Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PEEPING TOM

PEEPING TOM

Podglądacz

ocena:9
Rok prod.:1960
Reżyser:Michael Powell
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Carl Boehm, Anna Massey, Moira Shearer, Maxine Audley,
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:6.75
Głosów:4
Inne oceny redakcji:
Krzysztof Gonerski - 9

Skopofilia (podglądactwo, oglądactwo, voyeuryzm) – dewiacja polegająca na czerpaniu podniecenia seksualnego z podglądania innych osób w sytuacjach intymnych.

Mark Lewis pracuje jako asystent operatora w studio filmowym, a po godzinach dorabia, tworząc zdjęcia o zabarwieniu erotycznym. Poza dozą nieśmiałości i wyalienowania, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Pozornie. Otóż Mark odczuwa kompulsywną potrzebę podglądania – od przyjęcia urodzinowego sąsiadki do pary całującej się na ulicy. Ale to nie wszystko. Mark podgląda, a może właściwie, ogląda… śmierć. Co więcej, sam jest jej sprawcą. Morderstwa rejestruje podręczną kamerą, i popełnia je również przy użyciu kamery, wbijając w gardła ofiar – przebojowych, emanujących seksualnością kobiet – szpikulec ukryty w nóżce statywu. I robi przy tym coś jeszcze; coś, co maluje na twarzach mordowanych niebywałe, niespotykane przerażenie…

Pojawienie się „Podglądacza” w 1960 r. spotkało się z negatywną reakcją krytyków, którzy uznali film za zbyt szokujący, co właściwie zniszczyło karierę reżysera, Michaela Powella. Kontrowersyjność dzieła nie wynika tylko z samej tematyki filmu, łączącej dewiację seksualną, morderstwa i sadyzm, ale zdaje się również być konsekwencją ambiwalentnych uczuć, jakie wywołuje w widzu – także w tym współczesnym, przyzwyczajonym do wszelkiego rodzaju filmowych patologii i dziwactw – tytułowa postać, znakomicie zagrana przez Carla Boehma. Nie jest to raczej strach czy obrzydzenie – „zdrowe” emocje, które mogłaby, czy nawet powinna, wzbudzić osoba dokonująca morderstw tak specyficznie jak robi to Mark, a następnie upajająca się w zaciszu domowym swoistymi „filmami ostatniego tchnienia”. Lewis wywołuje bardziej żałość, a może nawet współczucie, aniżeli lęk i odrazę. Okazuje się, bowiem, iż sam jest poniekąd ofiarą – jego dewiacja jest najprawdopodobniej wynikiem psychologicznych eksperymentów, jakie przeprowadzał na nim w dzieciństwie ojciec, uznany naukowiec (w tej roli sam Michael Powell). Eksperymentów towarzyszących chłopcu na każdym kroku, filmowanych kamerą, a mających na celu zanalizowanie reakcji systemu nerwowego na strach. To właśnie ojciec podarowuje małemu Markowi jego pierwszą kamerę, jednocześnie niejako przypieczętowując los syna jako fotografa przerażenia i śmierci.

Ambiwalencja odczuć widza wzmacniana jest poprzez dualizm charakteru dorosłego Marka: wyrachowanego mordercy o zimnej twarzy i przeraźliwie wielkich oczach, a jednocześnie człowieka nieśmiałego, niewierzącego w siebie, zdolnego do niesienia nie tylko cierpienia, ale i przyjemności, odczuwającego radość. I nie jest to maska normalności zakładana przez psychopatę usiłującego wmieszać się w tłum, a autentyczne stany i zachowania. Te pozytywne emocje manifestują się u Marka głównie w obecności nowopoznanej, zainteresowanej nim – z wzajemnością – Helen Stephens (Anna Massey). Dotychczas stroniący od towarzystwa, Lewis zdaje się być zaskoczony, ale i podekscytowany znajomością. Obiecuje, że kamera nigdy nie zarejestruje dziewczyny, bo wszystko, co widzi, zawsze przepada bezpowrotnie; a na Helen za bardzo mu zależy. Dlaczego? Po pierwsze, kobieta – jako jedna z nielicznych – sama stara się do Marka zbliżyć, poznać go; co więcej, na tle pięknych, przebojowych ofiar podglądacza, wydaje się po prostu zwyczajna, fizycznie niedoskonała… bezpieczna? To dla niej, Lewis godzi się rozstać, choć na jeden wieczór, z kamerą, do tej pory jego jedyną, nieodłączną towarzyszką. Ale czy będzie w stanie na zawsze porzucić obiektyw i uwolnić się od morderczego instynktu?

„Podglądacz” nie tylko wzbudza w odbiorcy mieszane uczucia, co do głównej postaci, ofiary i oprawcy w jednym, ale niemalże zmusza do patrzenia oczami mordercy, czyniąc oko podręcznej kamery Marka okiem widza, a widza podglądaczem. Perspektywa ta pojawia się już na samym początku seansu i powtarza w późniejszych sekwencjach filmu, towarzysząc scenom morderstw. Same sceny śmierci przedstawione zostały – typowo dla dzieła skupiającego się na portrecie psychologicznym bohatera – nie widowiskowo czy dynamicznie, ale bardziej intymnie, a przy tym wyjątkowo kunsztownie i stylowo, jak cały film zresztą. Kunszt, precyzja i pewna statyczność bynajmniej nie czynią „Podglądacza” nużącym. Zdecydowanie nie brak tu emocji i napięcia, które sięga zenitu w scenie finałowej. Jest ono sprawnie wzmagane dźwiękiem – niepokojącymi, szybkimi melodiami wygrywanymi na pianinie, okraszonymi ciężkimi akordami oraz zintensyfikowanymi odgłosami z otoczenia, na przykład biciem serca.

Choć zmiażdżony przez krytyków w latach sześćdziesiątych, współcześnie film Powella zaliczany jest do klasyki kina grozy. To wciągająca mieszanka kontrowersyjnej tematyki, niepokojącej fabuły, niezwykle sugestywnej gry aktorskiej i mistrzowskiej reżyserii. Co więcej, „Podglądacz” okazuje się być nie tylko studium dewiacji i obsesji, ale również dziełem autorefleksyjnym, dotyczącym istoty filmu i samego widza. Zastosowanie specyficznej perspektywy zespalającej oko odbiorcy z kamerą Marka i identyfikującej go z podglądaczem zdaje się sugerować, czy może po prostu przypominać, jak cienka linia dzieli każdego z nas od Lewisa i jego voyeurystycznej perwersji. Bo tak naprawdę, czy widz filmowy nie jest w pewnym sensie właśnie podglądaczem, podpatrującym postaci – co z tego, że fikcyjne – w najbardziej intymnych momentach i stanach, od miłości, poprzez strach, aż do śmierci?

Screeny

HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM HO, PEEPING TOM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sugestywnie nakreślony portret perwersyjnego mordercy i ofiary w jednym, wciąż poruszający i szokujący, mimo upływu lat
+ znakomite aktorstwo
+ precyzyjna reżyseria
+ doskonale dobrana ścieżka dźwiękowa

Minusy:

- właściwie brak, choć dla widza lubiącego wartkie tempo akcji, widowiskowość czy dosadność może okazać się mało interesujący…

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -