Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL

RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL

Red Account: My Blood Angel

ocena:4
Rok prod.:1988
Reżyser:Toshiki Sato
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Tomoko Shinomiya
Autor recenzji:Lohikaarme
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Tandetna fabuła, nie najlepsze efekty specjalne, aktorzy, o których lepiej nie wspominać i wszechobecna cenzura. Taki jest zazwyczaj efekt łączenia produkcji AV (japońska pornografia) z gore. „Red Account: My Bloody Angel” nie wyłamuje się z tego schematu.

Cała (z założenia zapewne bardzo tragiczna) historia, z jaką mamy do czynienia w „Red Account”, opowiedziana jest przez młodą kobietę Tomoko. Obecnie przebywa ona w więzieniu - co wprawdzie nie jest jednoznacznie powiedziane, ale można się tego domyślać. Swego czasu była żoną muzyka imieniem Masao. Poznała go, gdy pracowała jako pielęgniarka w szpitalu, a on trafił tam po wypadku. Szybko nawiązali bliższą znajomość i wkrótce pobrali się. I wszystko układało się dobrze, jednak jak to zwykle bywa, do czasu. Masao zaczął komponować nowe utwory i szybko zatracił się w tym bez reszty. Przestał zwracać uwagę na cokolwiek, poza swą pracą. Jego żona uznała więc, że najpewniej został opętany przez diabła. Zwróciła się do przyjaciela męża z lat szkolnych, pana Kawakami, z prośbą o odprawienie egzorcyzmów. Te jednak na niewiele się zdały, gdyż zdaniem Kawakami diabeł, który początkowo jakoby zagnieździł się w oku Masao, teraz przeniósł się na narządy wewnętrzne i nie da się go wypędzić bez zastosowania drastycznych środków.

Jednak zanim dojdzie co do czego i w ruch pójdą noże oraz tasaki, przez pierwsze kilkanaście minut możemy "podziwiać" jak Tomoko i Masao współżyją ze sobą w najprzeróżniejszych pozach. W sumie w całym filmie scen tego typu jest więcej, jednak w pierwszej połowie wypełniają one zdecydowaną większość czasu. Wszystko oczywiście przy udziale zasłaniającej momentami pół ekranu, optycznej cenzury. Jednakże nie wątpliwej jakości sceny erotyczne stanowią o przynależności niniejszego filmu do horrorów. Cała „zabawa” na dobre rozkręca się bowiem dopiero po mniej więcej pół godzinie, kiedy to podjęta zostaje decyzja, że diabła należy niezwłocznie usunąć z ciała Masao. Nieszczęśnik najpierw zostaje uduszony przez Kawakami (co ciekawe, obecna przy wszystkim Tomoko nie wnosi sprzeciwu, nawet asystuje w zabójstwie), a następnie zaczyna się iście krwawy spektakl. Czegoż tu nie ma? Jest spuszczanie krwi, jest wydłubywanie oka, wreszcie jest cięcie i krojenie wszelkiego rodzaju. Gdy zaś ciało Masao, jest w takim stanie, że można by je spokojnie wysyłać w niewielkich paczkach, Tomoko zaczyna się „łasić” do plastikowych worków, w których upakowane są narządy wewnętrzne, oraz tulić do pozbawionego wszystkich kończyn i głowy korpusu. Pod koniec mamy zaś kilkuminutową sekwencję masturbacji uciętą kończyna górną. Jest jeszcze parę innych mniej lub bardziej szokujących czy groteskowych scen, ale każdy chętny z pewnością sprawdzi już to samemu.

Same krwawe efekty niestety nie prezentują sobą najwyższego poziomu. W zasadzie nie ma tu praktycznie nic, czego przy odrobinie pomysłowości i niewielkich nakładów finansowych, nie dałoby się nakręcić w domowym zaciszu. Wszystkie ujęcia, gdzie pojawia się większa ilość krwi nagrywana są, co nie powinno być żadnym zaskoczeniem, na dużych zbliżeniach, a operator jak ognia unikał szerszych kadrów. No, ale w końcu prościej zrobić wyglądające bardziej wiarygodnie krwawe efekty, gdy kamera znajduje się o kilka centymetrów od filmowanego obiektu.

Z całą pewnością film jest krwawy, z deka chory również, ale mimo wszystko raczej słaby. Na dobrą sprawę, ratuje go fakt, że trwa niecałą godzinę, więc zdąży się skończyć, nim na dobre zacznie nudzić. Nie da się bowiem ukryć, że fabuła sama w sobie, to śmiech na sali. Film zaś bez większej straty można by przewinąć na podglądzie, ewentualnie zatrzymując się przy co lepszych scenach, i w sumie na jedno wyjdzie. No ale cóż, taka już konwencja filmów z pogranicza pornografii i gore. Na mnie nie zrobił większego wrażenia (preferuję gore w bardziej inteligentnym wydaniu), jednak ludziom, którzy fantazjują na temat bliższego kontaktu z rozczłonkowanym ciałem, być może "Red Account: My Bloody Angel" spodoba się bardziej.

Screeny

HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL HO, RED ACCOUNT: MY BLOOD ANGEL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezbyt długi
+ kilka niezłych scen i ujęć

Minusy:

- szczątkowa fabułka
- kiepskie aktorstwo
- mocno przeciętne efekty

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -