Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:INVASION, THE

INVASION, THE

Inwazja

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Oliver Hirschbiegel
Kraj prod.:USA/ Hiszpania/ Wlk. Brytania
Obsada:Nicole Kidman, Daniel Craig, Jeremy Northam, Jacskon Bond,
Autor recenzji:mihaugal
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:6
Głosów:12
Inne oceny redakcji:

Pod Waszyngtonem rozbija się prom kosmiczny Patriot. Rozrzucone na miejscu tragedii szczątki wahadłowca są zanieczyszczone nieznanymi substancjami z kosmosu. Teren katastrofy natychmiast zostaje zamknięty i wkraczają na niego specjaliści z rządowych agencji. Osoby, które miały kontakt z tajemniczą substancją, bardzo szybko ulegają dziwnej przemianie. Stają się pozbawieni uczuć i wszelkich emocji. W zastraszającym tempie rośnie liczba mieszkańców Waszyngtonu, zarażonych nieznanym wirusem.
Doktor Caroll Bennel (Nicole Kidman) jako jedna z pierwszych zauważa tę dziwną metamorfozę. Wraz z przyjacielem (Daniel Craig) odkrywają, że odpowiedzialnymi za całe zajście są bakterie z kosmosu, przyniesione na Ziemię przez wahadłowiec Patriot.
Odmienieni ludzie zmuszają pozostałych do uległości. Zarażają ich i wkrótce cały Waszyngton zostaje opanowany przez wyjałowionych z uczuć mieszkańców. Bohaterowie filmu stają do nierównej i niebezpiecznej walki o swoje człowieczeństwo.

Przy realizacji „The Invasion” twórcy filmu inspirowali się powieścią Jacka Finneya pt.: „Inwazja Porywaczy Ciał”, na podstawie której powstały wcześniej: „Invasion of The Body Snatchers” z 1956 roku, w reżyserii Dona Siegela, „Invasion of the Body Snatchers” z 1978 roku w reżyserii Phillipa Kaufmanna, „The Body Snatchers” z 1993 roku w reżyserii Abla Ferrary. Najwierniejszą adaptacją książki Finneya była wersja Siegela, pozostałe w większym lub mniejszym stopniu nawiązywały do wymyślonej przez niego historii inwazji pozaziemskich organizmów. Przez wielu miłośników horroru najciekawszą i najlepszą wersją tej opowieści jest dzieło Kaufmanna, z Donaldem Sutherlandem w roli głównej. „The Invasion” Hirshbiegela raczej nie będzie w stanie jej zagrozić. Poza sprawną realizacją i świetnymi efektami specjalnymi filmowi brakuje bardzo dużo, żeby choć zbliżyć się do przejmującej i pełnej napięcia wersji z 1978 roku.

Pozwolę sobie pociągnąć jeszcze przez chwilę wątek porównania obu filmów, tym razem na płaszczyźnie aktorstwa. W filmie Kaufmanna mieliśmy przyjemność oglądać świetne kreacje Donalda Sutherlanda, Jeffa Goldbluma i Brooke Adams. W „The Invasion”, pomimo dwóch jasnych gwiazd obsadzonych w głównych rolach, nie znajdziemy aktorstwa na wysokim poziomie. Żeby wyrazić się dokładniej – nie znajdziemy go na pierwszym planie. Zarówno Kidman, jak i Craig zagrali schematycznie i nieciekawie (do tej pory Kidman przekonała mnie jedynie kreacją w „The Stepford Wives”). Świetne role zagrali natomiast aktorzy drugoplanowi: Jeremy Northam odtwarzający postać byłego męża Carol, oraz młodziutki Jackson Bond, który wcielił się w rolę synka głównej bohaterki.

Ci, którzy czytali „Inwazję porywaczy ciał” z łatwością zauważą po pierwsze ogromną
rozbieżność filmu z książką. Z powieścią Finneya łączy go w zasadzie jedynie główny motyw tytułowej inwazji obcej „cywilizacji”. Co prawda spotykamy w nim nazwiska postaci, znane z książki, ale w całkiem nowych wydaniach, „sprytnie” przemieszane (z książkowego lekarza Milesa Bennella zrobiono psycholożkę Carol Bennell, a z jego przyjaciółki Becky Driscoll – doktora Bena Driscoll). Także sama inwazja potraktowana została przez Hirshbiegela inaczej, niż wymyślił ją Finney. Nie mamy do czynienia z kosmicznymi nasionami, a z czymś w rodzaju wirusa atakującego organizm człowieka. W książce kolejne „ofiary” zostawały zamieniane za pomocą specjalnych kokonów, natomiast w filmie przemienieni ludzie są zdolni do zarażania kolejnych ofiar.

Zaniechano świetnego pomysłu Finneya na genezę i motywację obcych istot. W filmie nie
dowiadujemy zbyt wiele na temat pobudek kierujących pozaziemskimi organizmami. Równie dobrze możemy sobie wszystko tłumaczyć ich kaprysem, chęcią zapełnienia sobie wolnego czasu. Kosztem wyjaśnienia podłoża inwazji pojawia się próba rozliczenia z negatywnymi stronami egzystencji człowieka: brutalnością, przemocą i różnego rodzaju konfliktami, lecz jest to próba niezbyt udana. Zasugerowanie widzowi wyższości obcych form życia, jako pozbawionych konfliktowości, nienawiści, czy zawiści, przy jednoczesnej pseudorefleksji: „nie poddamy się agresorowi, pozostajemy sobą, pozostajemy ludźmi, choć mamy świadomość, że tylko człowiek potrafi wyrządzić tyle krzywdy” wydaje się być co najmniej pretensjonalne.

Przy realizacji filmu postawiono nacisk głównie na efekty i akcję. Film posiada naprawdę dobrze wyważoną dynamikę i, co ważne, udanie przedstawiony został klimat osaczenia. Niemniej jednak po wyjściu z kina, zamiast sytości wrażeń odczuwamy niedosyt. Akcja przykryła treść opowieści. Efekty i dynamika zatarły przekaz, który winien wybijać się na główny plan.
O dziwo, co stanowiło przynajmniej dla mnie miłe zaskoczenie, zakończenie filmu utrzymane jest w klimacie bliskim temu z książki Finneya.

Summa summarum: ciekawy materiał porównawczy z wcześniejszymi adaptacjami i literackim pierwowzorem. Zagwarantuje widzowi atrakcyjnie spędzony czas, ale za sprawą swojej przebojowości bardzo szybko uleci w przestworza.

Screeny

HO, INVASION, THE HO, INVASION, THE HO, INVASION, THE HO, INVASION, THE HO, INVASION, THE HO, INVASION, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ efekty specjalne
+ postacie drugoplanowe

Minusy:

- kreacje Kidman i Craiga
- rezygnacja z klimatu charakteryzującego wcześniejsze adaptacje książki Finneya i postawienie na dynamiczną akcję
- duża rozbieżność z literackim pierwowzorem

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -