej. Co bowiem począć, skoro nieprzesłanie wiadomości oznacza śmierć a przesłanie komuś innemu - nieczyste sumienie i poczucie winny. A co, jeśli jest nią nasz najlepszy przyjaciel? Asou pokazuje jak kruche są wszelkie więzy w obliczu skrajnych dyktatów losu, jak pojęcia przyjaźni czy koleżeństwa niewiele znaczą, jeśli w grę wchodzi ludzkie życie. Nasze życie. Wyraźnie zarysowuje się jeszcze jeden godny zauważenia temat, który interesuje twórców "Nieodebranego połączenia. Finału". Oglądamy w nim na przykładzie grupki uczniów obraz społeczeństwa w skali mikro. Nie jest on optymistyczny - społeczeństwo dzieli się na wykorzystujących i wykorzystywanych - stanów pośrednich nie ma, obowiązuje brutalne prawo naturalnej selekcji, silniejsi przetrwają, słabsi zginą. Wszystkie "ludzkie uczucia" są jedynie pozorne - liczy się tylko przetrwanie.

Niestety ten niegłupi i nie najgorszy film ma też wiele niedoskonałości. Największą z nich jest niewielka dawka grozy - film Asou kiepsko straszy. Z pewnością dlatego, że charakterystyczny melodyjka zwiastująca nadejście "posłania śmierci" rozbrzmiewająca po raz trzeci nie wywołuje żadnych większych emocji. Również grozy nie budzi zjawa dziewczynki, którą ponownie jest Mimiko ( w części drugiej była nią niejaka Lili). Pojawia się nie za często i związana z nią tajemnica nie jest tak interesująca ani zaskakująca jak w pierwszym filmie z serii. Nie za bardzo wiadomo na czym polegał jej związek z komputerem (ważny przedmiot w filmie) oraz jedną z bohaterek. Właściwie jej obecność w całej historii wydaje się być nieco sztuczna. Film mógłby się na dobrą sprawę obyć bez niej a zamiast Mimiko straszyć mogłaby jakakolwiek inna dziewczynka z zaświatów. Jest też trochę zamieszania z klątwą - pierwsza ofiara ginie następnego dnia, kolejne niemal natychmiast. Solidarna akcja internautów jednoczących się przeciwko klątwie nie współgra z wcześniejszymi pesymistycznymi fragmentami filmu i nie przekonuje. A poza tym kolejnym filmowy wydarzeniom towarzysz przykre wrażenie deja vu. A lista "grzechów" bynajmniej na tym wyliczeniu się nie kończy.

Finałowa część trylogii nie zaniża jej niezłego poziomu, ale niestety jakoś szczególnie efektownie jej nie wieńczy. Przyzwoity horror obyczajowy ale bez rewelacji.

Screeny

HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL HO, ONE MISSED CALL. FINAL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoita realizacja

+ raczej nie nudzi

+ niezłe tempo

+ pomysł z "posłaniem śmierci"

+ wątek obyczajowy

+ niegłupie refleksje

+ Meisa Kuroki i Maki Horikita

Minusy:

- przy trzecim razie trudno o coś zaskakującego

- kiepsko straszy

- wrażenie deja vu

- nielogiczności i niekonsekwencje

- finał

- i liczne inne grzechy

- a i tak pewnie będzie czwarta część

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -