Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JOSHUA

JOSHUA

Joshua

ocena:9
Rok prod.:2006
Reżyser:Travis Betz
Kraj prod.:USA
Obsada:Ward Roberts , Jeremiah Jordan , Aaron Gaffey , Christy Jackson , Rosalie Geller-Byrne, Alexa Havins, John Coffman,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:9
Głosów:2
Inne oceny redakcji:
Adach - 6

Władza jest jednym z aspektów życia, dla którego człowiek może poświęcić się bez reszty. Władza daje nie tylko poczucie kontroli nad społecznością lub jednostką, ale także działa na ośrodek przyjemności, co prowadzić może do uzależnienia od niej. Potęgę władzy rozumieją już dzieci, kiedy w grupach rówieśniczych jedno dziecko próbuje za wszelką cenę zmusić drugie do zrobienia czegoś. Pozostali uczestnicy zdarzenia przyglądają się z fascynacją na próbę podporządkowania jednego dziecka drugiemu. Jaki wpływ ma władza na człowieka dorosłego, można zaobserwować uważnie czytając doniesienia prasowe ze świata polityki. Ale problem władzy nie sprowadza się tylko do świata dzieci i polityków (skojarzenie jak najbardziej nieprzypadkowe). Tak naprawdę konflikt polegający na bezprawnym ograniczaniu wolości może dotyczyć każdego. Co może się jednak stać, kiedy drugiego człowieka nie tylko pozbawi się wolności, ale w sposób niezwykle okrutny podda się psychomanipulacji?

Na to pytanie odpowiada „Joshua” w reżyserii Travisa Betza, film niewątpliwie fascynujący, wiarygodnie ukazujący, jak w młodym człowieku rodzi się dewiacja. Nie da się inaczej nazwać niewyobrażalnego okrucieństwa, które zostaje wyrządzone nie przez monstra o charakterze nadnaturalnym, ale przez drugiego człowieka.

Miejscem akcji filmu jest niewielkie, prowincjonalne miasteczko Bisbee. Początkowo kamera krąży wśród mieszkańców osiedla pokazując sielankę małomiasteczkowego życia. Po chwili jednak sceneria zmienia się, bowiem za ostatnimi budynkami zaczyna się las. Kończy się więc cywilizacja – przestrzeń oswojona, a zaczyna się dzika natura, pełna nieokiełznanych instynktów.

Do Bisbee przyjeżdża na pogrzeb ojca główny bohater filmu, Kelby. Towarzyszy mu narzeczona. Już od początku wiadomo, iż podróż ta będzie wiązała się z powtórnym spotkaniem z demonami, jakie zostawił za sobą wyjeżdżając przed laty z rodzinnego miasteczka. Szybko okazuje się, że rodzina Kelby’ego to nie typowa, wiodąca spokojny żywot amerykańska familia z przedmieścia. Jego ojciec był odsiadującym długi wyrok wielokrotnym mordercą, zaś matka i siostra przejawiają silne zaburzenia emocjonalne. Mężczyzna spotyka również dwóch przyjaciół z dzieciństwa – Jamesa oraz Wally’ego. Spotkanie z tym drugim rodzi u widza przekonanie, że dotąd skrywany, momentami jedynie sugerowany, wielki sekret Kelby’ego wiąże się z tajemniczą postacią o imieniu Joshua. Każda wzmianka o nim budzi w bohaterze uczucie panicznego strachu. Strach ów potęguje się, kiedy drugi znajomy Kelby’ego, James, niedwuznacznie daje mu do zrozumienia, iż Joshua nadal żyje i czeka na niego. Siatkę niesamowitych tajemnic dostrzega narzeczona bohatera, Amelia. Zresztą przyjazd do Bisbee był jej pomysłem, wiedziała bowiem o wielu lękach i koszmarach dręczących ukochanego. Jednak to, czego dowiaduje się o jego przeszłości, wywołuje w niej skrajną odrazę. Uzmysławia sobie bowiem, że prawdziwe demony, zdradzające zanik jakichkolwiek uczuć, mieszkają nie w piekielnych czeluściach, ale w człowieku - i to jej najbliższym.

Nie będę w tej recenzji zdradzał, kim jest Joshua, ani tego, jak potoczyły się dalsze losy najbliższych przyjaciół z Bisbee. Bowiem jednym z największych atutów filmu Travisa Betza jest element zaskoczenia. I bynajmniej nie chodzi tu o zaskoczenie typowo „horrrorowymi” środkami jak nagły hałas albo niespodziewane pojawienie się jakiejś postaci. Siłą filmu „Joshua” nie jest epatowanie fizycznym okrucieństwem, ale bardzo przemyślana historia oraz sposób jej opowiedzenia. Początkowa małomiasteczkowa sielanka i na pozór zwyczajny, normalny bohater w ogóle nie zapowiadają koszmaru, z jakim zetkniemy się w finałowej partii filmu. A podkreślam, że przez to, iż koszmar pochodzi z naszego, jak najbardziej znanego nam świata, jego siła oddziaływania na widza jest tym większa.

Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na ujęcia, jakie zastosował w swoim filmie reżyser. Ich prostota, a czasami wręcz ascetyczność nie wynika z braku umiejętności twórców, ale z przyjętej konwencji, która zakłada, że im prostsza będzie owa konwencja w ukazywaniu rzeczywistości, tym większej nabierze ona wiarygodności. I dzięki temu bez trudu udaje się realizatorom zatopić widza w dusznym, gęstym od niewypowiedzianych, acz wyraźnie zaznaczonych koszmarnych żądz horrorze. Kwintesencją tej prostoty, a zarazem przedstawieniem narodzin zła, jest amatorski film w filmie, stylizowany na rodzinne filmiki kręcone tanimi kamerami. Bohaterami tego obrazu są dzieci znęcające się nad młodszym od nich chłopcem. Wszystkie niedoskonałości amatorskiej produkcji sprawiają, iż widz ma wrażenie obcowania z czymś prawdziwym, z czymś, co miało miejsce w rzeczywistości. Dzięki takiemu prostemu zabiegowi „Joshua” nabiera realizmu niespotykanego w innych produkcjach grozy. Efektem tego jest złamanie konwencji gatunkowej horroru, która zwłaszcza ostatnimi laty zakłada, że tym lepszy horror, im więcej zakrwawionych wnętrzności widać na ekranie.

Nie da się ukryć, iż bardzo mały budżet produkcji niezależnej wyszedł filmowi „Joshua” na dobre. Wielkie pieniądze w filmie grozy rozleniwiają twórców, którzy najczęściej już na etapie scenariusza zakładają prym efektów specjalnych nad szczegółami uwiarygodniającymi świat przedstawiony dzieła filmowego. Travis Betz i spółka posiadając minimalny budżet, musieli zaskoczyć widza czymś innym niż magia obrazu rodem z komputerów. I zaskoczyli. Świetnym, bezkompromisowym scenariuszem, przemyślaną formą, a przede wszystkim gęstym, dusznym klimatem, który mnie kojarzy się przede wszystkim z filmami Dario Argento i Lucio Fulci.

Screeny

HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA HO, JOSHUA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomicie rozłożone napięcie
+ ukazanie niszczycielskiej siły demonów przeszłości
+ przemyślany scenariusz
+ zaskakujące pomysły fabularne
+ zakończenie filmu
+ coś więcej niż tylko „krew i wnętrzności”
+ ascetyczność formy wynikająca z konwencji kina niezależnego
+ bardzo przyzwoita gra aktorów jak na produkcję niezależną

Minusy:

- nie zauważyłem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -