Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ALIEN: RESURRECTION

ALIEN: RESURRECTION

Obcy. Przebudzenie

ocena:7
Rok prod.:1997
Reżyser:Jean-Pierre Jeunet
Kraj prod.:USA
Obsada:Sigourney Weaver , Winona Ryder , Dominique Pinon , Ron Perlman , Dan Hedaya , J.E. Freeman , Brad Dourif ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.03
Głosów:37
Inne oceny redakcji:
Skaraś - 7
Adach - 6
M@rio - 8

Jean-Pierre Jeunet jest dziś jednym z najsłynniejszych francuskich reżyserów. Sławę zawdzięcza swojemu niezwykłemu talentowi. Nie ukończył żadnej filmowej szkoły, zaczynał od realizacji, wespół z Marc`iem Caro, animowanych krótkometrażówek. Obaj twórcy zadebiutowali, nagrodzonym m.in. Cezarami, filmem „Delicatessen” - futurystyczną czarną komedią o mieszkańcach pewnej kamienicy, którym na obiad serwuje się nowoprzybyłych lokatorów. Później było nominowane do Złotej Palmy, na festiwalu w Cannes, „Miasto zaginionych dzieci”, ale dziełem najsłynniejszym i najczęściej nagradzanym (łącznie z nominacjami do Oscara) jest „Amelia” - baśniowa opowieść o współczesnej wróżce. „Bardzo długie zaręczyny” - europejska superprodukcja i nieoficjalny prequel „Amelii” Jeunet zrealizował już jak reżyser powszechnie szanowany i uznany. „Obcy-przebudzenie”, trzeci w kolejności kinowy film Francuza, różni się pod wieloma względami od jego pozostałych obrazów. Po pierwsze został wyreżyserowany na zlecenie hollywoodzkich producentów, za olbrzymie pieniądze (prawie 70 mln dolarów). Był też pierwszym samodzielnie nakręconym przez Jeuneta filmem - Marc Caro wystąpił jedynie w roli „consultant designer”, a także obrazem, w którym poza ulubionym aktorem reżysera, Dominique`iem Pinon`em, całą obsadę stanowili Amerykanie, w tym gwiazdy - Sigourney Weaver oraz Winona Ryder. Choć Jeunet po „Obcym. Przebudzenie” stwierdził, że już nigdy nie da się skusić Hollywood, a film powszechnie uważa się za najsłabszy w jego dorobku, to z pewnością wielu reżyserów życzyłoby sobie tak „słabych” w karierze obrazów.

Film rozpoczyna się dwieście lat po wydarzeniach z trzeciej części „Obcego”. Na wojskowym statku medycznym „Auriga” trwają prace nad „wyhodowaniem” Obcego oraz nad sklonowaniem Ripley, która zginęła, nosząc w sobie zarodek potwora. Genetyczny eksperyment kończy się powodzeniem (choć po wielu nieudanych próbach), jednak „nowa” Ripley nabyła także niektórych właściwości Obcego - posiada nadludzką siłę, zdolność regeneracji i zwierzęce instynkty, a jej krew, choć czerwona, jest w istocie żrącym kwasem. Ponieważ Obcy są bardzo żarłoczne, na Aurigę przybywa statek przemytników Betty z dostawa świeżych ludzkich ciał. Transakcja udaje się, obie strony są zadowolone. Ale właśnie wtedy z metalowych klatek wydostają się doświadczalne egzemplarze Obcych. Większości wojskowych i części personelu medycznego udaje się ewakuować, ale inni, w tym załoga Betty, zostaje na Auridze. Wspomagani przez Ripley, która mimo pokrewieństwa z potworami, ma w sobie więcej ludzkich cech, kosmiczni przemytnicy rozpoczynają walkę o przetrwanie na statku opanowanym przez Obcych i ich Królową.

Kiedy kręci się czwartą część z serii zapoczątkowanej filmem-legendą trudno o oryginalność. Tej na pewno nie zobaczymy w filmie Jeuneta, choć pojawiają się pewne nowinki. Tyle tylko, że pozostają one w zgodzie z Pierwszym Prawem Sequelu, które mówi: „wszystkiego więcej”. Zamiast więc jednego kosmity-potwora, który w trzeciej części dziesiątkował kryminalistów na planecie-więzieniu, mamy dwanaście sztuk wyjątkowo paskudnych i zabójczych Obcych. Jakby tego było mało bestie są diabelsko inteligentne. Aby wydostać się z metalowej klatki nie wahają się uśmiercić jednego ze swych współtowarzyszy, by żrący kwas wydobywający się z jego rozszarpanego ciała rozpuścił podłogę. Potrafią też doskonale pływać i nurkować. A na dodatek są jeszcze bardziej wstrętne niż w poprzednich częściach serii - zużyto ponad 200 litrów sztucznego śluzu, najwięcej z całej serii o Obcym! Ale film Jeuneta nie oferowałby niczego szczególnego, gdyby skończyć się miało tylko na oślizgłych śmiertelnie skutecznych w mordowaniu ludzi Obcych. Otrzymujemy zatem Królową, która wykluwając się w ciele Ripley, odziedziczyła część ludzkich genów, co przełożyło się na wykształcenie gigantycznej macicy. To z niej właśnie wydostaje się Obcy-mutant (to największa nowinka, z tych, o których wspominałem ). Owa krzyżówka człowieka i potwora, z ludzką głową i ślepiami potulnego psa, o paszczy uzbrojonej w rząd baaardzo długich i ostrych jak brzytwa kłów, o olbrzymim cielsku na pajęczych nogach, posiada siłę, tak potężną, że jednym machnięciem swych szponiastych łap, urywa łeb samej Królowej. Jest też stworem wysoce nieprzyjemnym wizualnie, ale zarazem w swej obrzydliwej makabryczności niezwykle intrygującym i pomysłowym. Co więcej twórcy filmu próbują sztuki, która nie byłaby możliwa, przy klasycznej wersji Obcego - nowonarodzony potwór, zwany z tej przyczyny Newborn`em, jest zarówno bestią, która jednym leniwym ruchem łapska robi miazgę z głowy jednego z żołnierzy, a z drugiej strony - jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało - wyrośniętym nad wiek dzieckiem. Wrażenie tego rodzaju pojawia się z powodu jego niewinnego, wręcz bezbronnego spojrzenia, którym potwór chce nam powiedzieć: „pokochajcie mnie”. Nawet szkoda, że scenarzysta zgotował mu w finale taki los....

Skoro zahaczyliśmy o niesmaczności, to w ramach realizacji Pierwszego Prawa Sequelu także obrzydliwości jest w tym filmie więcej. A pomyśleć, że kiedyś niesmak wywoływała scena z „Obcego - ósmego pasażera Nostromo” Ridleya Scotta, w której to z piersi Kane`a wydostawał się chest-burster. W filmie Jeuneta takich scen jest co najmniej kilka. Przy czym jedna z nich jest tak perwersyjna, że mógł ją tylko wymyślić słynący z nieskrępowanej wyobraźni sam reżyser (z drugiej jednak strony makabra podana w sposób dosłowny nie jest specjalnością Francuza). Chodzi o scenę, w której kamera zanurza się przez otwarte usta jednego z „zainfekowanych”, nurkuje do jego trzewi, tam natrafia na uzbrojonego w szpilki zębów chest-burstera, który następnie przebija się przez pierś „zainfekowanego” oraz głowę „złego uczonego”, którego zainfekowany „przytulił” do siebie. Niewiarygodna scena!

Właśnie! Choć dostajemy film dokładnie skrojony wedle Pierwszego Prawa Sequelu, dostajemy również, w ramach rekompensaty, kilka doprawdy zdumiewających scen. Choćby sama czołówka (ale dostępna tylko w wersji reżyserskiej) (1), gdy uzbrojona w potężne zęby szczęka, okazuje się być częścią zmutowanego komara (inteligentna i subtelna kpina reżysera z serii). Wymieniać pozostałych scen nie ma sensu, bo pełnie swej wartości objawiają dopiero na ekranie.

Zaletą czwartej części Obcego, obok naprawdę znakomitych efektów (stały współpracownik Jeuneta, mag od filmowych sztuczek, ukrywający się pod pseudonimem, Pitof), jest dynamizm opowieści. Jeunet wyciągnął wnioski z lekcji, jaką otrzymał David Fincher, reżyser „Obcego 3”. Późniejszy twórca „Siedem” zaplątał się we wątki mistyczno-religijne, co nie wyszło filmowi na dobre. Francuski reżyser porzucił „ambicje” i postawił na akcję. Praktycznie cały czas oczy widza są karmione wizualnymi atrakcjami. Jest krwawo, jest obrzydliwie, jest wybuchowo, a czasem zabawnie, gdy Ripley albo Johner (Ron Perlman) celnie zaripostują. Jest też w tym filmie siła kina w czystej postaci, która niemal stawia go na równi z „Obcym- decydujące starcie” James`a Camerona. Jedyne, co wydaje się zbędne, to eksponowanie motywu macierzyństwa Ripley, która stał się matką dla Newborn`a. Próbuję się stworzyć pozory głębi postaci, która straciła już bodaj w drugiej części, bez większego przekonania. Zastanawia też, jakim sposobem „bardziej ludzka niż ludzie”, Call dostała się na statek przemytników. Wyraźnie nie pasuje do tej bandy

Zaletą filmu jest także klasowe aktorstwo. Spisały się gwiazdy - Sigourney Weaver i Winona Ryder (choć z wcześniejszymi zastrzeżeniami), jak i pozostali aktorzy - Ron Perlman, który wystąpił wcześniej u Jeuneta w „Mieście zaginionych dzieci”, Dominic Pinon, etatowy aktor francuskiego reżysera, a także J.E Freeman w roli czarnego charakteru, dr Wrena. W drugoplanowej roli dr. Gedimana pojawia się także Brad Dourif, którego nie tak dawno mogliśmy oglądać w „Halloween” Roba Zombiego. Zagrał w remake`u klasyka horroru szeryfa Bracketta.

„Obcy. Przebudzenie” nie jest filmem wybitnym, ani rewolucyjnym. Dostajemy wszystko to, czego zabrakło części trzeciej, a co zdążyliśmy polubić z dwóch pierwszych filmów z serii o Obcym. Tylko, że z naddatkiem. Ale jest to całkiem niezłe zwieńczenie cyklu. Bez fajerwerków artyzmu, ale też bez obciachu, jakiego zazwyczaj można się spodziewać po czwartym filmie z serii. Mimo wszystko wolę Jeuneta, gdy kręci pełne magii filmowe baśnie, takie jak „Amelia” czy „Bardzo długie zaręczyny”. On zresztą też chyba woli je kręcić.


(1). Tych, których interesuje, czym różni się wersja reżyserska od zwykłej, odsyłam pod ten adres:
http://www.kmf.org.pl/dir_cut/alien_resurrection.html

Screeny

HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION HO, ALIEN: RESURRECTION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoite zwieńczenie serii o Obcym
+ pełen wigoru
+ efekty
+ Newborn
+ Obcy jeszcze bardziej paskudne i zabójcze
+ dużo się dzieje
+ aktorzy
+ kilka zapierających dech w piersiach scen

Minusy:

- dokładne wypełnienie Pierwszego Prawa Sequelu
- właściwie to nic nowego
- momentami obrzydliwy
- co w tym wszystkim robi delikatna i dziewczęca Winona Ryder?
- Ripley matką potwora? eeee, dajcie spokój
- Jeunet lepiej sprawdza się w poetyckich, subtelnych filmach

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -