Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM a.k.a. Zombie Doom

VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM a.k.a. Zombie Doom

Violent Shit 3

ocena:7
Rok prod.:1999
Reżyser:Andreas Schnaas
Kraj prod.:Niemcy
Obsada:Uwe Gruntjes, Andreas Schnaas, Marc Trinkhaus, Steve Aquilina,
Autor recenzji:Cezary Namirski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Jorg Buttgereit, Olaf Ittenbach, Andreas Schnaas – te trzy nazwiska są wymieniane jednym tchem przez fanów kina gore, i nic dziwnego. Ekstremalnie krwawe obrazy tych niemieckich reżyserów przeszły już do klasyki i są w pewnych kręgach fanów grozy pozycjami wręcz kultowymi. Buttgereit wsławił się min. kontrowersyjnym „Nekromantikiem” (1987) i jego trzy lata późniejszym sequelem, Ittenbach nakręcił min. „Evil Rising” (2002) i „House Of Blood” (2006), natomiast najbardziej znanym dokonaniem Andreasa Schnaasa jest trylogia „Violent Shit”, zapoczątkowana w 1987 r. Jej ukończenie zajęło reżyserowi aż 13 lat, a jej ostatnim akordem – i to zdecydowanie najmocniejszym – jest film „Infantry Of Doom”, znany też pod tytułem „Zombie Doom”.

Grupa śmiałków dobija do brzegów nieznanej wyspy. Niestety, już początek ich pobytu na tym skrawku lądu okazuje się przykry, zostają pochwyceni i uwięzieni przez grupę uzbrojonych tubylców. Wkrótce wszystko się wyjaśnia – wyspą rządzi znany nam z poprzednich części „Violent Shit” Carl The Butcher oraz odrażająco zdeformowany starzec tytułowany „mistrzem”. Jego panowanie do spokojnych i pokojowych nie należy, o czym nas bohaterowie przekonują się obserwując makabryczną egzekucję grupy zdrajców. Co gorsza, także i dla nich Carl przygotował krwawy koniec – zostają co prawda wypuszczeni na wolność, ale wkrótce w pogoń rusza dowodzona przez Rzeźnika armia. Nie będzie ona zresztą jedynym zagrożeniem, gdyż pozostający na usługach władcy wyspy doktor Senius pracuje nad stworzeniem śmiercionośnych zombie. Rozpoczyna się dramatyczna walka o przetrwanie …

Zasiadając do seansu trzeciej części „Violent Shit” byłem przygotowany na to, że „kręgosłupem” filmu będą – co jest charakterystyczne dla obrazów Schnaasa – potoki krwi oraz przerysowane okrucieństwo. I rzeczywiście, ilość i różnorodność scen gore jest wprost porażająca, będziemy mogli obejrzeć min. dekapitacje, wyciąganie wnętrzności, zrywanie skóry z twarzy, a nawet wyrywanie kręgosłupa. Obiektywnie trzeba przyznać, że wykonanie tych krwawych efektów miejscami kuleje, ale i tak widać już olbrzymi postęp w stosunku do wczesnych obrazów niemieckiego reżysera, jak choćby „Zombie ’90: Extreme Pestilence”. Połączywszy to z wysiłkiem charakteryzatorów (efektowny wygląd Mistrza i niezgorszy żywych trupów) można śmiało stwierdzić, że strona techniczna filmu prezentuje się bardzo dobrze, a dla fanów gore wręcz wyśmienicie. Co ważne, pozytywy te idą w parze z dość rozbudowaną (jak na filmy Schnaasa) fabuła. Nie powala ona na kolana oryginalnością, ale nie mamy już do czynienia tylko z bezmyślną masakrą dokonywaną przez Carla Rzeźnika. Nieźle przedstawieni pozytywni bohaterowie, pojawiają się nawet retrospekcje. Oprócz pozytywnego wpływu na odbiór filmu jest to też pewien wyznacznik postępu w warsztacie filmowym Andreasa Schnaasa (później poszedł on w dziwnym, dość groteskowym kierunku poprzez film „Nikos The Impaler”, będący czasem uznawany za czwartą część serii „Violent Shit”). Reżyser nie zapomniał również o odpowiednim tempie akcji, dzięki czemu na pewno nie będziemy się podczas seansu „Infantrry Of Doom” nudzić. Wśród atutów obrazu wymienić należy również miły dla ucha główny motyw muzyczny.

Jeszcze kilka słów o fabule – mimo tytułu „Zombie Doom” jakim opatrzone jest amerykańskie wydanie filmu, żywe trupy pojawiają się w nim zaledwie przez kilka minut (co ciekawe, rolę jednego z nich gra Steve Aquilina, autor zdjęć) i są epizodem zupełnie marginalnym. Sprawi to zapewne zawód miłośnikom typowych zombie movies, ale dzięki temu film unika pułapki schematu i zapada widzowi w pamięć na dłużej.

Niestety, twórcom nie udało się uniknąć kilku błędów charakterystycznych dla niskobudżetowych produkcji. Mam tu na myśli głównie aktorstwo – jest ono słabiutkie, większość aktorów recytuje swe kwestie sztucznie, bardzo nieudolnie naśladując jakiekolwiek emocje. Na szczęście ten aspekt filmu ratuje w pewnym stopniu bardzo dobra rola Carla Rzeźnika, którego gra sam reżyser – trzeba przyznać, że pasuje on do tej postaci idealnie, nie jest jednak w stanie w pojedynkę zamaskować braku umiejętności innych aktorów. Mimo wszystko nie czynię jednak z tego mankamentu poważniejszego zarzutu wobec „Infantry Of Doom”, gdyż gra aktorska nigdy nie była szczególnie istotnym elementem niskobudżetowych filmów. Widz obeznany z tego typu kinem z pewnością przełknie „popisy” aktorów w miarę bezboleśnie.

Znakomite wrażenie osiągnięte dzięki efektom gore i wartkiej akcji zostaje nieco zatarte przez bardzo naciąganą końcówkę, która jest w zasadzie pokazem … walk karate. Dla wielu widzów będzie to zapewne zaskoczenie, ale na twarzy tych, którzy znają biografię Andreasa Schnaasa pojawi się uśmiech – wszak niemiecki reżyser w młodości był fanem wschodnich sztuk walki. Pasja pasją, ale starcie z armią Carla przedstawione w stylu a’la Jackie Chan to gruba przesada. Na szczęście na koniec zostajemy uraczeni kolejną dawką mocnego gore, która przypomina nam o charakterze filmu.

„Infantry Of Doom” mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim zwolennikom filmów gore oraz fanom twórczości Andreasa Schnaasa – jest to jeden z jego najciekawszych filmów i bez wątpienia najlepsza część serii „Violent Shit”. Widzowie przyzwyczajeni do tradycyjnego kina grozy będą z pewnością krzywić się na niski poziom gry aktorskiej, chałupnicze momentami wykonanie krwawych scen i naiwności scenariusza. Ale to właśnie świat niezależnego kina grozy – takiego, jakie kochają rzesze widzów na całym świecie.

Screeny

HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom HO, VIOLENT SHIT 3: INFANTRY OF DOOM <br/>a.k.a. Zombie Doom

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ mnóstwo gore
+ wartka akcja
+ niezła muzyka
+ znacznie bardziej rozbudowana w stosunku do poprzednich części fabuła
+ najlepsza część trylogii, a zarazem perełka w dorobku Andreasa Schnaasa

Minusy:

– wykonanie gore momentami na bardzo kiepskim poziomie
– walki karate w końcówce
– dubbing

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -