Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:1408

1408

1408

ocena:9
Rok prod.:2007
Reżyser:Mikael Hafstrom
Kraj prod.:USA
Obsada:John Cusack, Samuel L. Jackson, Mary McCormack, Tony Shalhoub, Alexandra Silber, Paul Birchard, Margot Leicester,
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:7.43
Głosów:76
Inne oceny redakcji:
Skaraś - 8
Krzysztof Gonerski - 8

Jest takie miejsce, w którym niemal każdy człowiek spędza znaczną część życia. Pokój, bo o nim mowa to nie tylko cztery ściany, sufit, podłoga i meble. Można pokusić się o stwierdzenie, że pomieszczenia te bywają cząstkami nas samych. W ich wnętrzach ludzie przeżywają radości i smutki, tamże śnią cudowny sny jak i miewają koszmary. Czy jednak ludzkie emocje, czyny i myśli mogą mieć jakikolwiek wpływ na bądź, co bądź zwykłe budynki? Czy zimne, martwe ściany, potrafią niczym gąbka chłonąć i absorbować ludzki strach, wściekłość czy rozpacz?

Mike Enslin jest podrzędnym pisarzem, który specjalizuje się w zwiedzaniu i spisywaniu relacji z pobytów w rzekomo nawiedzonych domach. Jednak mimo odwiedzenia setek upiornych miejsc, mężczyzna nigdy nie natknął się na nic o nadprzyrodzonym charakterze. Sam, z uwagi na osobiste tragedie, staje się sceptykiem w kwestii zjawisk paranormalnych, po śmierci córki przestaje wierzyć we wszystko, w co wierzył w przeszłości. Domy o reputacji nawiedzonych nie wywierają na nim najmniejszego wrażenia. Pewnego dnia, przeglądając korespondencje, badacz natyka się na tajemniczą pocztówkę z widokiem na nowojorski hotel „Dolphin”. Opatrzona jest ona intrygującym ostrzeżeniem: „Nie wchodź do pokoju numer 1408…” Zainteresowanie Mike`a ów apartamentem potęguje się jeszcze bardziej, gdy próbuje zarezerwować ten pokój na jedną noc. Głos w słuchawce mówi, że numer 1408 „jest niedostępny”, po czym słuchawka z trzaskiem zostaje odłożona. Jak można się łatwo domyślić, pisarz niebawem zjawia się osobiście w Dolphin Hotel i wydaje się być głuchy na ostrzeżenia i prośby dyrektora hotelu, Geralda Olina. Pięćdziesiąt sześć tajemniczych śmierci w tym przerażającym pokoju nie robią na Enslinie wielkiego wrażenia. Dwadzieścia dwa naturalne zgony, o których nigdy nie napisały gazety wzbudzają w nim jedynie nutkę ciekawości, która jeszcze bardziej zachęca do odwiedzenia tego miejsca. Koniec końców, mimo próśb i gróźb Olina, bohater decyduje się doprowadzić do finału to, co sobie zaplanował… Wsiada do windy i jedzie na wskazane piętro by spędzić noc w nawiedzonym apartamencie.
Początek przygody pisarza z pokojem numer 1408 jest dość niewinny. Przez moment nie dzieje się nic nadzwyczajnego jednak nie trzeba być jasnowidzem by wiedzieć, że to tylko cisza przed burzą. Zaczyna się od radia, które samo się włącza i zaczyna dziwne odliczanie… Czyżby do końca życia Mike`a? Jedno jest pewne, im więcej czasu mija, tym większe szaleństwo zaczyna pochłaniać pokój 1408…

Motyw nawiedzonego domu jest prawie tak stary jak sam horror. Zarówno w literackiej jak i filmowej formie, mieliśmy multum przykładów na poparcie tej tezy. Domy nie zawsze bywały nawiedzone przez duchy. Nie za każdym razem mieliśmy wszak do czynienia z pobrzękującymi łańcuchami, stereotypowymi wyobrażeniami zjaw. Bywały przypadki domów nawiedzonych przez nieokreślone zło, i tak też jest w przypadku horroru „1408”. Jeśli mowa o filmach z nawiedzoną posesją w tle, jako pierwszy do głowy przychodzi mi „The Haunting” z 1963 roku w reżyserii Roberta Wise`a. Zaraz za nim w korowodzie upiornych domostw kroczy „Amityville” Stuarta Rosenberga, „The Changeling” Petera Medaka, „Lśnienie” Stanleya Kubricka czy też „The Legend of Hell House” Johna Hougha. Czy po seansie „1408” będę mógł do tej nawiedzonej wyliczanki dołączyć film Mikaela Hafstroma?

Cóż, zacznę od tego, że w tym wypadku mamy do czynienia z obrazem diametralnie innym od wyżej wymienionych. Jako, że niżej podpisany jest wielkim miłośnikiem tego typu historii, była to miła odmiana. Na pozór film może kojarzyć się chociażby z „Lśnieniem”, mamy przecież ku temu, co najmniej kilka powodów. Po pierwsze, Stephen King, który jest autorem zarówno powieści „Lśnienie” jak i opowiadania „1408” ze zbioru „Wszystko jest względne”. Po drugie powierzchowność samej opowieści. Tak w omawianym filmie, jak i w „Lśnieniu” głównym bohaterem jest pisarz, mało tego, w obu dziełach straszą nas nawiedzone hotele! (Dolphin hotel w „1408” i Panorama w „Lśnieniu”) Mimo tych zbieżności, podobieństwo jest jak już wspomniałem tylko powierzchowne i w żadnym wypadku nie można posadzić Kinga o autoplagiat. Przed obejrzeniem kolejnej ekranizacji mistrza horroru, niepokoiło mnie jedynie efekciarstwo, które doskonale widoczne było już w oficjalnej reklamówce. Stokroć bardziej, bowiem cenie sobie powolne tworzenie nastroju, staroświeckie skrzypienie zawiasów w drzwiach i stopniowo narastającą grozę, od naszpikowanych efektami specjalnymi tandetnych filmów, które wszystko pokazują już na samym początku.

Najlepszym przykładem takich zabiegów jest koszmarny remake wymienionego wcześniej „Nawiedzonego Domu”. Oryginał w mistrzowski sposób potrafił przestraszyć tym, czego nie widać, zaś nowa wersja z 1999 roku rzucając na prawo i lewo komputerowymi straszydłami wzbudza tylko i wyłącznie głośny śmiech. Adekwatne jest, zatem pytanie czy „1408” ustrzegł się tego grzechu? Moim zdaniem, zdecydowanie tak!

W owej produkcji paranoja, w jaką popada bohater podczas swojego pobytu w pokoju, jest nakreślona rewelacyjnie. Efekty, nawiasem mówiąc bardzo dobre, nie psują atmosfery filmu, a wręcz ją podkręcają. Wszystko to okraszone jest ponadto świetnym aktorstwem Johna Cusacka. Sytuacja Mike`a Enslina szybko zaczyna zdawać się widzowi beznadziejna, nie widać światełka w tunelu, nie ma żadnej szansy na wydostanie się z pokoju… W pewnym momencie okazuje się, że jedyną możliwością uwolnienia się z tego piekła jest pójście w ślady kilkudziesięciu poprzednich lokatorów apartamentu. Samobójstwo to jedyny sposób na to by wymeldować się z Hotelu Dolphin. To miejsce zdaje się pobudzać lęki i pragnienia mieszkańców. Enslin będzie, więc zmuszony przeżyć na nowo utratę córeczki, będzie miał też okazje do rewizji swoich sceptycznych poglądów na temat ukrytego świata. Niektórym widzom wplecenie czegoś głębszego (problem wiary) w tą historie, może wydać się banalne i przyczepione na siłę. Według mnie, w obrazie Hafstroma wyszło to całkiem naturalnie i dodaje filmowi kolorytu. Przemiana bohatera z „Niewiernego Tomasza” w człowieka przerażonego tym, co się wokół niego dzieje, jest moim zdaniem bardzo realistyczna.

Prócz Cusacka na brawa zasłużyli także grający dyrektora hotelu Samuel L Jackson oraz Mary McCormack, która wcieliła się w żonę Mike`a. Dużym plusem jest niezaprzeczalny fakt, iż film przez cały czas trzyma w napięciu, mimo nieco niemrawego początku, koniecznego by przedstawić rutynę i sceptycyzm głównego bohatera, na ekranie cały czas coś się dzieje. Jest to coś niebywałego zważywszy na fakt, że większa cześć filmu toczy się w tytułowym apartamencie. Jak już napomknąłem, świetne wrażenie robią efekty specjalne. Paranoiczny klimat jest tak silny, że chwilami nie wiadomo nawet czy obserwujemy realny świat czy też kolejną sztuczkę pokoju numer 1408. Natężenie tego typu sytuacji potęguje się w końcówce filmu i jest chyba jednak lekką przesadą, lecz to doprawdy niewielki minus tego świetnego obrazu. Samo zakończenie jest jednak kolejną zaletą produkcji, i choć może nie jest bardzo zaskakujące, to nie można powiedzieć żeby było nieciekawe.

Polecam „1408” każdemu miłośnikowi horrorów. Jest to moim zdaniem jeden z najlepszych filmów o nawiedzonych domach, jakie powstały w ostatnich latach. W zasadzie ciężko jest tutaj mówić o nawiedzonym domu, gdyż dziwne przypadki występują jedynie w tytułowym pokoju. Nieważne, w każdym razie mamy tutaj do czynienia z jednym z najlepszych horrorów 2007 roku oraz z najlepszą od kilku lat ekranizacją utworu Stephena Kinga. Każdy miłośnik talentu „króla grozy” powinien obejrzeć „1408” by przekonać się jak krótkie opowiadanie zostało rozbudowane i zaadoptowane na scenariusz filmowy. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że inni twórcy wezmą przykład z tego dzieła i doczekamy się jeszcze wielu równie udanych ekranizacji prozy Kinga… W przygotowaniu do filmowej adaptacji są już przecież kolejne utwory Amerykanina. Jakie one będą? Cóż czas pokaże, można mieć tylko nadzieje, że będą dorównywały poziomem pokojowi numer „1408”

Screeny

HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408 HO, 1408

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ aktorstwo.
+ atmosfera paranoi.
+ „sztuczki” pokoju numer 1408.
+ efekty specjalne.
+ trzyma w napięciu.
+ dobra ekranizacja utworu Stephen Kinga.

Minusy:

- chwilami trudno oddzielić prawdę od schizofrenicznych wizji bohatera.

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -