Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HATCHET

HATCHET

Topór

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Adam Green
Kraj prod.:USA
Obsada:Joel Moore, Tamara Feldman, Deon Richmond, , Kane Hodder, Robert Englund, Tony Todd, John Carl Buechler,
Autor recenzji:Emilio
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:4.54
Głosów:26
Inne oceny redakcji:
Skaraś - 8

"It's not a remake, it's not a sequel and it's not based on a japanese one – OLD SCHOOL AMERICAN HORROR "

(Hasło reklamowe filmu)

Kto by pomyślał, że nadejdą czasy, w których filmy będą reklamowane tym, że nie są żadnymi kontynuacjami czy remakami starych przebojów… Cóż, w dobie mody na odgrzebywanie hitów sprzed lat i kręcenie kolejnych sequeli, sam fakt, że produkcja jest czymś świeżym wydaje się interesujący. „Hatchet” Adama Greena nie jest jednak niczym nowym, jak głosi drugi człon hasła reklamowego, miał to być oldschoolowy, amerykański horror. Możemy, zatem spodziewać się po nim utartych schematów i atmosfery rodem z kiczowatych filmów grozy z lat osiemdziesiątych. Wszystko to doprawione zostało solidną dawką czarnego humoru.

Fabuła jest prosta jak drut, otóż grupa przyjaciół postanawia urządzić sobie imprezę życia w Nowym Orleanie. Młodzi ludzie, przesiadują w pubach, bawią się na ulicznym festynie Madi Gras, spożywając przy okazji morze alkoholu i podrywając panienki. Wszyscy wydają się być w siódmym niebie… Wszyscy za wyjątkiem Bena, którego niedawno rzuciła dziewczyna. Chłopak nie ma ochoty na balowanie w mieście, namawia zatem swego przyjaciela, Marcusa na osobliwą wycieczkę po nawiedzonych bagnach. Bohaterowie zgłaszają się w tym celu do lokalnego przewodnika, który zabiera ich w rejs w ów upiorne miejsce. Oprócz dwójki nastolatków, cieszące się złą sławą pustkowie zamierza odwiedzić pseudo reżyser filmowy, Shapiro, dwie piękne dziewczęta Misty i Jenna, państwo Permatteo, tajemnicza Marybeth oraz wspomniany przewodnik Shawn… Uczestnicy rejsu nie zdają sobie jednak sprawy z niebezpieczeństwa, jakie im zagraża na przeklętych luizjańskich moczarach. Otóż wiele lat wcześniej, w tym rejonie mieszkał ojciec z potwornie zdeformowanym synem, Victorem Crowleyem. Chłopiec ze względu na swą brzydotę był ofiarą drwin rówieśników. W pewną halloweenową noc, banda wyrostków zakradła się pod jego dom i próbowała fajerwerkami wywabić go na dwór. Dochodzi do tragedii, drewniany budynek staje w płomieniach, Victor ginie. Chłopiec ponosi śmierć jednak nie w wyniku poparzeń a od ciosu toporem, za pomocą, którego ojciec chciał wydostać swego jedynaka na zewnątrz. Tamtej nocy nad bagnami zawisła klątwa, a powstały z martwych Victor Crowley staje się panem tamtejszych lasów i morduje każdego, kto zbliży się do jego domu… Jak z łatwością można się domyślić, dla wszystkich turystów wycieczka po bagnach może być ostatnią w życiu.

„Old school american horror” żadnych nowości fabularnych wnosić nie mógł. Twórcom filmu chodziło wszak, o wykorzystanie do bólu już wyeksploatowanych schematów. Filmowcy zapowiadali swoją produkcje jako powrót do klimatów rodem z lat osiemdziesiątych i myślę, że do pewnego stopnia to się im udało. W tym celu do pracy nad ów obrazem zaproszono kultowych aktorów kina grozy takich jak, Robert Englund, Tony Todd czy Kane Hodder. W prawdzie oprócz trzeciego z tych panów, żaden nie gości na ekranie zbyt długo, to jednak dla takiego smaczku warto sięgnąć po film Greena. Rólki Todda i Englunda, mimo, że epizodyczne to jednak bardzo zapadają w pamięć. Salwę śmiechu może wywołać szczególnie krótki dialog bohaterów z odtwórcą roli Candymana. Pozostałe role przypadły głownie mało znanym aktorom serialowym, którzy poradzili sobie bardzo różnie. Obok zabawnego Deona Richmonda czy Parry`ego Shena mamy żałośnie grającą Tamare Feldman. Nie dostała ona wprawdzie roli komediowej, jak to było w przypadku Richmonda i Shena, ale nie zmienia to faktu, że zadaniu nie sprostała. Niczego zarzucić nie można natomiast muzyce, tutaj na samym początku uraczeni zostajemy utworem „This Is The New Shit” Marilyna Mansona, co z pewnością ucieszy fanów kontrowersyjnego artysty. Jednak największy atut produkcji to z pewnością efekty gore, wykonane przez Johna Carla Buechlera. Te są wręcz kapitalne i w trakcie projekcji często przyjdzie nam je podziwiać. Hektolitry posoki zalewają kinowy ekran, wnętrzności i oderwane kończyny, co chwile fruwają w powietrzu i makabrycznie przyozdabiają okoliczną roślinność. Widzowie lubujący się w krwawych filmach powinni być, zatem w pełni usatysfakcjonowani. Domek na odludnych bagnach, las, grupa ludzi i polujący na nich maniakalny morderca… Nie przypomina wam to czegoś? Jeśli dodam, że ów maniaka gra Kane Hodder, wszystko staje się jasne. Skojarzenie z „Piątkiem Trzynastego” nasuwa się same, jednak nie jest ono zbyt trafne. Swój obraz Green potraktował bowiem z dużym przymrużeniem oka. Reżyser starał się wyśmiać konwencje i przygotował w związku z tym mnóstwo mniej lub bardziej udanych gagów. O ile niektóre momenty faktycznie były zabawne to inne wywoływały tylko i wyłącznie uśmiech politowania. Jeśli spodziewacie się po „Hatchet” choć odrobiny powagi to srogo się zawiedziecie, w filmie tym jest zdecydowanie więcej akcentów komediowych niźli typowych dla kina grozy. Jako horror komediowy produkcja ta jest niezła, ale nie rewelacyjna. O niebo lepsza pod tym aspektem była niedawna „Krwawa Uczta” Johna Gulagera.

„Hatchet” to film celowo kiczowaty i schematyczny, w którym prosta fabuła jest jedynie pretekstem do przeprowadzenia chorej masakry. Do jego obejrzenia zachęca z pewnością obsada i liczne efekty gore. Odpycha nieznacznie gra aktorska oraz poczucie humoru, które chwilami nie jest najwyższych lotów. Zabawne i groteskowe sytuacje przeplatają się z żenującymi, ale dla tych pierwszych można przymknąć oko na mniej udane żarty filmowców. O ile darzycie sympatią, nieco tandetne filmy z lat osiemdziesiątych to jest to obraz właśnie dla was. Jeśli lubicie groteskę i makabrę rodem z „Martwicy Mózgu”, „Krwawej Uczty” czy„Martwego Zła” to pewnie spodoba wam się opowieść o zdeformowanym Victorze… Ale moim zdaniem każdy z wymienionych powyżej tytułów jest dużo lepszy niż „Topór” Greena.

Screeny

HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET HO, HATCHET

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ groteska
+ efekty gore
+ kilka gwiazd kina grozy w jednym filmie!
+ chwilami zabawny…

Minusy:

-… no właśnie, zabawny tylko chwilami.
- gra głównej bohaterki
- za dużo akcentów komediowych

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -