Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DEAD SILENCE

DEAD SILENCE

Martwa cisza

ocena:6
Rok prod.:2007
Reżyser:James Wan
Kraj prod.:USA
Obsada:Ryan Kwanten, Amber Valletta, Donnie Wahlberg, Shelley Peterson, Steve Adams, David Talbot, Bob Gunton, Judith Roberts,
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.14
Głosów:28
Inne oceny redakcji:

„W VI wieku przed Chrystusem, wierzono, że zmarli przemawiają poprzez brzuchy żyjących. Od łacińskich wyrazów, VENTER (brzuch) oraz LOQUI (mówić), wywodzi się słowo brzuchomówca”

Młode małżeństwo, Jamie i Lisa wiedzie spokojne życie z dala od swego rodzinnego miasteczka, Raven Fair. Ich szczęście zostaje jednak brutalnie przerwane morderstwem, Lisy. Pogrążony w rozpaczy mąż podejrzewa, że śmierć ukochanej miała coś wspólnego z lalką, którą ktoś pozostawił pod drzwiami ich domu. Na domiar złego, Jamie staje się głównym podejrzanym w sprawie zabójstwa… Bohater wyrusza, zatem w rodzinne strony, by oczyścić się z zarzutów oraz rozwiązać zagadkę stojącą za śmiercią żony…

Który to już raz twórcy horrorów straszą nas morderczymi zabawkami? Temat ten był podejmowany przez filmowców od dawien dawna. W latach sześćdziesiątych powstał horror „Muñecos infernales” a także „Devil Doll” na postawie opowiadania, Fredericka E. Smitha. Jeszcze wcześniej, bo w 1945 roku światło dzienne ujrzało słynne „Dead of Night”. Seria „Opowieści z krypty” uraczyła nas swego czasu nadspodziewanie dobrym epizodem, zatytułowanym „The Ventriloquist's Dummy” Ostatnimi czasy miłośnicy grozy mogli natomiast oglądać kiczowaty do bólu „Doll Graveyard” oraz wcześniejszy o kilka lat „The Dummy” Mimo wszystko, jeśli pada hasło „mordercze lalki”, niemal każdemu widzowi jako pierwsza do głowy przychodzi seria „Laleczka Chucky” oraz „Władca Lalek”. Widzimy, więc iż wbrew pozorom mamy do czynienia z motywem mocno już wyeksploatowanym. Należy zatem zadać sobie pytanie – czy jest sens tworzenia kolejnego filmu wykorzystującego tak zgrany już motyw? Pytanie jest adekwatne, tym bardziej, kiedy spojrzymy na jakość wielu filmów o tej tematyce… Twórca „Piły”, James Wan nie mógł mieć w tej kwestii wątpliwości, gdyż to właśnie on jest odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię filmu „Dead Silence”.

Przyznam się, że nie jestem miłośnikiem horrorów o lalkach. Co prawda mam sentyment do kilku wymienionych powyżej produkcji, ale teraz filmy te wywołują u mnie jedynie uśmiech na twarzy. Nawiedzone lalki najzwyczajniej przestały mnie straszyć i byłem pewien, że kolejna tego typu historia nawet mnie nie zainteresuje. Całkiem przypadkowo trafiłem właśnie na „Dead Silence” i postanowiłem dać krwawym marionetkom jeszcze jedną szanse. Dlaczego? To proste, zostałem skuszony nazwiskiem reżysera oraz intrygującym hasłem reklamowym, które brzmi „You scream, you die”. James Wan stworzył „Piłę” za niewiele ponad milion dolarów, zyski przekroczyły natomiast sto milionów, a sam obraz doczekał się już kilku kontynuacji. W przypadku „Dead Silence” budżet był już znacznie większy, jednak nie przełożyło się to na równie spektakularny sukces kasowy. Oczywiście kinowa frekwencja i miejsce w box office nie jest żadnym wyznacznikiem jakości filmu. Czy zatem warto poświęcić czas na kolejną historie o upiornych zabawkach?

Cóż, moim zdaniem, tak. W produkcji tej możemy odnaleźć bardzo ciekawe elementy, ale i takie, które pozostawiają wiele do życzenia. Pozytywów jest na szczęście zdecydowanie więcej. Pozwólcie jednak, że zacznę od usterek. Nie najlepiej prezentuje się gra aktorska. Pomijając przekonywującego Boba Guntona oraz zabawnego Donni`ego Wahlberga w roli detektywa śledzącego Jami`ego, aktorstwo wypada blado. Tyczy się to w najwyższym stopniu głównego bohatera, zagranego przez Ryana Kwantena. Innym elementem, którego zabrakło w „Dead Silence” jest logika. Zachowanie bohaterów jest czasami, co najmniej nie na miejscu… Poza tym, widać schematy, którymi posługiwali się scenarzyści. Chwilami razi niekonsekwencja, nie wiadomo czy twórcy chcieli straszyć jump scenkami czy też mrocznym klimatem i długimi ujęciami oczu demonicznych lalek. Wydaje mi się, że Wan wzorował się na horrorach z lat osiemdziesiątych. Nie chodzi mi tu bynajmniej o sam zamysł, lecz o pokaźny zbiór ogranych chwytów. Sama historyjka przypominała mi nieco „Koszmar z Ulicy Wiązów”. Freddy Krueger zastąpiony został w tym przypadku przez lalkarkę, Mary Shaw, a ulica Wiązów przez miasteczko Raven Fair. Dziwnie znajoma wydaje mi się także dziecięca rymowanka, którą zna każde dziecko w miasteczku:

“Beware the stare of Mary Shaw
She had no children, only dolls
And if you see her in your dreams
Be sure you never, ever scream”

Ostrzegawczy wierszyk, zupełnie jak miało to miejsce w filmie Wesa Cravena, to także nie wszystko. Bliźniaczo prezentuje się także sprawa samosądu i zemsty, lecz na tym zakończę wyliczankę, gdyż nie chce zbyt dużo zdradzać…

Dużym atutem produkcji jest złowroga i tajemnicza aura miejsca akcji. Miasteczko jest wyludnione i sprawia naprawdę przygnębiające wrażenie. Historia Mary Shaw prezentuje się niezgorzej i potrafi wywołać ciarki na plecach. Powracająca zza grobu kobieta, wyrywająca języki swym ofiarom potrafi dać się widzowi we znaki. Wszystko przez to, że nigdy nie wiadomo, co za chwile pojawi się w kadrze. Lalki zaś skutecznie zasiewają w nas ziarenko niepokoju i strachu. Marionetki nareszcie straszą! Nie ma tutaj miejsca na wywołujące napady śmiechu sceny rodem z sequeli „Laleczki Chucky” Na uwagę zasługuje również muzyka, która świetnie buduje nastrój tej historii i idealnie współgra z wydarzeniami dziejącymi się na ekranie. W filmie Wana akcja początkowo rozwija się dość leniwie, jednak w pewnym momencie nabiera bardzo szybkiego tempa, co sprawia, że nie da się przy nim nudzić. To wszystko na niewiele by się jednak zdało bez wyszukanego zakończenia. I tutaj kolejny raz mamy do czynienia z niebywałą pomysłowością twórcy „Piły” Podpowiem tylko tyle, że rozwiązanie zagadki spowijającej Raven Fair, jest doprawdy bardzo wyszukane…

Polecam „Dead Silence” wszystkim miłośnikom grozy, spragnionym dobrej rozrywki. Film ten został zadedykowany pamięci Gregga Hoffmana, producenta „Piły”, który zmarł w 2005 roku. Produkcja ta, mimo iż raczej nie zyska popularności poprzedniego dzieła Wana, jest na pewno warta poświęcenia jej czasu. Lalki nareszcie straszą zamiast śmieszyć, a finał z pewnością zaskoczy nie jednego widza. Obraz ten nie jest wolny od wad, lecz zalet jest w nim zdecydowanie więcej niż mankamentów. Jeżeli lubicie horrory o takiej tematyce to nie musze was zachęcać… Jeśli zaś nie przepadacie za nimi, to może po „Dead Silence” zmienicie swoje zdanie? Tak czy inaczej polecam abyście na własnej skórze doświadczyli tego, co stanie się po tym, jak przerwiecie tytułową martwą ciszę…

Screeny

HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE HO, DEAD SILENCE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ atmosfera Raven Fair
+ straszne lalki
+ Mary Shaw
+ muzyka
+ ciekawa historia
+ zakończenie!

Minusy:

- schemat
- gra większości aktorów
- naiwność bohaterów
- kilka drobiazgów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -