Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:COVENANT, THE

COVENANT, THE

Pakt milczenia

ocena:3
Rok prod.:2006
Reżyser:Renny Harlin
Kraj prod.:USA
Obsada:Steven Strat, Laura Ramsey, Sebastian Stan, Taylor Kitach, Chace Crawford,
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:3
Głosów:9
Inne oceny redakcji:

Czary i wszelkie sprawy z nimi związane kojarzą się raczej z dość zamierzchłymi i okrytymi tajemnicą czasami. Jednak niekiedy filmowcy, z różnym skutkiem, postanawiają wprowadzić nieco magii do współczesnego świata.

W dawnych czasach żyło pięć rodzin, które znalazły się w kręgu podejrzeń o uprawianie czarów. Według legend rodziny te założyły miasto Ipswich. Niestety jedna z rodzin według oficjalnej wersji wydarzeń została wymordowana w trakcie akcji polowań na czarownice. Potomkowie czterech pozostałych żyją zaś do dziś dnia, i chociaż oficjalnie się z tym nie obnoszą, to jednak korzystają z nadprzyrodzonych mocy. Z tych też rodów wywodzi się czwórka głównych bohaterów, nazywanych w okolicy "synami Ipswich". Pomijając fakt dysponowania nadludzkimi mocami, ich życie nie różni się wiele od życia innych nastolatków. Jednak w ich w miarę uporządkowany świat wkrótce wkroczy ktoś, kto dysponuje znacznie silniejszą mocą Chcąc, nie chcąc, aby uratować siebie i swoich przyjaciół będą musieli stanąć do niebezpiecznej walki z tajemniczym przybyszem, a przy okazji dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w odległej przeszłości, kiedy to przedstawiciele wszystkich pięciu rodów stąpali jeszcze po tej ziemi.

Niestety, o ile sam pomysł na fabułę był całkiem niezły, o tyle jego praktyczna realizacja pozostawia już sporo do życzenia. Mogło być mrocznie i tajemniczo, a jest głośno, szybko i bez większego sensu. No, ale prawdę mówiąc, czego innego się spodziewać, skoro większość akcji dzieje się w środowisku amerykańskich nastolatków. Taka też zapewne była grupa docelowa dla tego filmu, a to już samo w sobie wiele wyjaśnia.
Wracając jednak do naszych bohaterów, to w zasadzie niczym nie różnią się od innych ludzi (pomijając rzecz jasna fakt, że dysponują nadludzkimi mocami – z których, co ciekawe, nie mogą korzystać do woli, bowiem wiąże się to z przyspieszeniem procesów starzenia). Z całej tajemnicy otaczającej ludzi parających się magią pozostało naprawdę niewiele. "Synowie Ipswich" to wpadną na jakąś imprezę skacząc wcześniej z kilkudziesięciometrowego urwiska, to wykiwają policje lewitując sporych rozmiarów Hummerem, to wyskoczą z dziewczynami do baru, to wezmą udział w jakiejś bójce (spory między sobą rozstrzygają oczywiście przy pomocy magii, bo jakżeby inaczej), to od niechcenia pójdą na zajęcia na uczelni, i tak dalej w podobnym stylu. Pytanie tylko, co z tego wynika? A no wynika niestety bardzo niewiele i mówiąc krótko, przez większość czasu z ekranu wieje nudą. Pomijam już fakt, że obsada zarówno poziomem gry jak i wyglądem równie dobrze pasowałaby do kolejnej głupawej komedii romantycznej (dziewczyny jak z żurnala, mężczyźni wysportowani i obowiązkowo wożący się najdroższymi samochodami). Pomijam nieliczne osobniki nie pasujące do powyższego schematu, które zdarza się, że czasem przemkną gdzieś w drugim planie (zapewne przez przypadek), czy odegrają trzecioplanową rólkę, polegającą na wygłoszeniu kilku patetycznych zdań. Jednym słowem towarzystwo bawi się i korzysta z życia ile wlezie – szkoda tylko, że dla widza jest to pasmo kilkudziesięciominutowego przynudzania, przerywanego jedynie od czasu do czasu kilkusekundową sceną z jakąś zjawą, czy pająkiem. Akcja rozkręca się nieco dopiero na pół godziny przed końcem, ale to w żadnym razie nie rekompensuje godziny czekania. Zaś finalna konfrontacja głównego szwarccharakteru z jednym z "synów Ipswitch" to już po prostu taki "Matrix" dla nieco mniej wymagających. Pełno wybuchów, latania, skakania, rzucania w siebie kulami energii, czy jakimś innym dziadostwem i inne tego typu atrakcje, przeplatane podniosłymi tekstami o przekazywaniu mocy i poświęceniu dla dobra innych. Chociaż pomimo przesadnej efektowności, przynajmniej wtedy coś się dzieje, czego niestety nie można powiedzieć o pozostałej części filmu.

Na koniec można by wspomnieć, że od strony technicznej "The Covenant" zrealizowany jest całkiem poprawnie. Efekty specjalne, których trochę mamy okazje pooglądać. prezentują się znośnie, chociaż do tego i owego można by się przyczepić. Jednak najbardziej boli fakt, że ze względnie ciekawego pomysłu stworzono kolejny ciężkostrawny produkt, który zaraz po napisach końcowych ulatuje z pamięci.

Screeny

HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE HO, COVENANT, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ w ostatnich 30 minutach coś się nawet dzieje
+ z jedna czy dwie niezłe sceny w trakcie pierwszej godziny

Minusy:

- płytka i dość naiwna fabuła
- kiepskie aktorstwo
- brak klimatu
- nuda przez 2/3 filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -