Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLACK HOUSE  a.k.a  Geom-eun -jib

BLACK HOUSE a.k.a Geom-eun -jib

Czarny dom

ocena:7
Rok prod.:2007
Reżyser:Tae-ra Sin
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Hwang Jeong-min, Yu Seon , Kim Seo-hyeong , Seung-mok Yu , Jeong In-gi , Kim Joo-hee ,
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Na początku była powieść Yûsuke Kishi - „Black House”. Książka okazała się olbrzymim wydawniczym sukcesem - w samej Japonii sprzedano ją w liczbie miliona egzemplarzy. Wkrótce zainteresowali się nią filmowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni - w 1999 r. Yoshimitsu Morita wyreżyserował filmową adaptację powieści Kishi („Kuroi ie”). Osiem lat później po literacki pierwowzór ponownie sięgnęli koreańscy scenarzyści. I podobnie jak w przypadku Japończyków - z artystycznym i komercyjnym powodzeniem.

Jun-oh właśnie otrzymał zatrudnienie w firmie ubezpieczeniowej. Już pierwszego dnia odbiera niepokojący telefon od kobiety, która stara się dowiedzieć, czy ubezpieczenie jest wypłacane również w przypadku samobójstwa. Kilka dni później Jun-oh otrzymuje prośbę, by spotkać się z właścicielem pewnej polisy, Chung-bae. Do spotykania dochodzi w starym, w na pół zrujnowanym domu. Właściciel wydaje się być nieco ekscentryczny, by nie powiedzieć dziwaczny. Ale jeszcze większa niespodzianka czeka na Jun-oh w dziecięcym pokoju. Znajduje tam powieszonego siedmioletniego syna Chung-bae. Policja rozpoczyna dochodzenie, ale zarówno autopsja jak i inne dowody, wskazują na samobójstwo. Jun-oh ma jednak pewne wątpliwości. Z czasem stają się one głębokim przekonaniem, że dokonano morderstwa. Wstrzymuje więc wypłatę pieniędzy z polisy i rozpoczyna prywatne śledztwo. Im bardziej angażuje się w sprawę, tym coraz więcej niepokojących tropów prowadzi do żony Chung -bae, Yi-hwa. Jaką mroczną tajemnicę skrywa piękna kulejąca kobieta?

Azjaci mają chyba jakiś uraz na tle kobiet. Kino azjatyckie zna wiele kobiecych postaci, które nie tylko mordują masowo ale i seryjnie, i na dodatek wyjątkowo okrutnie. Czyżby ten demoniczny obraz kobiet to rodzaj egzorcyzmów odprawianych nad żywiołem kobiecości, tak bardzo szkodliwym w patriarchalnych azjatyckich społeczeństwach? A może to raczej próba usprawiedliwienia systemu społecznej opresji spychającego kobiety do ról wiernych żon i kochających matek? Jakkolwiek by nie było, straszenie widzów psychopatkami jest w azjatyckiej kulturze popularnej faktem znamiennym i nagminnym. Większość z nas pamięta Asami, bohaterkę „Gry wstępnej”, która ubrana w rzeźniczy fartuch, uzbrojona w długie igły i strunę od fortepianu wymierzała sprawiedliwość brzydkiej płci. Cofając się w czasie można by przywołać jeszcze inny przykład Sady Abe - bohaterki „Imperium namiętności”, która z miłości wykastrowała swego kochanka. Także w kinie koreańskim, bardziej od japońskiego sfeminizowanym, nie brakuje filmowych przykładów „złych kobiet”. Zła macocha z „Opowieści o dwóch siostrach”, przebiegła morderczyni z „Tell Me Something”, wykorzystująca hipnozę w niecnych celach bohaterka „H”, popadająca w szaleństwo Sun-jae z „Czerwonych pantofelków”, piękna i śmiertelnie niebezpieczna bohaterka „Hypnotized”, czy była uczennica mszcząca się na swojej nauczycielce z „To Sir With Love” - to tylko niektóre bliskie towarzyszki Yi-hwa z „Black House” .

Yi-hwa wyróżnia spośród pozostałych kobiet-psychopatek iście demoniczne oblicze, którego mógłby pozazdrościć sam Hannibal Lecter. Rzadko w kinie, nie tylko azjatyckim, spotyka się tak efektownie przerażającą kobiecą postać. Z pozoru to biedna, cierpiąca z powodu swego kalectwa, zastraszona przez męża-dziwaka kobieta. Ale im bliżej ją poznajemy, tym staje się coraz bardziej mroczną bohaterką. Duża w tym zasługa fenomenalnej gry Seon Yu, aktorki znanej z ról szalonych, niezrównoważonych psychicznie kobiet („The Uninvited”, „The Wig”). Warto zwrócić uwagę jak kilkoma prostymi gestami i aktorskimi zabiegami tworzy postać potwora w skórze pięknej, pozbawionej uczuć, kobiety. Powłóczenie nogą, zgarbiona sylwetka, lodowate spojrzenie, beznamiętny szept - trudno zapomnieć tę postać. Szkoda tylko, że scenarzyści nie zaufali aktorce i gwałcąc wszelkie reguły prawdopodobieństwa zamienili bohaterkę w mniej futurystyczną wersję Robocopa. Zakończenie, które nie może się skończyć i bohaterka, której nie można zabić, to niestety zawsze przejaw smutnego braku inwencji twórców. Gdyby choć finał potraktowano z przymrużeniem oka...

Na szczęście przez większość seansu, „Black House” urzeka wciągającą, niepokojącą historią agenta ubezpieczeniowego, który wpada w sidła własnej uczciwości i „humanitaryzmu”. Opowieść toczy się w wolnym tempie, ale w tym przypadku to zaleta. Mamy czas bliżej zapoznać się z głównym bohaterem, z wielkim przekonaniem zagranym przez gwiazdę koreańskiego kina - Hwang Jeong-mina („Bloody Tie”, „The Generation”, „Happiness”). Mamy czas rozsmakować się w coraz bardziej ponurej i makabrycznej fabule, mamy w końcu czas zbliżyć się do sposobu myślenia i zachowania psychopatki. A to, że za wszystkie sznurki pociąga psychopatka dość szybko zostaje wyjaśnione. Nie chodzi bowiem tylko o rozwiązanie kryminalnej zagadki, lecz o psychologiczny pojedynek między antagonistami. Być może reżyser filmu, Sin Tae-ra w tym względzie nie wybija się ponad klasyczne starcie sił Dobra ze Złem, które widzieliśmy w wielu podobnych filmach o psychopatach-prześladowcach, ale swoją filmową robotę wykonuje bez zarzutu. Dba zarówno o mroczne, duszne kadry, jak i oszczędną, ale idealnie współgrającą z obrazem muzykę. Dba także o atmosferę, której sprzyja niespieszne tempo opowieści, pozwalając sączyć się posępnemu nastrojowi. Gęsta atmosfera osiąga swe apogeum w scenie konfrontacji Jun-oh z Yi-hwa w tytułowym Czarnym domu. Sceneria piwnicy, w której morderczyni urządziła sobie prywatną rzeźnię, w niczym nie ustępuje podobnym pomieszczeniom znanym z „Hosteli” czy „Piły”. Scena ta, zresztą jak następne ostatecznie rozstrzyga kwestie czy „Black House” to tylko thriller czy raczej horror z elementami thrillera. W każdym razie jest naprawdę makabrycznie i nawet wybredni miłośnicy gore znajdą przynajmniej jedna scenę dla siebie (osobiście stawiam na rozdrapanie świeżej rany po uprzednio wydłubanym oku).

W Korei Południowej film zebrał prawie dwumilionową widownię i niezwykle przechylne recenzje krytyki. Spodobał się też w Japonii, która ma przecież swoją filmową adaptację powieści Kishi, a mimo to Japończycy tłumnie ruszyli na film Tae-ra. Komercyjny sukces być może nieco zaciemnia rzeczywisty artystyczny poziom „Black House”. Ale z całą pewnością obraz Koreańczyka, mimo nieudanego zakończenia i nieco przydługiego rozkręcenia fabuły, jest pozycją wartą uwagi. I zbawiennym przypomnieniem, że nic tak bardzo nie przeraża, jak zło w ludzkiej powłoce.

Screeny

HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib HO, BLACK HOUSE  <br/>a.k.a  Geom-eun -jib

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ strona techniczna filmu
+ aktorzy - Hwang Jeong-min i Seon Yu
+ postać Yi-hwa
+ fabuła
+ atmosfera
+ nieduża, ale soczysta dawka makabry

Minusy:

- nieudane, przeciągnięte zakończenie
- w zakończeniu postaci Yi-hwa bliżej do Robocopa niż dr Lectera
- wolno się rozkręca
- horror zaczyna się dopiero po godzinie seansu
- kilka „cudownych” zbiegów okoliczności

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -