Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:I WALKED WITH A ZOMBIE

I WALKED WITH A ZOMBIE

Wędrowałam z zombie

ocena:6
Rok prod.:1943
Reżyser:Jacques Tourneur
Kraj prod.:USA
Obsada:James Ellison , Frances Dee , Tom Conway , Edith Barrett , James Bell , Christine Gordon ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

„Wędrowałam z zombie” Jacques Tourneura z 1943 r. to – obok „Ludzi kotów” (1942) również Tourneura – najbardziej znany przedstawiciel poetyckiego horroru. Nurt ten w kinie grozy związany jest z osobą Vala Lewtona, urodzonego na Jałcie, legendarnego producenta filmowego. Na polecenia szefa RKO, Charles`a Koernera, Lewton w ciągu sześciu lat wyprodukował jedenaście horrorów, z których wiele uważa się za klasyczne dzieła kina grozy.

Betsy Connell jest młodą pielęgniarką, która znalazła zatrudnienie u bogatego plantatora. Paula Hollanda, na jednej z antylskich wysp na Karaibach. Sprowadzono ją do tego egzotycznego miejsca, by zajmowała się chorą żoną, Paula – Jessicą. Betsy oczarowana jest nową posadą, lecz wkrótce odkrywa, że w imponującej posiadłości Holllandów panuje niepokojąca nieprzyjemna atmosfera. Właściciel wydaje się przygnębiony, jego przyrodni brat często sięga po stojącą na komodzie karafkę z whisky, a pacjentka okazuje się cierpieć na dziwną chorobę. Betsy niepostrzeżenie zakochuje się w Paulu, a zdając sobie sprawę, że wciąż kocha żonę, postanawia w dowód swojej miłości, za wszelką cenę przywrócić Jessicę do zdrowia. Ponieważ konwencjonalne metody leczenia nie przynoszą skutków, decyduje się zabrać pacjentkę do Humofort – świątyni tubylczej ludności, w której uprawia się kult voodoo.

Wędrowałam z zombie”, jak większość horrorów wyprodukowanych przez Vala Lewtona, powstała w dość szczególnych okolicznościach. Filmy te miały stanowić uzupełnienie podwójnych seansów o czasie projekcji nie przekraczającym 75 minut i budżecie nie większym niż 150 tysięcy dolarów. Treść filmów dorabiana była do "chodliwych" tytułów o brzemieniu sprawdzonym uprzednio na rynku. grozy. Któregoś dnia szefa RKO, Koerner, wezwał Lewtona i zaproponował tytuł: "wędrowałam z zombie". Lewton zbladł i posmutniał. Na szczęście nastrój mu się poprawił, gdy wpadł na pomysł, by wykorzystać do tego projektu powieść Charlotte Brontte „Jane Eyre”. Tak powstało klasyczne dziś dzieło Tourneura.

Newtona powiedział kiedyś: "Nie potrzebujemy fizycznej manifestacji sił nadprzyrodzonych. Nie trzeba spiętrzać grozy. Uczucie grozy nie da się długo utrzymać, bo rozładuje się w śmieszności. Wystarczy wziąć historię miłosną i zasugerować horror." Film Tourneura jest niemal dokładnym odzwierciedleniem tych słów. Rzeczywiście fabuła zdominowana jest przez opowieść miłosną, a groza stanowi umiejętnie zasugerowane tło dla miłosnych perypetii bohaterki. Także siły nadprzyrodzone nie zaznaczają swojej obecności w sposób zauważalny, bo na dobrą sprawę w ogóle ich nie ma. „Wędrowałam z zombie” jest więc horrorem specyficznym, w którym efekt grozy buduje się uciekając się do prostych zabiegów, wykorzystujących głównie ekspresjonistyczne oświetlenie oraz spokojną leniwą narrację. Cień rosłego Murzyna, strażnika woodoo powoli rosnący na ścianie pokoju, somnambuliczny spacer Jessici po krętych schodach w tonącej w półmroku wieży, czy najczęściej przywoływany przykład – wędrówka Betsy i Jessci przez widmowy krajobraz do świątyni woodoo – to wszystko próbki grozy poetyckiej.

Warto też zwrócić uwagę na subtelnie, ale mistrzowsko wykreowaną atmosferę smutku, żałoby i śmierci. Już w scenie podróży statkiem reżyser delikatnymi barwami kreśli nastrój całej opowieści. Paul Holland ze smutkiem w głosie mówi, że „nawet gwiazdy umierają”. Na miejscu wątek kruchego życia, które podporządkowuje się śmierci, znajduje dalsze rozwinięcie. Tym razem jednak dominuje wątek śmierci duszy, który zresztą w finałowym komentarzu znajdzie potwierdzenie. Jessica, choć blada i zmizerniała nadal jest piękna, lecz bardziej przypomina chodzącego manekina niż żywą istotę. Rand, przyrodni brat Hollanda wydaje się kolejnym do przemienia się w tytułowego zombie (oczywiście duchowo, nie fizycznie). Zdecydowanie bowiem za często sięga po alkohol, podsycając nim żal do brata, który jego zdaniem, przyczynił się do obecnego stanu zdrowia Jessici. Z kolei Paul, bezradny wobec tajemniczej choroby żony, czuje się wewnętrznie wypalony, apatyczny, pozbawiony nadziei. Jest też matka Randa, która sprawia wrażenie niezwykle żywotnej i pełnej pogody ducha kobiety, w rzeczywistości targanej zazdrością i nienawiścią. Otrzymujemy więc zaskakująco spójny portret duchowych zombie.

Ale w filmie Tourneura pojawiają się również zombie (wahałbym się przed użyciem określenia „żywe trupy”) w postaci bardziej tradycyjnej. Są to Jesscia i Carrefour – strażnik woodoo. Sympatycy movies zmobie powinni jednak powstrzymać wodzę fantazji – jest rok 1943 a bużdżet filmu to ok. 150 tys dolarów. Dlatego też zombie wyglądają zupełnie jak zwykli ludzie (jedynie Carrefour z mocno wytrzeszczonymi oczami nieco odbiega od zwykłego wyglądu). Wyróżnia natomiast te postaci sposób poruszania – mechaniczny, jakby wykonywany w głębokim transie. Zombie z filmu Tourneura sprawiają też wrażenie kompletnie nieobecnych, a nieobecność ta budzi grozę swoją nieprzeniknioną tajemnicą.

Choć ciała Jessici i Carrefoura nie gniją (stąd bardziej odpowiednie jest określenie „żywe kukły”), to idea istnienia tych postaci jest taka sama jak w filmach Romero czy innych współczesnych zombie movies. Jest nią zawieszenie między życiem a śmiercią. Jak powiedziałby Noel Caroll, autor „Filozofii horroru” zombie są „nieczyste”, ponieważ łączą w sobie różne kategorie: życie i śmierć.

Jak ocenić film, który niewątpliwie jest klasykiem kina grozy? Ocena będzie zależeć od siły przyzwyczajenia widza do współczesnego horroru, który jest przecież z zupełnie „innej bajki”, ale także od jego wrażliwości i cierpliwości. Mając to na uwadzę i fakt, że to jednak romans jest na pierwszym miejscu, oceniam film na sześć czaszek.

Screeny

HO, I WALKED WITH A ZOMBIE HO, I WALKED WITH A ZOMBIE HO, I WALKED WITH A ZOMBIE HO, I WALKED WITH A ZOMBIE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ klasyka poetyckiego kina grozy
+ ekspresjonistyczna poetyka
+ nastrój smutku
+ groza subtelna
+ prapoczątki postaci zombie

Minusy:

- na pierwszym planie historia miłosna
- groza dla bardzo cierpliwych i wrażliwych widzów
- tempo akcji
- trochę się jednak zestarzał

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -