Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ADDICTION, THE

ADDICTION, THE

Uzależnienie

ocena:9
Rok prod.:1995
Reżyser:Abel Ferrara
Kraj prod.:USA
Obsada:Lili Taylor, Christopher Walken, Annabella Sciorra, Edie Falco, Paul Calderon, Kathryn Erbe,
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:7.2
Głosów:10
Inne oceny redakcji:

„Stajemy twarzą w twarz z końcem. Stoimy w obliczu światła i nasza prawdziwa natura zostaje ujawniona. Samoobjawienie jest objawieniem bycia.”
/cytat z filmu/

Wiek XX zapisał się w powszechnej świadomości społecznej jako najokrutniejszy w historii. Przekonanie takie wynika nie tylko z pamięci o niewyobrażalnych ofiarach nazizmu i komunizmu, ale także z dostępności do edukacji oraz niezwykłej szybkości obiegu informacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystając z najróżniejszych publikacji zgłębić szczegóły zbrodni dokonanych przez Niemców i Rosjan podczas drugiej wojny światowej, Pol Pota w Kambodży czy przywódców Korei Północnej. Najróżniejsze aspekty wyżej wymienionych aktów ludobójstwa poznać możemy nie tylko z przekazów historycznych, ale także filmowych dokumentów czy też, najbardziej oddziałujących na ludzką wyobraźnię, fabuł kinowych. Te dwa ostatnie bardzo często za cel stawiają sobie odpowiedź na pytanie, co skłoniło takich ludzi jak Adolf Hitler, Józef Stalin, Pol Pot czy Mao Tse-Tung do świadomego skazywania na śmierć dziesiątek milionów ludzi. Zbrodnie owe są tak trudne do wyobrażenia dla przeciętnego człowieka, iż ten, dla kruchego i często iluzyjnego poczucia bezpieczeństwa, kreując w swojej świadomości wytłumaczenie potworności, szuka winy nie w człowieku (bo sam przecież przynależy do gatunku ludzkiego), ale w jakiejś niedającej się ująć w słowach mocy, zwanej często Złem.

Jakie są więc korzenie zła? Skąd w człowieku bierze się idea, by zabić kogoś nie dla pierwotnego instynktu przetrwania, ale dla samego aktu zabójstwa? Na te pytania spróbował odpowiedzieć w swoim niezwykłym filmie „Uzależnienie” Abel Ferrara. Dla wielu reżyser ten jest symbolem kina nieznającego kompromisów. Jego twórczość, zwłaszcza tę z lat 90-tych, umieścić można na tej samej półce, co pełne naturalizmu i okrucieństwa filmy Davida Cronenberga. Cechą wspólną obrazów Ferrary z tego okresu jest nie tylko ukazanie z całą bezwzględnością świata utopionego w bezsensownej przemocy, ale także próba odnalezienia źródła agresji człowieka wobec człowieka. W „Złym poruczniku” pokazuje degenerację moralną policjanta, a więc kogoś, kto jest ostoją prawa, a co za tym idzie strażnikiem kodeksu moralnego. „Porywacze ciał” to metafora rzeczywistości, w której coraz większe znaczenie odgrywają ludzie pozbawieni empatii. Wreszcie „Pogrzeb” nawiązuje do najlepszych wzorców kina gangsterskiego, znanego choćby z filmów Coppoli czy Scorsese i opowiada o ludziach wyjętych spod prawa, więc czynienie zła traktujących jako swój zawód.

Jak w tę filmową strukturę wpisuje się pochodzące z 1995 roku „Uzależnienie”? Przede wszystkim, podobnie jak wyżej wymienione filmy, jest bardzo udaną, a więc choćby starającą się o nowatorstwo i oryginalność, wycieczką Ferrary do, wydawałoby się do cna sztampowego, kina gatunków. Co ważniejsze, próbuje w pewnym sensie zgłębić istotę człowieczeństwa, a zatem przede wszystkim paradoks polegający na jednoczesnym byciu istotą zdolną do poświęceń, jak i najgorszych zbrodni.

Bohaterką filmu jest Kathleen Conklin, doktorantka filozofii, pisząca pracę na temat zła i winy w postępowaniu człowieka. Jej rozważania, często prowadzone podczas wędrówek po tętniących życiem nowojorskich ulicach oraz inspirowane przez wystawy poświęcone ludobójstwu, są próbą zgłębienia istoty postępowania ludzkiego, które sprowadza się niejednokrotnie do tuszowania szczytnymi ideami zadawania cierpienia drugiemu człowiekowi. Pewnego dnia jednak młoda doktorantka w bardzo brutalny sposób dowiaduje się, jak mało wspólnego mają jej rozważania z rzeczywistością. Zostaje bowiem ugryziona przez wampira, stając się tym samym jedną z pożądających krwi istot. W jednej chwili jej świat zostaje wywrócony do góry nogami. Teraz sama, zaspokajając swoje silne i z kretesem miażdżące wszystkie moralne opory pragnienie, zadaje ból i cierpienie, zarówno swoim dotychczasowym przyjaciołom, jak i przygodnie spotkanym ludziom. Jej sposób widzenia rzeczywistości zmienia się więc diametralnie. Jest odpowiedzialna bowiem nie tylko za wyrządzenie krzywdy każdemu ukąszonemu, lecz także za to, iż ugryziony staje się taką samą istotą jak ona. Ofiary są sparaliżowane, ale i zafascynowane jej nową naturą. Nie potrafią się jej oprzeć. Zło więc je pociąga z taką samą siłą, z jaką budzi strach.

Conklin początkowo nie rozumie swojej nowej natury. Infekuje i zadaje ból nie czując przy tym najmniejszych wyrzutów sumienia. Zaczyna wreszcie rozumieć największych zbrodniarzy XX wieku. Tak jak oni dziewczyna przestaje rozróżniać, co jest dobre, a co złe. W jej osądzie świata i ludzi przestają odgrywać rolę takie pojęcia jak współczucie czy miłosierdzie. Jej postępowaniem zaczyna kierować tylko jedna siła – pragnienie, pożądanie krwi. I ono degeneruje w niej jakiekolwiek ludzkie odruchy. Opamiętanie przychodzi jednak za późno. Na przyjęciu, które wydane zostaje na cześć świeżo upieczonej pani doktor, dochodzi do prawdziwego holocaustu. Wampiry do utraty przytomności, w amoku i ekstazie, w prawdziwej orgii krwi, upajają się cierpieniem ludzi. Dopiero w szpitalu Kathleen uświadamia sobie, jakiego czynu się dopuściła. Opamiętanie staje się zarazem erupcją wyrzutów sumienia, od których uciec nie można. Chce się zabić, jednak jej współplemieńcy nie pozwalają na to. Ukojenie przychodzi z najmniej spodziewanej strony. Skąd? Tego nie zdradzę, by w żaden sposób nie zasugerować, jak skończyła się wampiryczna odyseja głównej bohaterki.

Decydując się na kino gatunków, Ferrara stworzył traktat na temat filozofii zła. Jego celem nie było epatowanie makabrą czy wywołanie w widzu przerażenia, ale uświadomienie mu, że za każde zło jesteśmy odpowiedzialni albo jako jednostka, albo jako społeczeństwo. Uchylanie się lub zakłamywanie dwoistej natury człowieka jest niczym innym jak oszukiwaniem siebie.

Zło jest bowiem w każdym z nas i od tego faktu nie ma ucieczki. Demony nie biorą się z zaświatów czy innych wymiarów. Tkwią one w człowieku i w dowolnym momencie mogą zostać uwolnione. Iluż Niemców z dobrych i szlachetnych domów dopuszczało się zbrodni w hitlerowskich obozach zagłady? Co działo się z naturą ludzką w rosyjskich łagrach na Syberii i Kamczatce? Ile tysięcy ludzi stało się fanatycznymi i bezwzględnymi bojownikami Rewolucji Kulturalnej w Chinach? A czy potwornością nie było dopuszczenie i bierne przyglądanie się rzezi w Rwandzie? Dlatego też wampiry w „Uzależnieniu” pozbawione zostały wszystkich tych atrybutów, które znamy choćby z „Draculi” czy z „Wywiadu z wampirem”. Nie śpią w trumnach, ani nie zamieniają się w mgłę czy w nietoperze. Nie mają wreszcie szczególnego uzębienia, niezbędnego w trakcie pożywiania się. Cechami, które są wspólne filmowym osobnikom Ferrary z kreacją wampira znaną z książki Brama Stokera to lęk przed światłem słonecznym oraz unikanie luster. Nie zmienia to jednak faktu, iż Ferrarowskie wampiry nie należą do świata nadprzyrodzonego. Lustra są bowiem dla nich niczym innym jak odbiciem prawdy. Widzą w nich potwora, a to potęguje ich rozdarcie między światem ludzkim, a pełną mroku rzeczywistością występku. Światło znowu symbolizuje życie, szczęście, świętość, a przede wszystkim moralność, czyli wszystko to, czego istota stająca się wampirem zostaje pozbawiona.

Czym więc są wampiry w „Uzależnieniu” Ferrary? Na pewno nie żerującymi na ludziach krwiopijcami znanymi z setek filmów grozy. Wydaje mi się, że są metaforą istot, których postępowanie nie podlega wartościowaniu takiemu, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Żyją poza nawiasem norm, co – tutaj mamy na uwadze los Kathleen Conklin - prowadzi do ich rozpadu duchowego.

Traktat filozoficzny to nie literackie fajerwerki, pełne błyskotliwych dialogów i akcji mknącej niczym francuski TVG. Idąc tym tropem Abel Ferrara z niespotykaną konsekwencją postawił w swoim filmie na minimalizm formalny. Niepokoi, a jednocześnie fascynuje wybór biało-czarnej taśmy. Odebrałem to jako zabieg-manifest, za pomocą którego reżyser chce zdystansować się od kolorowych, a co za tym idzie sztucznych, pełnych efekciarstwa obrazów filmowych. Niezwykła jest także Lili Taylor w roli Kathleen Conklin. Szczupła, drobna, z burzą ciemnych włosów okalających elfią twarz fantastycznie tworzy postać jednocześnie kruchą, jak i zdolną do ekstremalnego okrucieństwa, pełną cierpienia, jak i zimnego wyrachowania. Mam wrażenie, że aktorka ta, zarówno dzięki swojemu talentowi, jak i niepowtarzalnej urodzie mogłaby doskonale zagrać anioła oraz diabła.

Jednak największą fascynację budzi w filmie Ferrary gra świateł i cieni, co zapewne zainspirowane zostało obrazami niemieckiego ekspresjonizmu. Chwilami wydarzenia z „Uzależnienia” sprawiają wrażenie nierealności, płynnie przechodzą z realizmu w świat onirycznych majaków. Jakby moralny bunt wampirów determinował formę, przez co reżyser zmuszony został wyjść poza konwencję horroru i stworzyć coś zupełnie dotąd nieznanego. Niewątpliwie więc „Uzależnienie” Abla Ferrary jest nie tylko kontrowersyjną opowieścią filozoficzną wykorzystującą konwencję filmu grozy, ale również swoistym protestem (jeden z wyznaczników ekspresjonizmu niemieckiego) wobec intelektualnej pustki zdecydowanej większości przedstawicieli kina gatunków rodem ze Stanów Zjednoczonych.

Screeny

HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE HO, ADDICTION, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ wieloznaczność
+ twórcze wykorzystanie konwencji filmu grozy
+ przemyślana i konsekwentna forma filmu
+ treści dalekie od sztampy i banału
+ niezwykły tandem aktorski - Lili Taylor i Christopher Walken

Minusy:

- nie zauważyłem

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -