Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BATTLEFIELD BASEBALL

BATTLEFIELD BASEBALL

Piekielny baseball

ocena:6
Rok prod.:2003
Reżyser:Yudai Yamaguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Tak Sakaguchi, Atsushi Ito, Hideo Sakaki, Shoichiro Masumoto, Kanae Uotani,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Baseball to jeden z najpopularniejszych sportów uprawianych i oglądanych w Japonii, którego rozwój w kraju Kwitnącej Wiśni rozpoczął się jeszcze przed II Wojną Światową. Lata pięćdziesiąte zeszłego stulecia to powstanie dwóch zawodowych lig i rosnąca popularność tego sportu. Rozkwit baseballu w Japonii jest na tyle duży, iż istnieją również liczne rozgrywki amatorskie, a pośród nich licealne i akademickie, których finały odbywają się niedaleko Kobe, na słynnym stadionie Koshien, a ich widownia (łącznie z telewizyjną) sięga miliona osób. Recenzowany „Piekielny baseball” jest bardzo luźnym nawiązaniem do licealnego turnieju, mającego swój finał na wspomnianym powyżej stadionie. Czy film o tym pięknym sporcie może zainteresować maniaka grozy? Czy może również doprowadzić do popularyzacji tej dyscypliny w Polsce?

Marzeniem dyrektora szkoły średniej Seido, a zarazem trenera baseballu jest dotarcie kierowanej przez niego drużyny do finałowych rozgrywek na stadionie w Koshien. Mężczyzna czuje, że ma mocny zespół, zdolny odnosić największe sukcesy. Jego spokój i radość znika w jednej chwili, gdy dowiaduje się, iż pierwszym przeciwnikiem drużyny z Seido będzie cieszący się złą sławą, nieprzestrzegający żadnych reguł, zdolny nawet do zabijania zespół z liceum Gedo. Na szczęście marzenie dyrektora może się jeszcze ziścić, za sprawą przeniesionego właśnie do szkoły nowego ucznia, a zarazem miotacza o nieprzeciętnych umiejętnościach. Jednak ten w dniu rozgrywek znika...



„Piekielny baseball” to debiut w roli reżysera Yudai Yamaguchi'ego, znanego dotychczas jako m.in. współtwórca scenariusza do „Versus” Ryuhei Kitamury. Recenzowany film to mieszanka gatunkowa, wypadkowa komedii, horroru i musicalu oraz kina sportowego, o nieskomplikowanej fabule. Jedynym celem jaki obrali sobie twórcy było przede wszystkim rozśmieszanie widza, przy pomocy niezbyt wyszukanego humoru.

Jedną z największych zalet „Piekielnego baseballu” jest fabuła, zbudowana wokół sportowego wydarzenia, a właściwie walki dobra ze złem. Oczywiście wiadomo, iż dobro wygra, więc zakończenie nie zaskakuje. Nie jest to jednak wadą, gdyż Yamaguchi wplótł w filmową historię szereg wątków pobocznych i dodatków mających zdumiewać, bawić, bądź zadziwiać. Dodatkowo scenariusz obfituje w szereg nagłych zwrotów akcji, zazwyczaj bardzo absurdalnych. Za przykład może posłużyć choćby sposób przywracania do życia niektórych postaci. Niestety tak duża mozaika gatunków filmowych nie zawsze dobrze wpływa na tempo akcji, które od czasu do czasu nadmiernie spada. Zwłaszcza wtedy, gdy reżyser stara się nadać swojej opowieści charakteru bardziej dramatycznego.

Dobrzy uczniowie ze szkoły Seido muszą się zmierzyć z tymi „złymi” z liceum Gedo. Różnica pomiędzy nimi jest zasadnicza. Pozytywni bohaterowie grają zgodnie z regułami baseballu. Mają jak zwykli ludzie swoje wady, tajemnice zazwyczaj uwypuklane w epizodach pobocznych. Ich przeciwnikami nie są jednak zwykli ludzie, a zombie. Oni nie grają, oni mordują. Czyż zatem pojedynek pomiędzy obydwoma zespołami nie jest klasycznym konfliktem, występującym praktycznie w każdym filmie z żywymi trupami?

Jednym z największych zarzutów jaki można postawić „Piekielnemu baseballowi” to wtórność. Przede wszystkim stylistyczne podobieństwo do powstałej dwa lata wcześniej wyśmienitej komedii akcji „Shaolin Soccer” w reż. Stephena Chowa. Obydwa obrazy cechuje powiązanie tematyki sportowej z podobnym sposobem na budowę i poziom komizmu oraz brawura fabularna. Różni dyscyplina sportu oraz miks gatunków filmowych. Elementy grozy (krew, szczątki ludzkie, zombie, etc.) nie są przecież obecne w produkcji z Hong Kongu. Od razu zauważalna jest różnica w budżetach, na korzyść „Shaolin Soccer”, co może niektórych odstraszać od recenzowanego horroru, który dysponował znacznie skromniejszymi środkami finansowymi.

Zarówno rodzaj humoru, rozwój i tempo akcji i właśnie sposób cytowania fragmentów innych filmów od razu przywodzi na myśl „Versus”, co nie zaskakuje, bo przecież obydwa obrazy łączy Yudai Yamaguchi w roli scenarzysty. Uważny widz zapewne powiąże niektóre sceny z pomysłami zawartymi już wcześniej w innych dziełach. Za przykład mogą posłużyć właściwie wszystkie pierwszo- i drugoplanowe postacie, nawiązujące one do bohaterów z innych obrazów, bądź konwencji gatunkowych, nie tylko azjatyckich., ale choćby do „Maski” z Jimem Careyem w roli głównej.

„Piekielny baseball” to brawura na wielu płaszczyznach, również w warstwie aktorskiej. Głupawe teksty, dziwne pozy i jeszcze dziwniejsze miny odtwórców głównych ról to w recenzowanym obrazie coś normalnego. Warto jednak zwrócić uwagę na gwiazdę, czyli Tak Sakaguchi'ego w głównej roli – Jubei'a. Wykreowana przez niego postać to istny festiwal różnorodnych zachowań – dramatycznych, komicznych i groźnych. Aktor znany przede wszystkim ze współpracy z Ryuhei Kitamurą, wcielił się również w główną rolę w „Versusie”.

Niski budżet to również skromne środki na charakteryzację. Yudai Yamaguchi oraz charakteryzator Susumu Nakatani wykorzystali jednak swoje wcześniejsze doświadczenia z „Versusa” bardzo dobrze. Podobnie jak w filmie Kitamury bohaterowie tworzą wielobarwny kordon dziwadeł, i to nie tylko zombie, lecz również nastolatkowie i nauczyciele ze szkoły Seido. Wprawdzie dyrektor początkowo jest zwykłym facetem w garniturze, a zawodnicy ubrani są w stroje sportowe, lecz później ich wygląd się zmienia… Warto zauważyć, że twórcy zdawali sobie sprawę ze skromnych środków, co im za bardzo nie przeszkadzało, w stworzeniu nie tylko odpowiedniej charakteryzacji, lecz również efektów specjalnych, czy aranżacji scen walk. Pomimo pozytywnej oceny tego elementu można znaleźć również mankamenty, do których m.in. wygląd niektórych pozytywnych bohaterów w późniejszej części filmu, rażący nadmierną sztucznością i kiczem. Należy pamiętać, że jest to obraz utrzymany w konwencji kina klasy B, w której zawsze wpisane są różnego typu niedociągnięcia.

„Piekielny baseball” to niezwykły obraz, którego kolejnym atutem jest muzyka. Znakomicie manipulująca komizmem w jednych scenach, po to by chwilę później zmieniać nastrój, wraz ze zwrotem akcji. Nie należy jednak nastawiać się grozę, czy na wyszukany humor i skomplikowaną fabułę, a zaakceptować film taki jaki jest, pełen brawury, szaleństwa oraz abstrakcji. Pozycja obowiązkowa dla fanów „Versusa” oraz kina klasy B.

Screeny

HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL HO, BATTLEFIELD BASEBALL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ fabuła
+ cytaty
+ charakteryzacja
+ muzyka
+ zombie
+ Tak Sakaguchi

Minusy:

- jednak „Shaolin Soccer” był pierwszy
- przestoje fabularne
- czasem zbyt widoczny niski budżet

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -