Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHILDREN OF THE CORN

CHILDREN OF THE CORN

Dzieci kukurydzy

ocena:6
Rok prod.:1984
Reżyser:Fritz Kiersch
Kraj prod.:USA
Obsada:Peter Horton, Linda Hamilton, R.G.Armstrong , John Franklin, Courtney Gains, Robby Kiger
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.41
Głosów:70
Inne oceny redakcji:
bufik - 7
Sabbath - 7
Mr Filth - 6
Molly - 5
M@rio - 7

„Gdy rozum śpi, budzą się demony.” Franscisco Goya

W 1978 roku światło dzienne ujrzał pierwszy zbiór opowiadań Stephena Kinga, „Nocna zmiana”. Jednym z najsłynniejszych tekstów z tego zbioru jest niewielkich rozmiarów utwór pt. „Dzieci kukurydzy”. Opowiada on historię o trwającym w głębokim kryzysie małżeństwie, które chcąc desperacko ratować swój związek wyrusza w daleką podróż. W jej trakcie małżonkowie trafiają do niewielkiego miasteczka położonego wśród bezkresnych pól kukurydzy Nebraski. Opowieść nabiera tempa, kiedy mężczyzna dowiaduje się, iż w Gatlin dzieci pod wpływem jakiegoś religijnego szaleństwa wymordowały całą populację dorosłych. Wybrawszy spośród siebie proroka, żyją oddając się kultowi okrutnego bóstwa mieszkającego wśród bezmiaru łanów kukurydzy. .

King w krótkiej, lecz bardzo oddziałującej na emocje odbiorców formie opisał skutki zbiorowego szaleństwa wynikającego z religijnej manii. Nieistotna dla niego była geneza tego zjawiska, zdecydowanie bardziej interesował go sam fakt oddania klimatu miejsca, w którym składa się ludzkie ofiary tajemniczemu bóstwu. Najważniejszą cechą Kingowskiego opowiadania stało się uczynienie z dzieci zbiorowego bohatera, którego umysłem owładnęło bezgraniczne i bezwarunkowe poddanie się woli proroka kierowanego mocą sił demonicznych. Myślę, że King kreując postacie dzieci posłużył się metaforą opisującą naiwną, bezkrytyczną oraz pragnącą wzajemnej akceptacji społeczność, która za cenę jedności wspólnoty oddała się bezgranicznie dyktatowi przywódcy duchowemu. Dzieci bowiem są symbolem bezkrytycznej ufności w świat dorosłych. Często w zabawach polegających na naśladowaniu zachowań dorosłych nie posługują się zmysłem odróżniania dobra od zła, przez co opisywane są nieraz jako okrutne stworzenia o anielskich twarzach. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ dzieci są po prostu odbiciem świata, jakiego my, dorośli, jesteśmy demiurgami.

Fritz Kiersch w swoim filmie z 1984 roku trochę inaczej rozłożył akcenty. Jego świat zawładnięty przez dzieci skupione wokół tajemniczej sekty nie jest aż tak jednoznacznie bezwzględny jak dziecięca społeczność opisana przez Kinga. Reżyser nie mógł sobie także pozwolić na pewne niedopowiedzenia, wiemy więc skąd wśród najmłodszej części miasteczka Gatlin wzięło się religijne szaleństwo. Zrodziło się ono z buntu przeciwko bezsilności dorosłych i ich Boga wobec suszy, jaka zapanowała w okolicy. Czynnikiem skupiającym podświadomą wrogość dzieci stał się charyzmatyczny przybysz, Izaak. Mając za sobą moc Tego, Który Kroczy Między Rzędami bez większego problemu skierował dziecięcą agresję na niespodziewających się niczego złego dorosłych.

W filmie Kierscha o tragicznych i budzących grozę wypadkach w Gatlin dowiadujemy się z perspektywy przedstawicieli zarówno świata dziecięcego jak i dorosłego. Reżyser w swoim filmie dodał prolog, w którym jeden z dziecięcych mieszkańców miasteczka opisuje hekatombę swoich rodziców, ich znajomych i przyjaciół. Później dzięki niemu, wierzącemu w demona mieszkającego na polu kukurydzy, ale wolnego jeszcze od zaczadzenia sekciarskimi dogmatami, dowiadujemy się o dwojgu przybyszów przypadkowo trafiających do Gatlin.

Zarówno Burt jak i Vicky nie wierzą własnym oczom widząc opuszczone i zaniedbane prowincjonalne miasteczko. Pomimo niepokoju i strachu chcą dowiedzieć się, dlaczego miasto jest wyludnione. Ich ciekawość jest podszyta strachem, bowiem jadąc do Gatlin potrącili samochodem chłopca, który miał… poderżnięte gardło. Zgłębiając tajemnicę miasteczka, nie tylko dowiadują się o tragicznym losie dorosłej populacji miejscowości, lecz także narażają się na ogromne niebezpieczeństwo ze strony przywódców dziecięcej sekty – Izaaka i Malachiasza oraz jakiejś tajemniczej i niezwykle groźnej istoty mieszkającej wśród łanów nadnaturalnie wysokiej kukurydzy.

Opowiadanie Kinga czyta się z zapartym tchem, Czytelnik bowiem obcuje z tajemnicą, która wymyka się poznaniu zarówno bohaterów, jak i odbiorcy. Styka się z wrogiem, którego nie zna i którego nie będzie mu dane poznać. Jego słudzy, bezwzględne i okrutne dzieci, wypełniają rozkazy z prawdziwie fanatycznym zapałem. Nie ma miejsca na nadzieję, nie ma tak naprawdę szans na ocalenie. Gatlin dla intruzów było zagadką i takim pozostanie.

Film Fritza Kierscha po intrygującym prologu i dobrej części zapoznającej odbiorcę z parą głównych bohaterów dość szybko grzęźnie w jednostajności pozbawionej tempa i dynamiki. Ogarniające Burta i Vicky wrażenie ciągłej obserwacji z czasem ulega zatarciu. Dzieci, poza postaciami Izaaka i Malachiasza, niczym szczególnym się nie wyróżniają. Wreszcie ideologiczny konflikt między powyższymi postaciami jakoś nie robi szczególnego wrażenia. Z powodu słabego aktorstwa trudno się także przejąć Sarą i Joba, brzdącami będącymi poza światopoglądowym wpływem obu przywódców. Dodanie więc kilku wątków, rozciągnięcie w czasie niektórych scen oraz typowo hollywoodzki finał z feerią efektów specjalnych (to przede wszystkim ich bardzo słaba jakość wskazuje na niewielki budżet filmu, który dodatkowo okrojony został znacznie przez honorarium Stephena Kinga) niewątpliwie źle wypłynęło na dramaturgię całej historii. Jak zwykle w niskobudżetowych horrorach z niedopracowanym scenariuszem natknąć się można na nielogiczności w zachowaniu bohaterów (rozdzielanie się w sytuacjach wymagających wspólnego działania) oraz braki inscenizacyjne (miasto wcale nie jest tak zaniedbane jak powinno być po trzech latach dziecięcej anarchii; również mali bohaterowie wyglądają jakby dopiero co wyszli spod domowych zabiegów higienicznych). Nie znajdzie również niczego ciekawego w „Dzieciach kukurydzy” fan krwawych jatek. Sceny przemocy bowiem są najczęściej tylko sugerowane. A szkoda, bo akurat w tej produkcji zestawienie dziecięcych i niewinnie wyglądających bohaterów z kilkoma charakterystycznymi dla horroru scenami przemocy mogłoby za pomocą kontrapunktu uwiarygodnić i wzmocnić emocjonalnie filmowy przekaz.

„Dzieci kukurydzy” są według mnie jednym z wielu filmowych argumentów na to, iż jedyną dotąd wybitną adaptacją powieściowego horroru Kinga jest „Lśnienie” Stanley’a Kubricka. Takie obrazy jak „Carrie”, „1408” czy „Mgła” oczywiście wybijają się ponad przeciętność, nijak jednak mają się do wymienionego wyżej filmu reżysera „Mechanicznej pomarańczy”. Jeszcze gorzej na tym tle wypadają „Dzieci kukurydzy”. Zapewne gdyby nie sława autora literackiego pierwowzoru, byłby to jeden z setek niczym niewyróżniających się niskobudżetowych horrorów kręconych w Stanach Zjednoczonych. Nie zmienia to jednak faktu, iż sam temat, jaki oba utwory, Kinga i Kierscha, podejmują, zasługuje na ciekawszą oraz odważniejszą w swej wymowie realizację.

Trzygroszówki

Majster przyznał ocenę 6 i napisał:

Historia jest ciekawa, a to przecież bardzo się liczy w tego typu filmach (chociaż nie najważniejsze). Bardzo dobre wrażenie robi za to sceneria, w jakiej rozgrywa się akcja. Mroczna mieścina i pobliskie pola kukurydzy stwarzają niepowtarzalną atmosferę. Takie klimaty zawsze mi się podobały i dlatego film przyjemnie się oglądało. Niestety, tylko do pewnego momentu… Efekty wizualne mocno ograniczone. Jeżeli szukasz latających flaków lub innych krwawych atrakcji, to się zawiedziesz…A przecież esencją horroru jest też dobra aranżacja scen drastycznych. Szkoda, że twórcom nie udało się utrzymać się równego poziomu. Miejscami robi się nudnawo, a czasem nawet bardzo nudno. Z początku dobrze zapowiadająca się fabuła, robi się z czasem toporna i bezsensowna. Poznać, że końcówkę robiono na siłę, a motyw z bogiem kukurydzy, został przesadzony i źle wykonany. Mimo słabszych momentów, film skutecznie wciąga. Dzieciaki grają wzorowo swoje role, a muzyka i dźwięki nie drażnią ucha. Znakomicie oddano mroczną atmosferę spowijającą Gatlin, co skutecznie maskuje prawie wszystkie niedoróbki. Atmosfera, to jednak nie wszystko i wspomniane wcześniej błędy mogą skutecznie odciągnąć od tego tytułu. Ale nie obejrzeć „Dzieci kukurydzy”, to byłby błąd. Tak jak miał swój okres „Piątek trzynastego” i „Noc żywych trupów”, tak ma go też „Children of the Corn”.

Screeny

HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN HO, CHILDREN OF THE CORN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ role Johna Franklina i Courtney’a Gainsa
+ pomysł na dziecięcych bohaterów ogarniętych manią religijną
+ wszystkie sceny rozgrywające się wśród łanów kukurydzy
+ klimat prowincjonalnego amerykańskiego miasteczka położonego z dala od cywilizacji

Minusy:

- rozczarowujący finał filmu
- efekty specjalne
- nieciekawa gra aktorska dzieci poza wyżej wymienionymi kreacjami
- mało oryginalne i sztampowe postacie dwojga głównych bohaterów
- pospiesznie wykonana i nie do końca przemyślana scenografia
- nielogiczne momentami zachowanie bohaterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -