Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:EVILENKO

EVILENKO

Morderca ze Wschodu

ocena:7
Rok prod.:2004
Reżyser:David Grieco
Kraj prod.:USA
Obsada:Malcolm McDowell, Marton Csokas, Ronald Pickup, Frances Barber,
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Seryjni mordercy są nader wdzięcznym tematem dla twórców filmów. Zwłaszcza jeżeli głównym bohaterem obrazu jest autentyczna postać. Scenariusz właściwie napisany przez życie może wydawać się łatwy do przeniesienia na ekran, ale czy aby na pewno? Czy można epatować nagą przemocą i bardzo krwawymi scenami? Oczywiście zawsze pozostaje autocenzura. Można skupić się na osobie samego zwyrodnialca, budując fabułę wokół wypaczonej psychiki, starając się przedstawić motywy jego postępowania. Tak ambitnemu zadaniu tym trudniej podołać. Czy udało się to Davidowi Grieco, twórcy recenzowanego „Evilenki?

Akcja filmu rozpoczyna się w 1984 roku w Kijowie w jednej ze szkół. Andrej Romanovic Evilenko to nie tylko surowy nauczyciel i ideowy komunista, lecz również pedofil. Po jednej z prób gwałtu na uczennicy zostaje zmuszony do rezygnacji z pracy. Jednak jego stalinowskie poglądy polityczne znajdują uznanie u jednego z oficerów KGB, dzięki czemu znajduje pracę inspektora na kolei. Zajęcie, które daje mu możliwość częstych podróży i tym samym ułatwiając mu nawiązywanie kontaktu z dziećmi. Evilenko uprowadza, gwałci i morduje, a czasem nawet zjada części ciał przede wszystkim dziewczynek. Ofiar przybywa. W ślad za mordercą wyrusza Vadim Timurouvic Lesiev. Czy powstrzyma zwyrodnialca?

Andriej Romanowicz Czikatiło, zwany również rzeźnikiem z Rostova lub rosyjskim Hanibalem Lecterem do dzisiaj jest uznawany za jednego z najbrutalniejszych i najbardziej szokujących seryjnych zabójców, a zarazem pedofilów. Zbrodniarz budził postrach przez dwanaście lat, pozbawiając życia przeszło pięćdziesiąt osób.

David Grieco ma w swoim dorobku zaledwie trzy wyreżyserowane przez siebie obrazy, pośród których jedynie „Evilenko” jest filmem fabularnym. Wcześniej, w 1995 roku historię Andrieja Czikitało przedstawił Chris Gerolmo w „Obywatelu X”. Jego filmowa opowieść jest jednak odmienna od wersji Grieco, skupiając się przede wszystkim na osobie milicjanta, który na tle sytuacji politycznej ówczesnego ZSRR oraz zmian, jakie niosła ze sobą „pierestrojka”, prowadzi samotne poszukiwania nieuchwytnego zabójcy, niejednokrotnie zmagając się z systemem, nieuznającym jego metod śledczych, niewierzącym w istnienie seryjnego mordercy w sowieckiej Rosji. Grieco rozłożył akcenty odwrotnie. Vadim Timurouvic Lesiev, tropiącego Evilenkę pojawia się w dalszej części filmu, i choć nie jest on dla rozwoju fabuły bez znaczenia, to postać raczej drugoplanowa. Wypada również zaznaczyć, że „Obywatel X”, powstały na bazie powieści Roberta Cullena „The Killer Department” jest bliższy faktom. W recenzowanym horrorze jego twórcy nie ukrywali, że ich fabuła jest luźno powiązana z autentycznymi wydarzeniami. Między innymi dlatego np. nadali swojemu głównemu bohaterowi nazwisko Evilenko (imiona się zgadzają), zamiast Czikatiło.

Bardzo mocną stroną „Evilenki” jest scenariusz i reżyseria. Grieco udowodnia, że potrafi kręcić nie tylko dokumenty. Jego opowieść to dobrze przemyślane studium rozwijającego się psychopatycznego umysłu. Co warto również zaznaczyć horror jest swego rodzaju odpowiedzią na obraz Gerolmo, przy jednoczesnym jego dopełnieniu. Pozornie wydaje się to sprzecznością. Przecież, co już wyżej zaznaczono, „Evilenko” czasem znacznie rozmija się z faktami.. Jednak nie ich wierność była dla twórców horroru najważniejsza, a sam zbrodniarz oraz powody, jakimi się kierował, dopuszczając się tak licznych morderstw. Takie podejście między innymi skutkuje stosunkowo powolnym tempem akcji, a sama groza jest uwidaczniana nie tyle za pomocą okrucieństwa, jakiego dopuszczał się Czikatiło, lecz jego umysłu pełnego mroku i obłędu. Mimo niespiesznie rozwijanej fabuły, „Evilenko” potrafi zaintrygować, a tylko w nielicznych fragmentach nużyć. Jednocześnie widz niejednokrotnie przeżywa koszmar razem z pojawiającymi się ofiarami tytułowego bohatera.

Nie tylko dobra reżyseria jest atutem filmu. Zamiar jego twórców nie powiódłby się gdyby nie dobór odpowiedniej ekipy aktorskiej. Właściwie w tym elemencie nie sposób nic zarzucić opisywanemu horrorowi. Jednak niewątpliwą gwiazdą był odtwórca tytułowej roli Malcom McDowell. Aktor nie tylko znakomicie wszedł w umysł seryjnego mordercy, ale równie dobrze zaprezentował go na ekranie. Znakomicie zobrazował kolejne etapy rozwijającej się psychozy. Śmiało można wysunąć tezę, iż jest to nie tylko jedna z najlepszych ról McDowella, ale i jedna z najlepiej wykreowanych postaci morderców.

Mrok i psychoza obecna w filmie to nie tylko zasługa odtwórcy głównej roli i reżysera, lecz równie wielki wkład autora muzyki, którym był sam Angelo Badalamenti. Tego nazwiska nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Muzykę skomponowaną na potrzeby filmu, oparł w znacznej części o ambientalne przestrzenie, zawierające duży ładunek „czerni”. Jej introwertyzm powoduje, że widz niejednokrotnie czuje się osaczony. Nie tyle brzmieniami co obrazem, zgodnie z zamiarem zarówno reżysera, jak i kompozytora.. Ścieżka dźwiękowa jest zgodna z definicją ambientu, stworzoną przez jednego z jego prekursorów, Briana Eno, jako muzyka na granicy słyszalności, w którą równie łatwo się wsłuchać jak ją ignorować. Minimalistyczne dźwięki idealnie wpisują się w poszczególne sceny, będąc ich tłem, oddziałując przede wszystkim na podświadomość widza.

„Evilenko” nie jest kolejnym horrorem, wpisującym się w nurt kina wypełnionego krwią i brutalnymi obrazami. Mozolnie budowana duszna i mroczna atmosfera powinna zadowolić widzów lubujących się również w horrorach, które nad tempo akcji przedkładają dobrze zbudowany portret psychologiczny mordercy. W przypadku Andrieja Romanowicza Czikitały będzie to odrażający umysł zbrodniarza.

Screeny

HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO HO, EVILENKO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz i reżyseria
+ Malcolm McDowell
+ horror psychologiczny
+ aktorzy
+ muzyka

Minusy:

- nie należy się spodziewać klasycznego horroru
- nie jest wierny prawdziwej historii
- kilka razy wywołuje znużenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -