Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL

RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL

Powrót do domu na nawiedzonym wzgórzu

ocena:4
Rok prod.:2007
Reżyser:Victor Garcia
Kraj prod.:USA
Obsada:Amanda Righetti, Cerina Vincent, Erik Palladino, Tom Riley, Jeffrey Combs,
Autor recenzji:Skaraś
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:3.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:
Adach - 4

Jak to często bywa w ostatnich latach filmowcy zamiast wymyślić coś nowego, czy oryginalnego wolą bazować na starych, sprawdzonych motywach kręcąc remake`i klasycznych dzieł grozy. Tak też było w przypadku filmu Williama Malona z 1999 roku „House on the Haunted Hill”, czyli przeróbce dzieła Williama Castle z 1959 roku pod tym samym tytułem. Druga prawidłowość, jaką cechuje się kino oznacza, że gdy film dobrze się sprzeda obowiązkowo należy nakręcić drugą część, która stanie się klapą. Tak też się stało w przypadku sequela remake’u wyżej wspomnianego filmu, czyli „Return to House on the Haunted Hill”.

Sara – siostra edytora magazynu Ariel Wolfe (Amanda Righetti – aktorka serialowa) popełnia samobójstwo w swoim mieszkaniu. Ariel przed śmiercią siostry otrzymywała od niej wiadomości o spotkaniu i postanawia wraz ze swym przyjacielem fotografem Paulem (Tom Riley) odwiedzić jej apartament. Tam poznają profesora Richarda (Steven Pacey – „Aftermath”), który stara się odszukać zaginiony dziennik profesora Vannacuta – ordynatora zakładu psychiatrycznego na wzgórzu, który jak mu się wydaje był w posiadaniu Sary. Dzięki niemu profesor zamierza odszukać zaginioną na dziesięciolecia statuetkę złego boga Bafometa. Tego samego dnia Ariel i Paul zostają porwani przez grupę kryminalistów pod przywództwem charyzmatycznego Desmona (Erik Palladino – „Dead & Breakfest”), który również szuka figurki dla prywatnego kolekcjonera, i zabrani do domu na nawiedzonym wzgórzu. Tam jak się okazuje przybywają już profesor Richard wraz ze swym asystentem Kylem (Andrew Lee Potts – „The Bunker”) i studentką Michelle (Cerina Vincent - „7 Mummies”, liczne seriale min. „Power Rangers”). Wszyscy zostają zdominowani przez bandytów, a każde wyjście z przeklętego domu zostaje zamknięte. Zaczyna się gra o przetrwanie.

„Return to House on the Haunted Hill” nie dorasta do pięt części pierwszej. Składa się na to przede wszystkim nieciekawa historia. Motyw z figurką Bafometa, którą doktor Vannacutt ukrył w swym szpitalu, a także sposób, w jaki można zniszczyć klątwę ciążącą nad przytułkiem, skutecznie odarł historię z tajemniczości i mroku. Scenarzyści mogli się lepiej postarać i wymyślić ciekawszy sposób zawiązania akcji. Jeżeli o klimacie mowa, to film został całkowicie go pozbawiony. O ile w remake`u na atmosferę składały się w głównej mierze brudne, mroczne korytarze, wypełnione starym i dziwacznym sprzętem medycznym, ciasne pomieszczenie i zdawałoby się kilometry przejść, tak w sequelu mamy do czynienia przeważnie z dużymi, jasnymi salami (salon, stołówka, krematorium), gdzie nawet horda duchów nie przyprawiłaby nas o szybsze bicie serca. Skoro wspomniałem już o duchach też nie wyglądają zbyt imponująco, a szczególnie kiczowato i zbyt komputerowo żarzące się zjawy z krematorium (dziwi mnie ten fakt, gdyż pan reżyser Victor Garcia – gwoli ścisłości jest to jego pierwszy pełny metraż – był w ekipie od efektów specjalnych przy takich produkcjach jak „Dagon” Stuarta Gordona, czy „Hellboy”, w których efekty były po prostu świetne). Broni się jedynie postać doktora Vannacutta, którą ponownie zagrał Jeffrey Combs o demonicznym, niewzruszonym obliczu. Sposoby uśmiercania zostawiają pewien niedosyt (szczególnie scena rozrywania prześcieradłami). Denerwujące jest również fakt, że ciężko jest polubić, którąś z postaci. Podstarzały profesor szukający statuetki, by dodać ją do ekspozycji muzeum, bandyta, któremu wydaje się, że jest zabawny (naprawdę ciężko mi uwierzyć, że mógłby on zabić kogokolwiek), jego pomagierzy grający bezmózgich osiłków, czy wybitnie bezbarwna postać głównej bohaterki Ariel. Jakoś nie było mi przykro, gdy jeden po drugim rozstawali się z życiem. Dobrego słowa nie da się także powiedzieć o ścieżce dźwiękowej. W przeciwieństwie do pierwszej części, gdzie na czoło wysuwał się świetny cover Eurythmics „Sweet Dreams” w wykonaniu Marylina Mansona, tu jest tak bezbarwna, że kilka minut po obejrzeniu filmu nie utkwił mi w głowie żaden motyw. Cieszyć się można jedynie, że film został sprawnie zrealizowany, ale jeżeli chodzi o takie hollywoodzkie produkcje powinien to być standard.

Pan Garcia zrobił najgorszą rzecz, jaką mógł zrobić początkujący reżyser – zabrał się za drugą część i to go zgubiło. Miejmy jedynie nadzieję, że to wina „prawa sequela”, a nie zdolności reżyserskich Meksykanina. Jakby nie było film można obejrzeć, ale wiedząc, że jest znacznie gorszy od poprzednika i niczego dobrego nie należy się po nim spodziewać.

Screeny

HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL HO, RETURN TO HOUSE ON THE HAUNTED HILL

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ Jeffrey Combs

Minusy:

- nieciekawy wątek z figurką Bafometa
- nie najlepsze efekty komputerowe
- nieciekawa ścieżka dźwiękowa
- ciężko naprawdę polubić, którąś postać
- brak klimatu cechującego część pierwszą

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -