Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ALONE a.k.a Faet

ALONE a.k.a Faet

Alone

ocena:8
Rok prod.:2007
Reżyser:Banjong Pisanthanaku Parkpoom Wongpoom
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Masha Wattanapanich, Ratchanoo Bunchootwong, Vittaya Wasukraipaisan, Namo Tongkumnerd,
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.75
Głosów:8
Inne oceny redakcji:
Krzysztof Gonerski - 7
Adach - 7

Nie minęły dwa lata od czasu premiery debiutanckiego filmu Banjonga Pisanthanakuna i Parkpooma Wongpooma, znanego wszem i wobec pod tytułem "Shutter", a tymczasem mamy już kolejny film w reżyserii tej dwójki. Również tym razem jest to historia o zjawie i o tajemniczej, a jednocześnie dramatycznej, przeszłości bohaterów.

Vee i Pim są szczęśliwym narzeczeństwem, a wkrótce mają się pobrać. W momencie gdy ich poznajemy przebywają w Korei Południowej, jednak z powodu choroby matki Pim oboje wracają do Tajlandii. Od tego też mniej więcej momentu wokół niej zaczynają się dziać coraz dziwniejsze i coraz bardziej niepokojące rzeczy. Kobieta twierdzi, że jest nawiedzana przez ducha swej zmarłej siostry bliźniaczki, Ploy. Notabene Pim i Ploy były bliźniaczkami syjamskimi, i nierozdzielone żyły przez kilkanaście lat. W końcu jednak okoliczności sprawiły, że przystąpiono do operacji. Pim sądzi, że siostra pragnie zemsty za swą śmierć, która nastąpiła w dość niejasnych okolicznościach. Vee nie bardzo wierzy w nadprzyrodzony charakter tych problemów, i prosi o pomoc swego znajomego, który jest psychologiem. Pim jednak nie jest zbyt zainteresowana poddaniem się terapii, wciąż uparcie twierdząc, że to duch siostry zakłóca jej spokój. W końcu jednak decyduje się na spotkanie z psychologiem. Podczas kolejnych wizyt wychodzą na światło dzienne liczne fakty z przeszłości sióstr, a obecna sytuacja staje się coraz bardziej jasna, odsłaniając jednocześnie tajemnicę z przeszłości, która na zawsze miała pozostać nieodkryta.

Oglądając ten film, przez pierwsze kilkanaście minut wydawać by się mogło, że to kolejna typowa fabułka, będąca tylko pretekstem do ukazania paru całkiem udanych jump scenek. I faktycznie przez pewien czas wszystko rozgrywa się w bardzo typowy i schematyczny sposób. Gdy jednak coraz lepiej poznajemy bohaterów, a zwłaszcza wydarzenia z ich przeszłości, sprawy przestają być już takie oczywiste. Akcja tocząca się w miarę równym tempie prowadzi widzów do dość zaskakującego fabularnego rozwiązania, które muszę przyznać bardzo mi się spodobało. Chociaż znając całość historii można by stwierdzić, że to typowa historia o zemście zza grobu, to jednak została bardzo umiejętnie opowiedziana i sprawnie nakręcona. Przez to film, który mamy okazję oglądać jest wciągającym i przy okazji dość strasznym obrazem.

Jakkolwiek, pod względem fabuły "Alone" jest nieco lepszy niż "Shutter", jednak pod względem napięcia i strachu, które towarzyszą projekcji, poziom jaki wyznaczył pierwszy film tej reżyserskiej dwójki, nie został osiągnięty. Przede wszystkim nowy obraz jest mniej straszny, mniej tu manifestacji samej zjawy, mniej scen podczas, których widz z napięciem czeka na to, co się za chwilę wydarzy, za to jeszcze więcej retrospekcji tragicznych wydarzeń z przeszłości, dzięki czemu film pobrzmiewa lekką nutkę dramatu. Przez to jednak cierpi ta bardziej "horrorowa" strona obrazu. Jednakże, mimo iż ogólnie "Alone" jest mniej przerażający, trzeba oddać twórcom sprawiedliwość i wspomnieć o kilku momentach podczas, których można się nieźle wystraszyć, a przy lepszym nagłośnieniu, nawet podskoczyć na krześle. Są to jednak typowe jump scenki, które dla osób gustujących w tego typu atrakcjach z pewnością będą zdecydowaną zaletą niniejszego filmu. Znajdzie się jednak również grupa widzów, która posądzi twórców o wtórność w zastosowanych sposobach na straszenie widza.

Tworząc "Alone" Banjong Pisanthanakun i Parkpooa Wongpoom udowodnili, że potrafią kręcić dobre horrory, a doskonały straszak jakim jest "Shutter" nie był jedynie dziełem szczęśliwego przypadku. W zasadzie wszystkie elementy składowe filmowego obrazu, jak aktorstwo, muzyka, czy zdjęcia prezentują sobą dobry lub nawet bardzo dobry poziom. W tych obszarach nie zaszły zbyt wielkie zmiany. Chociaż prawdę mówiąc nie było zbyt wielkiej potrzeby, aby zachodziły, bowiem już w pierwszym filmie prezentowały poziom wystarczający, aby nie było się do czego przyczepiać.

I chociaż oba filmy poruszają diametralnie różne tematy, wciąż za jedną z głównych sił napędowych mają mściwe widmo młodej kobiety. Również technicznie obie produkcje są do siebie bardzo podobne. Jeśli szanowny czytelniku, podobał Ci się "Shutter", możesz śmiało sięgać po "Alone". Również wszyscy ci, którym wciąż wciąż mało historii o dalekowschodnich zjawach, mogą śmiało oglądać i z pewnością nie zawiodą się. Ze swej strony polecam, chociaż "Alone" nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia jak swego czasu "Shutter".

Screeny

HO, ALONE <br/>a.k.a Faet HO, ALONE <br/>a.k.a Faet HO, ALONE <br/>a.k.a Faet HO, ALONE <br/>a.k.a Faet HO, ALONE <br/>a.k.a Faet HO, ALONE <br/>a.k.a Faet

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezła fabuła
+ kilka strasznych scenek
+ dobrze i sprawnie nakręcony

Minusy:

- jednak trochę za mało straszny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -