Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SEA OF FEAR

SEA OF FEAR

Sea of Fear

ocena:1
Rok prod.:2006
Reżyser:Andrew Schuth
Kraj prod.:USA
Obsada: Edward Albert, Katherine Bailess, Kieren Hutchison, Burgess Jenkins, Adam Mayfield, Christopher Showerman,
Autor recenzji:Ireneusz Podsobiński
Ocena autora:1
Ocena użytkowników:2
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Przychodzą takie momenty, kiedy wątpię w biznes filmowy. Dzieci trzeciego świata głodują przez całe życie, a ktoś pofatygował się wydać dwa miliony dolarów na film „Sea of Fear”, który jest, bez używania wulgarnych kolokwializmów, zły. Albo nie bójmy się stwierdzić tego dosadniej – to kompletne dno, które nie miało prawa powstać.

Czwórka przyjaciół, których imion nie ma najmniejszego sensu wymieniać, wybiera się na wakacyjną żeglugę po oceanie. Wynajmują łódź, na której rezydują kapitan (Edward Lambert, niektórzy mogą kojarzyć aktora z serialu „Dr Quinn”) i pierwszy mat. Ku niezadowoleniu wynajmujących w podróży bierze udział jeszcze jeden nieproszony pasażer. Po początkowych sprzeczkach sytuacja w końcu się uspokaja. Na pierwszej wieczornej imprezie na Wyspie Piratów kapitan wypytuje uczestników wyprawy o sposoby śmierci, których najbardziej się boją (ciekawe w jakim celu). Niedługo później pasażerowie zaczynają ginąć dokładnie w taki sposób – uwaga, tu następuje zaskakujący zwrot akcji - którego się obawiają. Wszystko wskazuje na to, że morderca jest wśród nich.

Zazwyczaj staram się o obiektywne podejście do tematu, ale tutaj dosłownie nie ma, nad czym obiektywnie się rozwodzić. „Sea of Fear” to jedna wielka porażka, w której każdy element nie jest dopracowany w najmniejszym stopniu. Ale by ta recenzja była chociaż po części fachowa, postarajmy się zanalizować co ważniejsze szczegóły.

Scenariusz – pisany w poczekalni u dentysty. Andrew Schuth zapewne bał się wyrywania zęba, tak więc wymyślił (to zbyt poważne słowo) kilka wyświechtanych do granic możliwości sposobów śmierci i postanowił wokół nich zbudować emocjonującą z założenia fabułę. Z tym że tutaj nic nie trzyma się kupy, a już na pewno nie trzyma w napięciu. Jednakże najgorszym elementem skryptu jest podwójne zakończenie, które jest tak krańcowo idiotyczne, że widz autentycznie siedzi z rozdziawioną ze zdumienia buzią. A biorąc pod uwagę poziom dialogów ma się wrażenie, iż Schuth ukończył dopiero liceum, albo dał je do napisania swojemu synowi, który do takowej szkoły uczęszcza. Pojedynki słowne (tak, tak, reżyser/scenarzysta miał pewne aspiracje) są żałosne, puste i pozbawione krzty finezji.

Sztuka aktorska – niezidentyfikowano. Dzieci w teatrzyku szkolnym grają z większym zaangażowaniem i polotem. Ciągle wydawało mi się, że oglądam taśmę z przesłuchania, czy odgrywania scenek w „Supertalencie”. Na litość boską, toż Teletubisie mogą poszczycić się większym pokładem emocji. Widz, oglądając poczynania bohaterów tego „horroru”, pozostaje całkowicie obojętny na ich losy. A postacie są tak płaskie i mało wyraziste, że w pewnym momencie zastanawiałem się, skąd się wzięło tyle osób na pokładzie, gdyż nie mogłem co poniektórych zidentyfikować.

Groza – że co? Ten film nie jest ani horrorem, ani thrillerem, czy nawet dramatem, a według twórców ubiegał się o bycie thrillerem psychologicznym. Już samo użycie słowa „psychologiczny” to obraza dla inteligencji widza, To niechciana parodia, która śmieszy swoim debilizmem tylko do pewnego stopnia, gdyż później czuje się wyłącznie frustrację, a na usta cisną się epitety za zmarnowane półtorej godziny życia.

Mógłbym jeszcze napisać o zdjęciach (wykonanych najwyraźniej domową kamerą), efektach gore (zapowiadanych na odwrocie wydania DVD, ale podczas montażu chyba gdzieś zaginęły), suspensie (dla reżysera zbyt skomplikowane słowo) i klimacie (żałoby dla widza), ale nie ma w tym większego sensu, gdyż i tak nic pozytywnego z tego nie wyniknie. To jest jeden z tych filmów, od których powinno się bezsprzecznie trzymać z daleka. W ciągu tej półtorej godziny możecie zrobić naprawdę wiele ciekawszych rzeczy – chociażby rozebrać się i popilnować ubrań. Przy okazji na myśl przychodzi mi jeszcze inny żenujący obraz o podobnej tematyce, „Haunted Boat”, ale w porównaniu do „Sea of Fear” posiada chociaż strzępy klimatu – przynajmniej stara się takowy uzyskać. Omawiany zaś tutaj koszmarek to najlepszy prezent dla twojego największego wroga – obiecuję, że po seansie znienawidzi cię jeszcze bardziej.

Screeny

HO, SEA OF FEAR HO, SEA OF FEAR HO, SEA OF FEAR HO, SEA OF FEAR HO, SEA OF FEAR

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ brak

Minusy:

- scenariusz pełen luk
- banalna do granic możliwości fabuła
- brak napięcia, klimatu grozy
- "szkolne" aktorstwo
- kompletna amatorka od strony technicznej

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -