Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOOD SALVAGE a.k.a Mad Jake

BLOOD SALVAGE a.k.a Mad Jake

Blood Salvage a.k.a Mad Jake

ocena:3
Rok prod.:1990
Reżyser:Tucker Johnston
Kraj prod.:USA
Obsada:Danny Nelson, John Saxon, Lori Birdsong, Ralph Pruitt Vaughn ,
Autor recenzji:Przemo Mieszkowski.
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:4.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Jest taki rodzaj filmów, które są tak rozkosznie nielogicznie i tak źle opowiedziane, że zaczynają wciągać widza w pewien tandetny, odmóżdżony trans, w którym czerpie on masochistyczną radość z brnięcia przez kolejne niedorzeczności fabuły i odkrywania coraz to nowych absurdów, jakie narodziły się w chorym umyśle scenarzysty. Tam gdzie kończy się logika, zaczynają się naprawdę złe filmy klasy B. A na ich czele „Blood Salvage”, znany też jako „Mad Jake”.

Przykuta do wózka inwalidzkiego April Evans, wraz ze swymi rodzicami oraz młodszym bratem przemierza USA w drodze powrotnej z pewnego prowincjonalnego konkursu piękności, w którym dzień wcześniej brała udział. Panuje atmosfera ogólnej sielanki i dobrego humoru, lecz jak nakazuje specyfika filmowej rzeczywistości, samochód zgranej rodzinki łapie gumę pośrodku głuchego lasu, a w wyniku ostrego hamowania przednia oś również ulega uszkodzeniu kompletnie uniemożliwiając dalszą jazdę. Sytuacja przez moment wydaje się beznadziejna, lecz zadziwiająco szybko z pomocą przybywa pogotowie drogowe w postaci nieco zdziwaczałego mężczyzny o imieniu Jake. Nieznajomy proponuje pomoc i zabiera zepsuty samochód Evansów do swojego gospodarstwa z obietnicą szybkiej naprawy. Niezwykły łut szczęścia, prawda? Problem w tym, że podejrzliwa April w pewnym momencie zaczyna kojarzyć wylewnego dobroczyńcę z konkursem piękności, na którym to przyglądał się jej z maniakalnym uwielbieniem i szaleństwem w oczach. Rozpoczyna się straszliwa walka o życie. Sądzę, że nie zepsuje nikomu przyjemności ze zgłębiania walorów tego dzieła, już teraz ujawniając że na pierwszy rzut oka dobroduszny Jake okaże się domorosłym naukowcem (!) eksperymentującym w przydomowej szopie (!!) na porwanych autostopowiczach. Gdy do całej historii dodamy jeszcze tresowanego aligatora oraz pojawiającego się w pewnym momencie chciwego handlarza organami, zaczynamy powoli zauważać z jakim typem filmu mamy do czynienia.

No właśnie. Urok kina klasy B. Niniejsza produkcja jest kwintesencją tego stylu naładowanego tanimi efektami i specyficznie dziwacznymi dialogami wywołującymi niezamierzone wybuchy wesołości. Niektóre sceny, jak np. ta, w której główna bohaterka jako jedyna niepełnosprawna uczestniczka startuje w konkursie piękności, wydają się żywcem wyjęte ze scenariusza jednego z obrazów Tromy. Film kompletnie nie straszy, a wstawki z założenia komediowe raczej żenują zamiast śmieszyć. Ponadto, efektów gore jest jak na lekarstwo, chociaż trzeba przyznać, że te, które się pojawiają są wykonane nadspodziewanie dobrze. Niewątpliwym plusem jest sceneria akcji – ulubiona przez wszystkich horrormaniaków zabita dechami, amerykańska prowincja. Zagubione, leśne ścieżki i słabo uczęszczane drogi mogłyby stworzyć solidną podstawę pod kawał dobrego straszenia. Przechodząc do efektów dźwiękowych i muzyki znów nie możemy powiedzieć nic dobrego. Ot, typowe syntezatorowe kompozycje znane z masy innych horrorów wyprodukowanych w latach 80tych i wczesnych 90tych.

Aktorstwo również nie wybija się ponad pewnie standard podyktowany specyfiką tego typu obrazów, a rola tytułowego Jake’a zagrana została przez Danny’ego Nelsona w skrajnie zachowawczy sposób ukazujący stereotypową specyfikę amerykańskiego „rednecka”. Jednak fani horrorów oraz kina akcji z poprzednich dwóch dekad z pewnością docenią udział weterana tego typu produkcji Johna Saxona (znanego z roli w niezapomnianym „Koszmarze z ulicy wiązów” oraz z pewnością zapomnianym „Nightmare Beach”). Zaskakującym „smaczkiem” jest też pojawienie się znanego boksera Evandera Holyfielda w jednym z początkowych epizodów. Z kolei kompletnie irytującymi punktami obsady są Ralph Pruitt Vaughn i Christian Hesler w rolach synów szalonego chirurga. Ich drewniana gra potrafiłaby wyprowadzić z równowagi nawet mistrza Zen a pseudo-komiczne popisy wywołują niekontrolowany pięściościsk i autentyczną chęć przerwania seansu.

Jak zatem ocenić film, który już pierwszymi fragmentami swej opowieści wywołuje na twarzy widza grymas politowania? No cóż. Ludziom nastawionym na poważne kino i dawkę solidnych dreszczy grozy z pewnością odradzam ten tytuł. Niedorzeczność goni tu niedorzeczność a jakikolwiek sens zostaje rozwiany przez „niespodzianki” w rodzaju wynalezienia w przydomowej szopie mikstury leczącej najcięższe urazy kręgosłupa. Napięcia też tu nie doświadczycie a zwroty akcji ograniczają się zaledwie do dwóch scen (całkiem zaskakującego motywu z szeryfem oraz słodko infantylnego zakończenia). Jest to jednak przykład filmu idealnego na wieczór z kumplami przy piwku. Niektóre sceny w połączeniu z odpowiednim poczuciem humoru zdetonują spazmy nieopanowanego śmiechu. A więc, wielbiciele tandety będą usatysfakcjonowani. Cała reszta może dać sobie spokój.

P.S. Wytężcie wzrok w scenach ukazujących jęczące ofiary eksperymentów Jake’a. Zwolennicy teorii spisku wreszcie dowiedzą się co słychać u Elvisa Presley’a.
Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ idealny film na wieczór z kumplami i kilkoma piwami
+ klimat amerykańskiej prowincji
+ John Saxon

Minusy:

- cała reszta (to po prostu nie mógł być dobry film).

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -