Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHT OF THE COMET

NIGHT OF THE COMET

Noc komety

ocena:5
Rok prod.:1984
Reżyser:Thomas Eberhardt
Kraj prod.:USA
Obsada:Robert Beltran, Catherine Mary Stewart, Kelli Moroney, Sharon Farrell, Geoffrey Lewis,
Autor recenzji:Skaraś
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

„Zanim powstał czas, krążył po wszechświecie na tak dużej orbicie, że jego istnienie pozostawało wielką tajemnicą. Ale teraz w ostatnich latach XX wieku gość powracał. Mieszkańcy Ziemi otrzymają wyjątkowy prezent na te święta. Ich planeta przetnie ogon komety. Naukowcy przewidują zjawiska świetlne o niespotykanej skali. Coś niewidzianego na Ziemi od 65 milionów lat. Od czasu, gdy wyginęły dinozaury. De facto, w jedną noc”.

Jedenaście dni przed świętem Bożego Narodzenia orbitę Ziemi ma w niewielkiej odległości przeciąć kometa. Z tej okazji wszyscy mieszkańcy wychodzą na ulice świętować i oglądać niesamowity spektakl na nieboskłonie. W tym samym czasie Regina (Catherine Mary Stewart, „Witches of Eastwick”, „Reaper”) oraz jej chłopak Willy zostają po pracy w kinie, by spędzić tam noc. Rankiem Regina odkrywa, że ulice miasta są opustoszałe, żadnych ludzi, żadnych zwierząt, a jedynie ubrania oraz rdzawy pył porozrzucane wszędzie wokół. Na domiar złego wkrótce zostaje zaatakowana przez człowieka sprawiającego wrażenie opętanego. Dociera do domu, by podzielić się ze swą siostrą straszliwą prawdą i razem wyruszają do rozgłośni radiowej, by tam odszukać ludzi, którzy także przetrwali noc. Tam poznają Hectora (Robert Beltran, „Forbidden Sun”, „Bugsy”), który znalazł się w podobnej sytuacji. Po krótkim czasie dowiadują się, że istnieje w pobliżu baza wojskowa, gdzie naukowcy starają się sprowadzać ocalałych, by ich uratować, gdyż promieniowanie wciąż jest szkodliwe. Czy jednak jest to jedyny cel naukowców...?

Night of the Comet to typowy horror-science fiction lat 80tych. Na pierwszy rzut oka widać, że reżyser inspirował się filmem „Dzień Tryfidów” z roku 1962 nakręconym na podstawie powieści Johna Wyndhama – znanego brytyjskiego pisarza postapokaliptycznego science fiction. Tak ja w „Dniu Tryfidów” tak i tu promieniowanie wywołane meteorytami z kosmosu przyczynia się do zagłady ludzkości, z tym, że w przeciwieństwie do filmu z 1962 roku, gdzie większość ludzkości straciła wzrok, tutaj po prostu wyginęła. Nawiązań do innych klasyków kina można doszukać się też w scenach w centrum handlowym, gdzie bohaterowie pogodzeni ze swoim losem beztrosko bawią się plądrując sklepy. Jest to oczywista inspiracja „Świtem żywych trupów” George’a Romero, w którym grupka ludzi chroni się w centrum handlowym przed wszędobylskimi i żarłocznymi zombie. Także napad złych ochroniarzy na dziewczyny wydaje się kopią pomysłu z najazdu motocyklistów z filmu Romero. Również strzeżona baza wojskowa, w której schronili się naukowcy i przeprowadzają badania przywodzi na myśl „Dzień żywych trupów” .

Aktorzy zagrali poprawnie i nie można im zarzucić większych błędów. Scenografia natomiast robi wrażenie. Opustoszałe Los Angeles, samochody stojące bez ruchu na ulicy, jedyny ruch powodowany jest wiatrem, wszędzie porozrzucane ubrania zmarłych i to wszystko w czerwonej poświacie zmienionej pyłem atmosfery. Na uwagę zasługuje zachowanie i charakteryzacja zombie, którą stworzył David B. Miller. Widocznie wyprzedzają swoje czasy, gdyż nie są to typowe żywe trupy z wcześniejszych produkcji takich jak trylogia Romero. Bardziej przypominają te z „28 dni później” Danny`ego Boyla - ruchliwe, sprawiające wrażenie ludzi chorych, czy też opętanych. Niestety w filmie jest ich jedynie garstka. Być może Eberhardt nie chciał robić zbyt dosłownej kopii „Świtu żywych trupów”. Co do fabuły to jest ona z pewnością ciekawa, lecz niestety powiela schematy i pomysły innych filmów, a zbyt mało dokłada własnych, oryginalnych.

"Noc komety" jako horror się raczej nie sprawdza. Brak w nim jakiegokolwiek napięcia, czy grozy. Jest kilka scen, które zapowiadają się nieźle, ale po chwili zostają zepsute – prawdopodobnie brakiem pomysłów ze strony reżysera. Miejsc, w których można by wprowadzić odrobinę napięcia jest masa, choćby pierwsza scena z żywym trupem, powrót Hectora do domu, czy też sceny w laboratorium. Klimat jest w nich niestety zabijany po chwili, czy to „niby” dowcipnym tekstem, czy nieprawdopodobnym zachowaniem bohaterów: Hector dowiedziawszy się o śmierci rodziny, a następnie zaatakowany przez dziecko zombie spokojnie wraca do ciężarówki, którą przyjechał, a Regina i Samantha (w tej roli Kelli Moroney, znana przede wszystkim z horroru science fiction „Chopping Mall”, a także z horroru „Not on this Earth” z aktorką porno Traci Lords w roli głównej) jakoś zbyt szybko przyzwyczaiły się do myśli, że cała populacja ludzka zginęła i oddają się ulubionemu zajęciu kobiet – zakupom.

Obraz Eberhardta może zainteresować wielbicieli kina postapokaliptycznego, jednak jest zbyt płytki, by zrobić na ambitniejszych widzach jakieś większe wrażenie, gdyż twórcy zamiast postawić na poważny, zwieńczony sensowną puentą kierowaną do całej ludzkości obraz postawili na poczucie humoru.

Screeny

HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET HO, NIGHT OF THE COMET

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klimat lat 80tych
+ ciekawa fabuła
+ charakteryzacja zombie
+ nawiązanie do klasyków
+ odrobina humoru

Minusy:

- niewykorzystany potencjał
- za mało zombie
- bardziej s-f niż horror
- brak grozy, brak napięcia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -