Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:1942

1942

1942

ocena:5
Rok prod.:2006
Reżyser:Kelvin Tong
Kraj prod.:Singapur
Obsada: Hiroyuki Hasegawa, Seichiro Okawa, Toshhide Onisuka, Tetsuya Chihiro,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:2.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Horror wojenny jest dość frapującą odmianą filmu grozy. Bo czyż można sobie wyobrazić większy horror niż sama wojna? Twórcy kina grozy twierdzą, że tak. Bo jeszcze straszniej jest, gdy poza wrogiem na życie żołnierzy czyhają istoty z zaświatów. Tak było w m.in. w koreańskim „R-Point”, tak też jest w pochodzącym z Singapuru filmie Kelvina Tonga, pt. „1942”

Malezja rok, 1942. Pięcioosobowa grupka japońskich żołnierzy w wojennym rozgardiaszu odłącza się od swojej dywizji. Zagubieni błąkają się po zdającej się nie mieć końca malajskiej dżungli. Z niepokojem odkrywają, że zawodzą ich zmysły orientacji i kompasy - wciąż wracają w to samo miejsce. Co gorsza ich samotnej wędrówce ktoś towarzyszy. I nie są to wcale żołnierze wrogich wojsk, lecz tajemnicza kobieca postać. W ich szeregi wkrada się nieufność i chaos, w dodatku okazuje się, że jeden z żołnierzy jest szpiegiem...Czeka ich naprawdę bardzo długa droga do domu...

Reżyser filmu, Kelvin Tong to „gorące nazwisko” singapurskiej kinematografii. Młody twórca zrealizował jak na razie pięć kinowych filmów (szósty w drodze), z czego każdy cieszył się sporym powodzeniem u rodzimej publiczności. Jest też zdobywcą kilku nagród na międzynarodowych festiwalach (m.in. w Rotterdamie i Sztokholmie).

„1942” jest trzecim, obok „The Maid” i „Men In White” w karierze Tonga, filmem grozy. Nie miałem okazji zobaczyć tych dwóch obrazów, trudno więc oceniać jak na ich tle wypadł recenzowany film. Z całą pewnością można jednak stwierdzić po seansie „1942” że Tong nie tylko lubi kręcić horrory, ale także lubi je oglądać. Omawiany film nosi bowiem wyraźne ślady inspiracji słynnymi produkcjami grozy: „Blair Witch Project”, „Inni” czy wspomniany „R-Point”. Z pierwszego Tong zaczerpnął przede wszystkim motyw grupki osób, która gubi się w nawiedzonym lesie. W „1942” las zastąpiono tropikalnym i nie da się ukryć, że sceneria dżungli jest znacznie bardziej imponująca i, rzecz jasna, o wiele bardziej egzotyczna. Właściwe sam fakt zabłądzenia w takim miejscu budzi wystarczającą grozę, dlatego też miejsce akcji w obrazie Tonga należy do jego niewątpliwych zalet. Szkoda, że nie wykorzystano ją w sposób maksymalny. Historia zyskałaby jeszcze na wiarygodności, gdyby bohaterów filmu pogonił jakiś dziki zwierz albo ukąsił jakiś oślizgły gad.

Z „Blair Witch Project” pochodzi też pomysł na „film w filmie”. U Tonga wprawdzie otrzymujemy także obraz filmowany obiektywnie, lecz znajdziemy też w nim wiele ujęć filmowanych małą ręczną kamerą. Jeden z bohaterów, Fui, jest wojskowym kamerzystą, który zamiast filmować przeprawę japońskiej dywizji najczęściej filmuje duchy. Istoty z zaświatów z dziwną ochotą pchają się przed kamerę. Oczywiście, widz rozpoznaje w tym pomysł na próbę nieschematycznego wprowadzenia grozy, zabieg ten jednak z małą zmianą aż zanadto przypomina tajlandzki „The Shutter” (w tym filmie zamiast kamery był polaroid).

Z „R-Point” pochodzi natomiast najwięcej fabularnych elementów - zagubiony oddział żołnierzy, dżungla, prześladujące bohaterów zjawy. „1942” góruje jednak na koreańskim horrorem znacznie rozważniejszym dawkowaniem scen grozy, które w „R-Point”, zwłaszcza pod jego koniec, skutecznie popsuły udanie budowaną atmosferę niesamowitości. Niemniej to koreański horror budził znacznie więcej grozy...no i oczywiście powstał przed omawianym obrazem z Singapuru. Tong stara się połączyć włączyć w fabułę elementy kina psychologicznego, co wymaga jednak znacznie mniej schematycznych postaci. Grupka żołnierzy składa się bowiem z typowych przedstawicieli żołnierskiej braci: mamy więc „twardziela”, „histeryka”, „żółtodzioba” , „ślepo posłusznego” oraz „mądrego dowódcę”. Najciekawiej wypada surowy sierżant Sato, „twardziel”, w cywilu nauczyciel.

A co z „Innymi”? Zdradzić nie mogę, ale uważny widz raczej bez problemu odgadnie co łączy te dwa filmy. Dlatego też finałowa puenta nie należy do nazbyt zaskakujących, choć wydaje się być zgrabnym zwieńczeniem całej historii.

Film Tonga jest więc sprawnie zrealizowanym obrazem, z pięknymi zdjęciami, przyzwoitym aktorstwem i z umiejętnie dawkowaną grozą. Próżno jednak szukać w nim oryginalności czy przeszywających najprawdziwszą grozą scen. To film adresowany głównie do miłośników azjatyckich ghost story, którym nie przeszkadza wojenny kostium i towarzyszące seansowi uczucie deja vu.

Screeny

HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942 HO, 1942

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawnie zrealizowany
+ zdjęcia
+ sceneria dżungli
+ zgrabne, choć nie zaskakujące zakończenie
+ rozsądne dawkowanie grozy

Minusy:

- uczucie deja vu
- rozsądek, rozsądkiem, ale czasem przydałoby się coś bardziej wyrazistszego niż majacząca w oddali sylwetka zjawy
- postaci niezbyt skomplikowane
- dla niewybrednych fanów asian ghost story

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -