Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BERSERKER: THE NORDIC CURSE

BERSERKER: THE NORDIC CURSE

Berserker: The Nordic Curse

ocena:5
Rok prod.:1987
Reżyser:Jefferson Richard
Kraj prod.:USA
Obsada:George Flower, Beth Toussaint, Greg Dawson, Valerie Sheldon,
Autor recenzji:MK
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:10
Głosów:1
Inne oceny redakcji:
Adach - 4

Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że lata 80. były złotym wiekiem slasherów. Sukces takich filmów jak „Friday The 13th”, „The Burning” czy „Sleepaway Camp” pociągnął za sobą lawinę produkcji o seryjnych mordercach bezlitośnie wycinających Bogu ducha winnych nastolatków. Wiele z tych obrazów bezmyślnie powielało utarte schematy, nie błyszcząc realizacją, ani wprowadzeniem nowych elementów. Na szczęście inaczej jest z „Berserker: The Nordic Curse”, filmem nakręconym w 1987 r. przez mało znanego reżysera Jeffersona Richarda. Warto na ten obraz zwrócić uwagę tym bardziej, że odwołuje się on do fascynującego elementu nordyckiej mitologii i historii - Berserków. Byli oni półlegendarnymi wojownikami, Wikingami ubierającymi się w zwierzęce skóry i nieznającymi strachu przed żadnym wrogiem. W walce zachowywali się niczym szaleńcy, w czym miały im dopomóc zawarte w grzybach środki halucynogenne. Byli elitą wśród Wikingów, stanowili ponoć gwardię przyboczną samego Haralda Pięknowłosego, zjednoczyciela i króla Norwegii. W filmie „Berserker: The Nordic Curse” demoniczny wojownik wcielił się w rolę slasherowego mordercy …

Sześcioro nastolatków wybiera się w górską okolicę, aby spędzić czas na typowych dla swojego wieku rozrywkach. Nie wiedzą, że niedawno zostało zamordowane w tej okolicy starsze małżeństwo. Śmierć nie ominie również ich, a przybędzie ona w wyjątkowo osobliwej postaci – wojownika-wikinga, który wkrótce rozpoczyna polowanie na przybyszów. Co gorsza, młodzi ludzie złamali polecenia właściciela obozu i udali się do zupełnie innej części niż wskazana, w efekcie są zdani tylko na siebie.

Mimo iż przynależność „Berserkera” do slasherowego podgatunku nie podlega dyskusji, film ten unika, przynajmniej do pewnego stopnia, pułapki schematu. Jest to w dużej mierze zasługa nietypowej postaci mordercy – skandynawski wojownik wyróżnia się niewątpliwie w galerii filmowych killerów. Sposób prowadzenia fabuły również nie należy do typowych dla slashera, nie ogranicza się on bowiem – jak to często bywa w należących do tego podgatunku horroru obrazach – do eliminowania kolejnych ofiar przez zabójcę, względnie prób ucieczki tych pierwszych. W trakcie seansu czeka nas kilka niespodzianek, z których największą będzie zdecydowanie zakończenie (choć reżyser daje nam w trakcie seansu wskazówki, dzięki którym możliwe jest – przy uważnym śledzeniu wydarzeń – odgadnięcie finału historii). Dobrym posunięciem było też wprowadzenie jako drugiego „straszaka” grasującego w okolicznych lasach niedźwiedzia, który dał twórcom scenariusza większe pole manewru, co zostało przez Jeffersona Richarda i Josepha Kaufmana sprytnie wykorzystane.

Na kilka ciepłych słów zasłużyli również aktorzy. Regułą niskobudżetowych produkcji jest słaby poziom gry aktorskiej, ale w tym wypadku prezentuje się ona całkiem przyzwoicie, a biorąc pod uwagę standardy tego typu produkcji wręcz świetnie. Najbardziej wyrazista jest tu rola Pappy Nyquista, właściciela obozu (George Flower) – mimo, iż nie jest ona zbyt rozbudowana, to kreacja tego doświadczonego aktora (grał min w. klasyku naziexploitaition „Ilsa, She Wolf Of The SS” ) pozostaje w pamięci jeszcze długo po seansie.

Muzyka, choć nie jest zła, pełni w filmie przede wszystkim rolę ilustracyjną. Nie stanowi to oczywiście mankamentu, zwłaszcza, że doskonale komponuje się ona z ekranowymi wydarzeniami oraz atmosferą obrazu. Dobre wrażenie psuje jedynie kilka tandetnych piosenek z pierwszej, „radośniejszej”, połowy filmu – fani slasherów będą jednak z pewnością do takiego kontrastu przyzwyczajeni i przełkną go bezboleśnie.

Zdecydowanie największym atutem „Berserkera” jest jednak rewelacyjny klimat. Ukazana nam w długich ujęciach leśna gęstwina spowita mlecznobiałą mgłą robi ogromne wrażenie i działa na wyobraźnię. Gdzieś w niej kryje się przecież demoniczny Wiking. Pod względem klimatu film ten, nie zawaham się tego powiedzieć, zalicza się do ścisłej czołówki slasherów lat 80..

Niestety, obraz nie prezentuje się równie dobrze pod względem technicznym. Braki w budżecie są tu aż nadto widoczne – trupów pada bardzo niewiele (zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę bohaterów), a wykonanie scen morderstw pozostawia wiele do życzenia Sprawia to, iż mimo dobrej fabuły i świetnie budowanego klimatu nie można oprzeć się wrażeniu, że spora część potencjału filmu została zmarnowana. Wszak nawet najumiejętniej budowana atmosfera musi (a już zwłaszcza w przypadku slashera) zostać w końcu poparta konkretnymi wydarzeniami, a tych w obrazie Richarda jest niewiele. Wrażenie psuje dodatkowo scena walki Wikinga z niedźwiedziem, która – choć sama w sobie nie była złym pomysłem – wypada bardzo groteskowo, a przecież jest ona jednym z kluczowych momentów filmu.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby w film ten włożyć większe pieniądze powstałby jeden z najwybitniejszych slasherów drugiej połowy lat 80., a może nawet całej dekady. Widać, że Jefferson Richard wyciągnął z aktorów i skromnych środków wszystko, co się dało, efekt końcowy pozostawia jednak spory niedosyt. Mimo to powinien on zainteresować fanów backwood-slasherów, zaś innymi widzom i tak proponuję raczej seans „Berserkera” niż powstałej po 2000 r. papki próbującej żerować na wzorcach wypracowanych w latach 80.. Ale uważajcie, bo do ojczyzny Wikingów droga niedaleka …

Screeny

HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE HO, BERSERKER: THE NORDIC CURSE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ motyw skandynawskiego wojownika
+ klimat
+ gra aktorska prezentuje się nadspodziewanie dobrze
+ zakończenie

Minusy:

– zbyt niski bodycount
– wykonanie scen morderstw
– scena pojedynku z niedźwiedziem
– niewykorzystany potencjał

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -